Kiedy wróciła z Opola, skrytykowała ją polonistka. "Wyśmiała przy wszystkich mój tekst". A to był dla niej początek

Jest jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Bo któż nie zna przebojów takich jak "Józek, nie daruję ci tej nocy", "Nie ma wody na pustyni", "Biała armia" czy "Co mi panie dasz"? Beata Kozidrak 4 maja skończy 62 lata i cały czas zachwyca na scenie energią, urodą i talentem.

Więcej o gwiazdach lat 90. przeczytasz na Gazeta.pl >>>

Ponadczasowe szlagiery zespołu Bajm jego fani znają na pamięć. Czterooktawowa skala głosu z charakterystyczną chrypką w połączeniu z energią i seksapilem stały się dla Beaty Kozidrak przepisem na sławę. Artystkę nazywa się często kameleonem polskiego show-biznesu za sprawą jej niepodrabianego stylu, którego wyznacznikami stały się białe kozaki, poszarpane spodnie, rajstopy czy skórzane kurtki, które w latach 80. gwiazda kupowała od pracownic seksualnych. Ale przede wszystkim Beata Kozidrak jest prawdziwą ikoną i legendą popkultury. Życie prywatne artystki nie zawsze jednak było usłane różami. Choć z Andrzejem Pietrasem gwiazda przez 37 lat tworzyła małżeństwo, po latach wyszło na jaw, że związek był daleki od sielanki. Tym, co go zniszczyło, był nałóg. Beata Kozidrak ma też na koncie przejścia z PRL-owską cenzurą, a także konflikt z prawem. Dziś udowadnia, że zacząć od nowa można w każdym wieku.

Zobacz wideo Robert Janowski komentuje zatrzymanie Beaty Kozidrak

Koniec z baletem

Wiele małych dziewczynek bawi się, udając artystkę występującą na scenie dla wielkiej publiczności. Beata Kozidrak była jedną z nich. Urodzona 4 maja 1960 roku w Lublinie, mała Beatka od najmłodszych lat przejawiała talent wokalny i nieprzeciętny słuch muzyczny. Ale ponieważ w parze z nimi szły poczucie rytmu i zwinność, początkowo dziewczynka myślała o karierze baletnicy.

Byłam raczej grzecznym dzieckiem, ale kiedy coś sobie zaplanowałam, musiałam dopiąć swego. Kiedyś usłyszałam, że jedna z koleżanek uczęszcza do ogniska baletowego (...). Tak długo prosiłam rodziców, aż wreszcie mnie zapisali. W naszym domu muzyka zawsze była ważna. Moje starsze rodzeństwo miało sporo płyt, ciągle coś grało, byłam osłuchana. Gdy miałam dziesięć lat, założyłam z kilkoma koleżankami zespół wokalno-taneczny. Próby odbywały się w parku. Śpiewałyśmy przeboje, które słyszałam w radiu. Wymyślałam do nich choreografię - wspominała Beata Kozidrak na łamach magazynu "Gala".

Na zajęcia baletowe Beata uczęszczała sześć lat. Ale, jak mówi, życie sprawiło, że musiała z nich zrezygnować. "Cóż ja mogłam decydować? Miałam 12 lat, przeprowadziliśmy się do nowego domu, do zupełnie innej dzielnicy miasta. I balet się skończył" - wspominała artystka. W miejsce baletu pojawił się śpiew. Beata nie była jedynym członkiem rodziny obdarzonym talentem. Jej starszy brat, Jarosław, grał na gitarze. Wiedział, że siostra ma świetny głos, dlatego postanowił poprosić ją, by zaśpiewała na próbie zespołu, który założył z kolegą. Beata po długich namowach zgodziła się. Ta decyzja zaważyła nie tylko na jej karierze, ale też na życiu prywatnym.

Angelina Jolie, Margot RobbieJolie rzuca nożami, Robbie zrobi ci tatuaż. Gwiazdy mają wiele ukrytych talentów

Piękny jak Jezus

"Śpiewać zaczęłam w liceum, z miłości" - wspominała Beata Kozidrak w autobiografii, "Beata. Gorąca Krew". Miłością był nie kto inny, jak Andrzej Pietras. Wszystko zaczęło się od spotkania na próbie zespołu, którego nazwa powstała z pierwszych imion członków kapeli - Bajm - Beata, Andrzej, Jarosław, Marek. Bajm zaczynał od koncertów na lokalnych przeglądach zespołów muzycznych. Kilka wygranych otworzyło przez młodymi muzykami drogę do konkursu debiutantów Krajowego Festiwalu Piosenki w Opolu. Członkowie Bajmu nie zamierzali zmarnować tej szansy.

Bajm w Opolu zaprezentował utwór "Piechotą do lata". Zajęli drugie miejsce, a piosenka natychmiast stała się hitem. Po festiwalu Maryla Rodowicz zwróciła się do Beaty Kozidrak z propozycją zostania jej chórzystką. Młoda wokalistka powiedziała jednak "nie". Miała co innego na głowie - po Opolu 18-latka stała się rozpoznawalna, ale jednocześnie musiała przygotować się do matury. I choć rodzice zaufali jej, że uda jej się połączyć karierę z nauką, niektórzy nauczyciele nie patrzyli przychylnie na sukces uczennicy.

Pamiętam, że od razu po powrocie skrytykowała mnie polonistka. Wyśmiała przy wszystkich mój tekst. Było mi bardzo przykro, na szczęście klasa stanęła za mną murem - wspominała artystka.

Po maturze Beata postanowiła poświęcić się muzyce. I miłości, bo kolega z zespołu - Andrzej Pietras - od razu zrobił na niej wrażenie. "Śpiewał zajebiście, a wyglądał jeszcze lepiej. Jak Jezus, ten musicalowy raczej niż ten z barokowych obrazów" - pisała gwiazda w autobiografii. Uczucie między parą rozkwitało wraz z ich karierą. Wkrótce po występie w Opolu Andrzej poprosił Beatę o rękę. Usłyszał "tak", ale pojawił się problem w osobie rodziców przyszłej panny młodej. Narzeczony córki nie wzbudził ich sympatii. Ojciec Beaty uważał go za "playboya" niegodnego ręki córki. Kiedy jednak Beata zagroziła ucieczką z domu, dał parze błogosławieństwo. Ślub odbył się 9 czerwca 1979 roku. Dwa lata później para powitała na świecie swoją pierwszą córkę, Katarzynę. Jej siostra, Agata, urodziła się w roku 1993.

Princess of Wales Lady Diana SpencerBrat księżnej Diany opublikował jej zdjęcie z dzieciństwa. "Wygląda jak Charlotte"

Zakupy u pracownic seksualnych i noc, o której było głośno

Szczęście w życiu osobistym szło w parze z błyskotliwą karierą. Po sukcesie w Opolu dobra pasja Bajmu trwała. W latach 80. zespół wylansował takie hity, jak "W drodze do jej serca", "Józek, nie daruję ci tej nocy", "Nie ma wody na pustyni", "Małpa i ja", "Piramidy na niby", "Diament i sól", "Nagie skały", "Jezioro szczęścia" i "Biała armia". Płyty rozchodziły się jak świeże bułeczki, a sale koncertowe pękały w szwach. W 1986 roku Andrzej Pietras odszedł z zespołu, by zostać jego menadżerem i producentem. Tymczasem Beata Kozidrak zachwycała na scenie nie tylko mocnym głosem o czterooktawowej skali, lecz także oryginalnym wizerunkiem. Składały się na niego wielkie, modne w latach 80. fryzury, białe kozaczki, obcisłe kreacje łączone ze skórzanymi kurtkami. Te ostatnie, jak wyznała Beata Kozidrak, były w PRL-u towarem deficytowym. Ale gwiazda wiedziała, gdzie je znaleźć.

W latach 80. graliśmy dużo koncertów. Po hotelach, w których nocowaliśmy, roiło się od prostytutek. Zawsze kupowałam od nich ciuchy. One jako pierwsze w Polsce miały skórzane kurtki - wyznała Beata Kozidrak.

Beata KozidrakBeata Kozidrak KAPiF

Fani szaleli za Bajmem przede wszystkim za sprawą piosenek zespołu. Entuzjazmu nie podzielała jednak PRL-owska cenzura. W pierwszej chwili nie zorientowała się ona co prawda, że przebój "Józek, nie daruję ci tej nocy" to nie piosenka o zabawieniu erotycznym, a wymierzony w Wojciecha Jaruzelskiego protest song. Ale prawda o tym, że fragment "nie daruję ci tej nocy" miał odnosić się do wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, wyszła na jaw podczas jednego z koncertów.

