Tabloid ujawnił koncertowe zachcianki Zenka Martyniuka. Nie przebił kolegi z branży. U niego lista wymagań nie ma końca

Zenek Martyniuk jest niekwestionowanym królem disco polo. Czy podczas koncertów jego zachcianki są równie królewskie? Kompletnie nie. Ale zupełnie inaczej kwestia ta wygląda w przypadku Marcina Millera z zespołu Boys.

Nikt go nie słucha, ale każdy zna jego piosenki. To idealna definicja twórczości Zenona Martyniuka. Kochany przez Polaków za naturalność, szczerość i skromność. A idealnym dowodem na tę ostatnią jego cechę są wymagania koncertowe, do jakich dotarł "Super Express". Litry alkoholu i specjalnie dobrane menu? Nic z tych rzeczy. 

Zobacz wideo

Zenek Martyniuk i jego nadzwyczaj skromne wymagania

Jak dowiedział się "SE", Zenon nie ma praktycznie żadnych zachcianek. Oczywiście, w jego garderobie musi pojawić się kilka istotnych rzeczy, ale w porównaniu do innych gwiazd, totalnie nie robią one na nas wrażenia. 

Wystarczy, żeby w garderobie było lustro, a na stole niegazowana woda mineralna, herbata, sezonowe owoce i kanapki - mówi Martyniuk.

Co więcej, muzyk nawet za hotel jest w stanie zapłacić sam. A jak ta kwestia wygląda u Sławomira? Też bez szału, ale jednak niektóre wymagania są dość oryginalne. 

Mamy taką zachciankę, że w naszej garderobie musi być mydło specjalnej marki, którego używam. Za to Kajra ma mieć swój ulubiony rodzaj zimnego piwa. Bez tego nie wyjdziemy na scenę. W dodatku garderoba musi być pilnie strzeżona przez ochroniarzy, a do środka wchodzić może jedynie żona - wyznał Sławomir w rozmowie z "SE".

A teraz popatrzmy na koncertowe zachcianki Marcina Millera z zespołu Boys. Lista nie ma końca, a gwiazdor życzy sobie profesjonalną ochronę dla zespołu, noclegi dla pięciu osób: cztery oddzielne pokoje i jeden apartament, koniecznie z wanną, dużo wieszaków na ubrania, garaż lub strzeżone miejsce na parkingu, odpowiednie wyposażenie garderoby: stoły, krzesła, gniazdka, ręczniki papierowe, sztućce. Jedzenie? Świeże owoce, kanapki, ciepłe posiłki, lód w kostkach, napoje energetyczne i alkohole określonych marek – whisky i czysta wódka, napoje gazowane, izotoniki. 

Nasz rider można uznawać za fanaberie. Jak ktoś go przeczyta, rzeczywiście może powiedzieć, że Boysom się w głowach już poprzewracało, a my zrobiliśmy to celowo – pisał Miller w swojej książce „Jestem szalony”.

No cóż, to Boysom poprzewracało się w tych głowach, czy jednak to Zenek ma zbyt skromne zachcianki i powinien trochę bardziej zaszaleć? 

DH

Więcej o: