Monika Richardson relacjonuje terapię. "Staram się wyciągać wnioski z poprzednich doświadczeń". Na tym powinna się zatrzymać, ale nie

Monika Richardson wypowiedziała się na łamach "Twojego Imperium". Mówiła o terapii, przy okazji wbiła szpilę byłemu mężowi.

Więcej informacji na temat gwiazd polskiego show-biznesu na stronie głównej Gazeta.pl

Monika Richardson już we wrześniu ubiegłego roku poinformowała, że poszła na terapię, żeby dowiedzieć się, dlaczego jej wszystkie związki się rozpadają. Przyznała wówczas, że uczy się, jak słuchać, wspierać i milczeć. Okazuje się, że z tym ostatnim nadal jest kłopot. Tylko spójrzcie na ostatnie wypowiedzi prezenterki. 

Zobacz wideo Monika (wówczas) Zamachowska o Zbyszku Zamachowskim: "Podaję mu kapcie"

Kelly Lang John McCook35-lecie "Mody na sukces". Brooke wciąż taka sama. Jej serialowi partnerzy jak wino

Monika Richardson na terapii

Monika Richardson zdecydowała się na terapię. I słusznie, rozmowy ze specjalistą pomogły wielu i absolutnie nie są powodem do wstydu. Była prezenterka TVP podjęła ten krok, bo przyszło jej do głowy, że to jej zachowanie i decyzje mogły wpłynąć na to, że ma za sobą trzy nieudane małżeństwa. Na łamach "Twojego Imprerium" podzieliła się efektami sesji i przyznała, że jej ostatnie małżeństwo z góry było skazane na porażkę. 

Na obecnym etapie życia najważniejsze jest uszycie wygodnego i ciepłego, rodzinnego patchworku. Nie udało mi się to w ostatnim małżeństwie. Chociaż od początku było wiadomo, że raczej się nie uda, wierzyłam i dążyłam do tego. To był błąd - analizowała.

Dodała też:

Nie da się zmusić drugiego człowieka do czegokolwiek, a już na pewno nie do miłości. Staram się wyciągać wnioski z moich poprzednich doświadczeń i pracować nad zmianą siebie.

Monika Richardson: Próbuję dowiedzieć się, co takiego nieznośnego jest w moim sposobie bycia, że nie jestem w stanie zbudować trwałej relacji

Richardson podeszła samokrytycznie do swoich zachowań. Przyznała, że uczy się, jak nie ograniczać partnera. 

Na psychoterapii próbuję dowiedzieć się, co takiego nieznośnego jest w moim sposobie bycia, że nie jestem w stanie zbudować trwałej relacji. Mam poczucie, że dotychczas za dużo dawałam siebie partnerowi, a za mało było miejsca dla niego samego. Uczę się też, jak nie ograniczać wolności drugiego człowieka - czytamy w tygodniku.

I na tym wywiad powinien się zakończyć. Richardson jednak nie byłaby sobą, gdyby nie wbiła szpili Zbigniewowi Zamachowskiemu. Wytknęła aktorowi, że... jest niechlujny. Przy okazji porównała go do nowego partnera Konrada Wojterkowskiego. 

Może to zabrzmi dziwnie, a już na pewno w dużym kontraście do mojego ostatniego związku, ale ujęło mnie w Konradzie duże wyczucie estetyki (...) Dzięki moim wielkopolskim, schludnym tradycjom nauczyłam się, jak ważna jest harmonia estetyczna.

Zachwycała się, że jej nowy partner wydaje krocie na garnitury z Włoch, zapominając przy tym, że mężczyzna ma milionowe długi

Konrad potrafi pojechać do Mediolanu po garnitur, oczywiście jeśli ma pieniądze, i nosić go potem przez piętnaście lat. Zawsze świetnie się prezentuje - zachwycała się.
Więcej o: