Księcia Williama dopadła "klątwa Windsorów". Mocno wyłysiał, mało co zostało mu na głowie

Książę William łysieje w ekstremalnym tempie. Na środku głowy została mu jedynie niewielka przerzedzona garstka włosów.

Więcej o rodzinie królewskiej przeczytasz na Gazeta.pl

Książę William i księżna Kate wzięli udział w koncercie bożonarodzeniowym "Together at Christmas", który odbył się w Opactwie Westminsterskim. To ona była jedną z organizatorek, a na tę okazję wybrała kreację w intensywnie czerwonym odcieniu z wielką kokardą przy szyi. Jej mąż postawił na elegancki garnitur, do którego dobrał krawat w kolorze pasującym do stylizacji żony. Jednak to, co zwróciło w jego wyglądzie największą uwagę, to fryzura. A raczej to, co po niej zostało.

Zobacz wideo Księżna Kate rozbawiła męża

Książę William łysieje

Nie od dziś wiadomo, że książę William ma problemy z łysieniem. Już podczas ślubu z Kate w 2011 roku, mogliśmy zobaczyć pierwsze skutki procesu. Podobno wtedy zażartował z niego ojciec:

Zazwyczaj kiedy twoje dzieci dorastają, stają się wyższe od ciebie i mogą zobaczyć twoją łysinę. W naszym przypadku ja mogę ją zobaczyć też u niego - miał powiedzieć.

Od tego momentu, praktycznie za każdym razem, kiedy do mediów trafiają jego zdjęcia, dostrzegamy, że ma coraz mniej włosów. Jednak teraz sytuacja wydaje się być naprawdę poważna. W tym roku skończył 39 lat i stał się prawie łysy na środku głowy. Dwa lata temu pojawiły się plotki, że planuje przeszczep włosów, jednak nie zdecydował się na ten zabieg. Być może stopień łysienia jest zbyt zaawansowany.

Książę William i księżna KateKsiążę William i księżna Kate East News

Łysienie wśród członków rodziny brytyjskiej królewskiej jest dość popularne. Nazwano to zjawisko "klątwą Windsorów" i dotknęła także m.in. księcia Harry'ego. Młodszy brat Williama jednak pomyślnie przeszedł przeszczep. Miał to zrobić pod naciskiem żony.

Zabieg przeszedł to po tym, jak razem z Meghan Markle opuścili rodzinę królewską i wreszcie może decydować sam o sobie (no prawie).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.