Tak naprawdę ten tytuł powinien brzmieć: "Wojtek, nie daruję ci tej nocy". Wiadomo, o jaką noc chodziło, ale w tamtych czasach nie wolno było pisać tego, co się chciało, tylko trzeba było przemycać pewne treści. Pamiętam, że kiedy graliśmy koncert w Warszawie dla studentów, w pewnym momencie krzyknęli: Wojtek, zamiast Józek. Dostaliśmy pismo, w którym przeczytaliśmy, że w Warszawie przez dwa lata nie możemy koncertować. Aha, żeby było jasne. Józka wymyślił Andrzej, czyli mój mąż. O tym tekście pisano niemal rozprawy polityczne, zastanawiając się, czy Józek to symbol seksu, czy symbol polityki. Jeśli ktoś twierdzi, że to erotyczna piosenka, ja się z tego tylko śmieję - wyznała artystka.

Od czasów "Józka" członkowie Bajmu wiedzieli, że cenzura ma na nich oko. Tymczasem teksty piosenek, które Beata napisała na płytę "Martwa woda", były dla władz dość niewygodne. I prawdopodobnie skończyłyby w szufladzie, gdyby nie genialny pomysł Andrzeja Pietrasa.

Zdobyłem jakieś wiersze, pisane na maszynie. Było ich około stu pięćdziesięciu. Ułożyłem kartki tak, że na górze były trzy nasze najlżejsze teksty, potem te wiersze, a dopiero gdzieś na spód powkładałem resztę naszych piosenek. I co się stało? Cenzor przeczytał te, które umieściłem na początku i część wierszy. Dalej nie chciało mu się czytać i zaparafował wszystko do końca, że akceptuje. W ten sposób wszystkie teksty do piosenek na "Martwą wodę" zostały zatwierdzone - wspominał Andrzej Pietras.

Beata KozidrakBeata Kozidrak KAPiF

Koniec i nowy początek

Beata Kozidrak i Andrzej Pietras przez 37 lat byli parą zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Wszystko skończyło się jednak 8 lipca 2016 roku, kiedy sąd orzekł o ich rozwodzie. W autobiografii Beata Kozidrak wyznała, że choć z zewnątrz związek wydawał się sielankowy, przez lata działo się w nim bardzo źle.

Kiedy w nasze szalone, ale długo szczęśliwe życie wdarł się nałóg, robiłam wszystko, aby pomóc Andrzejowi. To były dramatyczne chwile. Trudno do nich wracać, lecz jedno na pewno chcę zapamiętać: pełnoletnia córka stała się w tym czasie moją przyjaciółką i wielkim wsparciem - czytamy w książce "Beata. Gorąca krew".

Kozidrak wyznała, że muzyka była dla niej i jej córki ukojeniem w czasie wszczynanych przez Pietrasa awantur. I dodała, że pisane przez nią dla Bajmu ballady często powstawały właśnie po takich kłótniach. Co za tym idzie, w piosenkach można odnaleźć jej emocje. Liderka Bajmu przyznała, że jej związek zniszczył nałóg alkoholowy męża. Sama jednak również ma na koncie niechlubny incydent z procentami w roli głównej. W zeszłym roku gwiazda została skazana na prace społeczne oraz karę finansową za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości.

Beata KozidrakWiadomo, co i w jakiej ilości spożyła Kozidrak. Badano ją alkomatem pięć razy

Beata Kozidrak nadal ma sporą grupę wiernych fanów. A raczej armię, bo zrzeszeni są w klubie o nazwie "Biała armia" na cześć jednego z przebojów Bajmu. Artystka jest obecnie w nowym związku, ale nie ujawnia tożsamości partnera. Jak napisała w autobiografii:

On sobie tego nie życzy. Wystarczy, że ja jestem osobą publiczną i muszę z tym dawać sobie radę. Uszanowałam jego decyzję, więc nie będziemy pokazywać zdjęć z naszych krótkich, ale intensywnych wypadów na motorze ani lansować się na ściankach. Mamy siebie i naszą miłość. Nie chcę tego zepsuć.
Więcej o: