Monika Richardson o kulisach pracy w TVP. Została zdjęta z anteny przez "martwe oczy".

Monika Richardson jest jedną z najpopularniejszych dziennikarek. W mediach działa od lat. W najnowszym wywiadzie opowiedziała o blaskach i cieniach pracy w show-biznesie.
Monika Richardson
Fot. KAPIF.pl

Monika Richardson pracuje w mediach od dekad. Przez większość kojarzona jest przede wszystkim jako gospodyni programu "Europa da się lubić!". Dziś skupia się na działalności w sieci. Po latach dziennikarka zdecydowała się opowiedzieć o kulisach pracy w mediach. Nie ukrywa, że show-biznes rządzi się swoimi prawami. Jedną pracę straciła ze względu na wygląd. 

Zobacz wideo Sikora dos?wiadczył mobbingu pracuja?c w telewizji? "Pozwalano sobie na wiele"

Monika Richardson wprost o show-biznesie. To rządzi mediami 

Monika Richardson w programie "Stare zdjęcia gwiazd" opowiedziała o pracy w mediach. Nie ukrywa, że to przede wszystkim biznes. - Show-biznes to jest przede wszystkim biznes. Podchodzisz do tej osoby, do której powinieneś, w tym czasie, w którym powinieneś, uśmiechasz się - trzeba mieć ogromne wyczucie, żeby utrzymać się tyle lat, co ja. Ale trzeba mieć też taką intuicję, która mówi: "Z tym nie zadzieraj", "Tej nie bierz pod włos", "Z tym z szacunkiem" i trzeba się tego nauczyć, najczęściej, na własnych błędach - tłumaczyła w podcaście dziennikarka. 

Przez lata Richardson doświadczyła wielu sytuacji. W karierze mierzyła się ze zwolnieniami i traceniem zawodowych szans. Podkreśliła, że przeżywała trudne chwile. - Tam zawsze było mnóstwo łez, mnóstwo rozczarowań, żalu i przegapionych szans. I mnóstwo sytuacji, w których ktoś w odpowiednim momencie spotkał się wzrokiem z dyrektorem, który decydował i dostał, co chciał. I sprawdził się potem, ale ktoś musiał dać mu szansę - mówiła. 

Monika Richardson dowiedziała się, że ma "martwe oczy". Przez to zdjęto ją z antenty

Dziennikarka opowiedziała o zaskakującej sytuacji. Nagle zniknęła z grafiku, a winnym był komentarz na temat jej wyglądu. - Ja na przykład wiedziałam, kto powiedział, że mam "martwe oczy". Dowiedziałam się, że mam martwe oczy i zostałam zdjęta z anteny. To było coś, co przyszło z korytarza i wiedziałam, że to powiedziała kochanka dyrektora Dwójki - opowiadała Richardson we wspomnianym podcaście. Nie miała jednak dowodu na to, kto wypowiedział te słowa. - Nie miałam dowodu i nie mogłam powiedzieć: "Jak mogłaś tak o mnie powiedzieć?!", pójść i skonfrontować się z tą osobą. Ja się właśnie dowiedziałam, że nie ma mnie w grafiku, bo mam "martwe oczy" - "mówi się na korytarzu". To jest coś, z czym bardzo trudno walczyć. Tak jak dziś z kulturą pomówienia - przyznała. 

Więcej o: