Kłeczek nie wytrzymał: "Pan pisze!". Niebywałe sceny w TV Republika

W Telewizji Republika doszło do zaskakujących scen z udziałem Miłosza Kłeczka i Krzysztofa Szczuckiego. Dziennikarz podsunął politykowi kartkę z długopisem i oczekiwał deklaracji ws. przynależności do partii.
Niebywałe sceny w Telewizji Republika
Fot. YouTube/@Telewizja_Republika

Największe polityczne emocje w ostatnim czasie wzbudził bunt na pokładzie Prawa i Sprawiedliwości. Część posłów ma zostać usunięta z partii ze względu na przynależność do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego, Rozwój Plus. Politycy nie zdecydowali się podpisać tzw. lojalki, której wymagał od nich Jarosław Kaczyński, a w mediach prowadzi się na ten temat dyskusję. Sprawa nie ominęła również Telewizji Republika. W jednym z ostatnich programów Miłosz Kłeczek wymagał od jednego z posłów podpisania rezygnacji z członkostwa w stowarzyszeniu Morawieckiego. 

Zobacz wideo PiS murem za Obajtkiem. Najlepsze momenty sprzed prokuratury

Niebywałe sceny w Telewizji Republika. Miłosz Kłeczek naciskał na polityka 

Do niespodziewanej sytuacji na antenie Telewizji Republika doszło już po rozpoczęciu posiedzenia Komitetu Politycznego PiS, które odbyło się 28 lipca. Władze decydowały o dalszych losach tych parlamentarzystów, którzy nie podpisali "lojalek". Wśród tej grupy jest Krzysztof Szczucki, który należy do stowarzyszenia Morawieckiego. Sprawę na wizji rozwiązać chciał Miłosz Kłeczek, który chwycił za kartkę i długopis. - Ja profesorowi to ułatwię. Proszę, ma pan kartkę czystą, długopis, pan pisze oświadczenie - powiedział na wizji dziennikarz. - Ja, niżej podpisany profesor Szczucki, oświadczam, że wycofuję się ze stowarzyszenia Rozwój Plus i wracam na łono partii matki - Prawo i Sprawiedliwość - ciągnął. - Nie, ale panie redaktorze, to jest gotowy formularz - odparł parlamentarzysta.

Dziennikarz Telewizji Republika chciał, by polityk podpisał "lojalkę". Ten się nie ugiął

Kłeczek pomylił się, mówiąc, by Szczucki podpisał się jego nazwiskiem, co wywołało rozbawienie w studiu. - To znaczy podpisano: prof. Krzysztof Szczucki - poprawił się szybko prezenter. Na dodatek oczekiwał od posła, by ten zadeklarował., że "od dzisiaj będzie dbał o jedność w obozie solidarnościowym i niepodległościowym". Szczucki nie zdecydował się jednak na złożenie jakiegokolwiek podpisu, na co Kłeczek rzucił, że ten "boi się długopis do kartki przyłożyć". - Kto pana zastrasza? - dopytywał dziennikarz. Polityk stwierdził, że ma czas na złożenie deklaracji do końca programu.

Więcej o: