Więcej o kontrowersyjnych incydentach z udziałem gwiazd przeczytasz w tekstach na stronie głównej Gazeta.pl.
Beata Kozidrak w 62. urodziny musiała tłumaczyć się z incydentu z września 2021 roku. To właśnie wtedy została zatrzymana za jazdę pod wpływem alkoholu. Artystka podczas kontroli w wydychanym powietrzu miała prawie dwa promile. Sędzia zdecydował, że musi zapłacić grzywnę i odbyć prace społeczne. Dodatkowo dostała zakaz prowadzenia pojazdów na okres pięciu lat. Wokalistka odwołała się do wyroku, jednak podczas pierwszej planowanej rozprawy, 16 marca, nie stawiła się przed sądem.
Beata Kozidrak nieobecność na pierwszej planowanej rozprawie tłumaczyła niewłaściwą notatką w kalendarzu - pomyliła datę. Teraz jednak sprawdziła zapewne podwójnie, bo kolejna taka wymówka nie wyglądałaby dobrze. Co więcej, jak podał "Fakt", wokalistka okazała skruchę przed wymiarem sprawiedliwości.
To, co zrobiłam, było karygodne, nie powinno się wydarzyć i mam tego świadomość. Jest mi przykro i wiem, że z tą świadomością będę musiała żyć przez długie lata.
Kozidrak jednocześnie podkreśliła nieskromnie, że ma świadomość, że "przez 40 lat była wzorem".
Przepraszam fanów, dla których moje teksty były ważne. Trzy pokolenia słuchaczy, dla których moja twórczość była ważna w życiu. Przez 40 lat byłam wzorem mamy, artystki. Moje życie jest związane z wielkim stresem i tych emocji w ostatnich miesiącach było bardzo dużo, choć to żadne usprawiedliwienie.
Podczas przesłuchania Beata Kozidrak przyznała się do winy, ale skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Ostatecznie sąd uznał ją winną zarzucanego czynu. Musi zapłacić 50 tysięcy złotych grzywny i 20 tysięcy na rzecz funduszu postpenitencjarnego. Otrzymała również pięcioletni lat zakazu prowadzenia pojazdów. Jak stwierdził sędzia, okolicznościami łagodzącymi były: przyznanie się do winy, uregulowany tryb życia oraz zasługi artystyczne.
Zdjęcia z rozprawy znajdziecie w naszej galerii.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!