Nie milkną echa zaskakującej sytuacji, która miała miejsce 23 marca podczas konferencji prasowej Karola Nawrockiego w Przemyślu. Prezydent mocno zirytował się, gdy dziennikarz Mateusz Półchłopek zapytał, czy nie przeszkadza mu zażyłość Orbana z Putinem. - Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Zrobiliście materiały, że mnie ściga Putin? Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski - mówił wzburzony Nawrocki, z wyciągniętym w stronę reportera TVN24 palcem.
Podczas konferencji prezydent Karol Nawrocki nie tylko w ostrych słowach zwrócił się do dziennikarza, ale też nie odpowiedział na zadane mu niewygodne pytanie. Cała sytuacja wzbudziła ogromne poruszenie i stała się przedmiotem ogólnopolskiej dyskusji. Niektórzy próbują bronić prezydenta, inni przypominają, że zadawanie pytań, również trudnych, jest rolą dziennikarza. Tę drugą kwestię poruszyła Katarzyna Kolenda-Zaleska w nagraniu, które 25 marca wieczorem trafiło na jej Instagram.
- Karol Nawrocki ostro zaatakował dziennikarza, bo ten śmiał zadać mu pytanie, ale wiadomość, która płynie z tej historii do byłych rządzących, obecnych rządzących i przyszłych rządzących, jest krótka: nigdy nie przestaniemy zadawać pytań - przekazała dziennikarka.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki na antenie TVN24 stwierdził z kolei, że zachowanie Nawrockiego było "odpowiedzią na próbę manipulacji". - To bardzo zdrowe, racjonalne, mądre zachowanie prezydenta wobec jednego z dziennikarzy - skomentował. Po stronie Mateusza Półchłopka stanęła natomiast Rada Polskich Mediów. "Tak jak obowiązkiem dziennikarza jest pytać, tak obowiązkiem, a nie dobrą wolą polityka, jest na te pytania odpowiadać" - przekazano m.in. w oświadczeniu.
O opinię na temat reakcji Karola Nawrockiego na pytanie dziennikarza poprosiliśmy specjalistkę public relations i komunikacji marketingowej Dorotę Annę Wróblewską. - Cała ta scenka pokazuje prawdopodobnie zwyczajowe nawyki prezydenta podczas rozmowy oraz jego stosunek do osób, które uważa za podległe lub nieprzychylne sobie - komentuje ekspertka.
- Tu widać, że prezydent lubi rozmawiać z pozycji siły, przejmuje od razu inicjatywę, by koniecznie postawić na swoim, kosztem wysłuchania argumentów odbiorcy. Zagłuszył dziennikarza poprzez swój podniesiony ton. Prowokacyjne pytanie uruchamia od razu reakcję nacechowaną agresją słowną, podkreśloną jeszcze specjalnie "grożącym" palcem. To zewnętrzna demonstracja siły - dodała w rozmowie z nami. Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.
Ogromna metamorfoza Darii z "Love is Blind" robi furorę. W sieci zawrzało po zwiastunie reunion
Mocna reakcja dziennikarki na wypowiedź posła Konfederacji. Nie wytrzymała
Lubomirski-Lanckoroński zaskoczył wyznaniem o kobietach. Mówi wprost, czy musiałaby pracować
Zamieszanie wokół reunion "Love is Blind: Polska". Widzowie natychmiast to wychwycili
Uczestnik "Top Model" został skazany. Michał G. wydał oświadczenie
Anna Lewandowska ma powody do radości. Pojawiła się na okładce hiszpańskiego czasopisma
Łatwogang ruszył z nową zbiórką. Niebywałe, ile zebrał w niecałą godzinę
"Przypalona żelazkiem" koszula Szczęsnego kosztuje krocie. Lepiej usiądźcie
Bohosiewicz pokazała, jak wygląda jej dieta. Eksperci złapali się za głowę