"Milionerzy". Ryby okazały się pułapką dla pani Aleksandry z Warszawy

"Milionerzy" w odc. 100 zaserwowali masę emocji. Nie zabrakło pytania o kitesurfing, znak drogowy, kościół katolicki, a także polskiego pisarza.
Pani Aleksandra, Hubert Urbański
'Milionerzy' Polsat screen

"Milionerzy" niezmiennie dostarczają widzom ogromnych emocji i trzymają w napięciu do ostatnich pytań. Teleturniej emitowany na antenie Polsatu przyciąga uczestników marzących o głównej wygranej i sprawdzeniu swojej wiedzy pod presją czasu. W każdym odcinku nie brakuje zaskakujących odpowiedzi, trudnych decyzji i nerwowych momentów. Co zobaczyliśmy tym razem?

Zobacz wideo Urbański o kulisach "Milionerów"

"Milionerzy" odc 100. Ryby nieco zestresowały uczestniczkę

Pan Jakub kontynuował grę pytaniem o 50 tysięcy złotych, które dotyczyło Witolda Gombrowicza. Kolejne było o pojeździe i wymagało od uczestnika skorzystania z koła ratunkowego - wykonał telefon do przyjaciela, który wskazał uczestnikowi poprawną odpowiedź. Dzięki temu osiągnął 75 tysięcy złotych, a następnie 125 tysięcy złotych. Atmosfera zrobiła się bardziej napięta, kiedy padło pytanie o ćwierć miliona. Niestety uczestnik postanowił podziękować za grę, ponieważ nie był pewien kolejnej odpowiedzi. 

Do gry przystąpiła następnie pani Aleksandra z Warszawy, która rozpoczęła teleturniej pytaniem o awizo, a następnie zmierzyła się ze sportem, do którego niezbędna jest wietrzna pogoda. W dalszej części uczestniczka teleturnieju musiała wykonać telefon do taty - chodziło o smażalnię ryb nad Bałtykiem. To pytanie spowodowało trochę stresu. "W smażalni ryb nad Bałtykiem raczej nam nie usmażą: A. fugu, B. flądry, C. turbota, D. halibuta" - tak brzmiało to trudne pytanie. Poprawna i na początku nieoczywista odpowiedź to A. i właśnie ten wariant wskazała uczestniczka. Finalnie odeszła z programu z 25 tysiącami złotych.

Hubert Urbański pokazał studio "Milionerów". Internauci nie mogli przemilczeć jednego detalu

Gospodarz teleturnieju postanowił zabrać fanów za kulisy "Milionerów" i pokazał, jak wygląda studio programu po zakończeniu nagrań. Gdy zgasły reflektory i ekipa opuściła plan, prowadzący oprowadził obserwatorów po niemal pustej przestrzeni teleturnieju. Nagranie pozwoliło zobaczyć kultowe studio z zupełnie innej perspektywy - bez telewizyjnej oprawy, ale wciąż robiące ogromne wrażenie.

Uwagę internautów przykuł również sam Urbański. Prezenter pokazał się w kolczyku, który na ekranie telewizora zwykle pozostaje niemal niewidoczny. Błyszczący dodatek stał się jednym z najbardziej komentowanych elementów nagrania i zaskoczył część fanów prowadzącego.

Więcej o: