Na nowe wydawnictwo Quebonafide fani czekali z niecierpliwością. Jego ostatnia płyta i współpraca z Taco Hemingwayem tak bardzo przypadły polskiej młodzieży do gustu, że panowie stali się najpopularniejszymi muzykami w kraju, a na ich koncerty przychodzą tłumy. Na życie zawodowe - podobnie jak prywatne - nie mogą narzekać. Nic więc dziwnego, że wolne chwile spędzają w studiu nagraniowym i pracują nad nowymi utworami. Jednym z nich właśnie pochwalił się Quebo, prezentując przy okazji nowy wizerunek.
Po kilku miesiącach przerwy raper powraca w wielkim stylu. W poniedziałek wypuścił do sieci utwór zatytułowany "Jesień", który nagrał ze swoją ukochaną, Natalią Szroeder.
Naszą uwagę przykuwa jednak nowy wizerunek muzyka. Jakub Grabowski, bo tak właściwie się nazywa, przefarbował włosy na czarno i pozbył się tatuaży.
Quebonafide zrobił to specjalne. Wszystko w ramach promocji nowych singli, które ujrzą światło dziennie już niedługo. Charakterystyczne tatuaże zamalował makijażem - podaje nasz informator.
Fani nie kryją zachwytu nad nowym singlem. Dali też wyraz swojej tęsknoty.
Nareszcie wróciłeś!
Warto było czekać!
Czekałam tyle czasu, że aaaaaa! Normalnie kupuję pre-order od razu.
Quebo wrócił niejako do wizerunku z 2010 roku. Wiele osób myślało nawet, że zdjęcie, które opublikował na Instagramie, pochodzi właśnie z tamtego okresu. My jego zmianę kupujemy i czekamy na kolejne single.
CW
W nowym "Ranczu" zabraknie uwielbianej gwiazdy. "Nie było żadnego telefonu"
Zadyma w sieci po wizycie Tuska na planie "Rancza". Reżyser nie wytrzymał
72-letni polityk znów stanął na ślubnym kobiercu. Jego wybranka jest młodsza o 34 lata
Tusk odwiedził "polityków" na planie "Rancza", a internauci płaczą ze śmiechu. Hitem komentarz Barcisia
Anna Dymna: Dostaję listy, w których piszą "nie żryj tyle, zapyziały misiu"
Uciekają do Dubaju. To istny raj na ziemi? "Jak się to złoto podrapie, to schodzi"
Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski. Ceniony aktor miał 75 lat
Stachursky pojawił się na scenie "Lata z Radiem" i zszokował widzów. "Kto to jest?"
Gangster, który brylował na salonach. Przed egzekucją Pershing usłyszał cztery słowa