4 lipca Joanna Racewicz opublikowała wyjątkowo zaskakujące nagranie i post. Ogłosiła bowiem, że wzięła symboliczny ślub sama ze sobą. "Ja. Panna młoda. Dość dorosła. Na własnym ślubie (...) Nie wiem, kiedy zaczęłam od siebie odchodzić. Może wtedy, kiedy ważniejsze stało się to, czego oczekują inni. Albo kiedy uczyłam się być dzielna. Lata pogoni, przymusu, wymagań, ocen, krytyki" - napisała wtedy. Teraz w "Dzień dobry TVN" zaczęła się tłumaczyć.
Dziennikarka wystąpiła w "Dzień dobry wakacje", gdzie ujawniła, co stało za nietypową decyzją o symbolicznym ślubie. Okazało się, że w ten sposób chciała złożyć obietnicę samej sobie. - Rozumiem, że biała suknia i słowo "ślub" dla wielu osób są zarezerwowane dla tradycyjnej ceremonii, związku kobiety i mężczyzny. Absolutnie to szanuję i nie chciałam tego naruszać. Ja też byłam żoną - wiem, co znaczy obrączka, przysięga. Wiem, co to znaczy dotrzymać jej do ostatniego tchnienia. Nie chciałam rzucać nikomu wyzwania ani robić manifestu. To jest obietnica złożona samej sobie - zapewniła Joanna Racewicz.
Dziennikarka zwróciła uwagę, że sama idea ślubu w polskiej kulturze ma różne oblicza i nie zawsze dotyczy ślubu kobiety i mężczyzny. - Słowo "ślub" od lat oznacza uroczystą przysięgę złożoną publicznie, przy świadkach, na wierność jakimś przekonaniom. Ślubują żołnierze, uczniowie, policjanci, harcerze, lekarze. O tym jest moja przysięga - to jest słowo dane samej sobie, że już się nie opuszczę - wytłumaczyła.
Joanna Racewicz przyznała, że spotkała się z krytyką po ujawnieniu swojego symbolicznego ślubu, ale podkreśliła, że nie każdy musi to rozumieć. - To był dla mnie symbol. Ludzie od pokoleń używają symboli, żeby pokazać coś, co jest ważniejsze i większe niż słowo. Zapalamy znicze, dajemy kwiaty - powiedziała i dodała, że jej ślub nie oznacza decyzji o celibacie czy zamknięciu się na damsko-męskie związki.
Joanna Racewicz zabrała również głos na Instagramie, gdzie przyznała, że od lat spotyka kobiety, które dbają o innych, a dla siebie są "bezlitosne" i "okrutne". Jak się okazuje, ona sama też taka była dla siebie, a poprzez symboliczną ceremonię obiecała sobie, że już nigdy więcej tak nie postąpi. " Bo nie chodziło o suknię. Nie chodziło o ceremonię. Chodziło o obietnicę. O tę najtrudniejszą - złożoną samej sobie" - napisała.
"Znam to miejsce aż za dobrze. Też tam byłam. Obiecałam sobie, że już nie wrócę. Że opresja to zamknięty rozdział. I że zrobię wszystko, by zabrać stamtąd jak najwięcej kobiet, jeśli będą gotowe" - dodała w instagramowym wpisie.
Widzowie "Tańca z gwiazdami" grzmią, że tancerze są sławniejsi od gwiazd. Zapominają o jednej kwestii
Widzowie oburzeni po odcinku "Rolnik szuka żony". "Rzuca tymi kamieniami, jakby..."
Aż tylu widzów Książulo stracił przez pizzę. "Nie ma co zamiatać sprawy pod dywan"
Burza po występie Rodowicz na Roztańczonym PGE Narodowym. W komentarzach armagedon
Zrobiła sobie zęby w Turcji. Szok, co się stało w samolocie. "Właśnie mi odpadły"
Selma Blair aresztowana. Służby interweniowały po incydencie na pokładzie samolotu
Jakie wykształcenie ma Łukasz Gibała? Zaskakujące, który kierunek przed laty wybrał
Tego po Olejnik nikt się nie spodziewał. Nagle zwróciła się do Krychowiaka
Ida Nowakowska długo milczała na temat ojca. Był wielką postacią