Miliony dla gwiazd "Diabeł ubiera się u Prady 2". To Meryl Streep stoi za rekordowymi stawkami

"Diabeł ubiera się u Prady 2" podbija kina, ale równie głośno jest o kulisach finansowych produkcji. Meryl Streep miała odegrać kluczową rolę przy negocjacjach kontraktów.
Meryl Streep, Anne Hathaway
Fot. REUTERS/Jack Taylor

Kontynuacja kultowego filmu okazała się prawdziwym hitem kasowym. "Diabeł ubiera się u Prady 2" w zaledwie dwa tygodnie od premiery zarobił ponad 300 milionów dolarów na całym świecie. Sukces finansowy produkcji idzie w parze z imponującymi wynagrodzeniami gwiazd, które rzekomo osiągnęły rekordowy poziom. Ile zarobiły?

Zobacz wideo Przemek Kucyk za pierwsze duże pieniądze wyremontował rodzinny dom. "Wstydziłem się"

Takich pieniędzy dawno nie było w Hollywood. Streep zadbała o miliony dla całej obsady

Meryl Streep ponownie wciela się w Mirandę Priestly. Aktorka otrzymała za rolę 12,5 miliona dolarów, ale... mogła zarobić znacznie więcej. Zamiast tego postawiła na równość i zadbała, by Anne Hathaway oraz Emily Blunt dostały identyczne wynagrodzenie. Taka decyzja już teraz określana jest jako jeden z ważniejszych momentów w historii hollywoodzkich negocjacji.

To jednak nie koniec ogromnych pieniędzy. Każda z aktorek ma zagwarantowane dodatkowe premie uzależnione od wyników filmu, co oznacza, że ich łączne zarobki mogą przekroczyć 20 milionów dolarów. Budżet produkcji wyniósł aż 100 milionów dolarów. Jak podają zagraniczne media, reżyser David Frankel przyznał, że znaczną część tej kwoty pochłonęły właśnie gaże gwiazd. 

Meryl Streep początkowo chciała zrezygnować z udziału w pierwszej części "Diabeł ubiera się u Prady"

W programie "Today" Meryl Streep opowiedziała o swojej decyzji dotyczącej udziału w pierwszej części filmu. Okazuje się, że początkowo aktorka nie chciała przyjąć propozycji od produkcji. "Przeczytałam scenariusz - był świetny. Zadzwonili do mnie, złożyli ofertę, a ja powiedziałam: 'Nie. Nie zamierzam tego robić'. 

Aktorka przyznała, że przewidywała sukces filmu i chciała otrzymać za niego odpowiednie wynagrodzenie. "Chciałam sprawdzić, co się stanie, jeśli podwoję swoją stawkę, i od razu usłyszałam: 'Jasne'. Miałam 56 lat - tyle czasu zajęło mi zrozumienie, że mogę tak zrobić! Byłam tego pewna. Byłam pewna, że to będzie hit. I czułam, że mnie potrzebują. Sama też tego chciałam, ale jeśli oni nie chcieliby się na to zgodzić, byłoby w porządku. Miałam 56 lat, byłam gotowa przejść na emeryturę - wspominała. 

Więcej o: