Lewandowski wącha gofra, a Wałęsa pokazuje znany gest. Wyszedł horror, a internauci są wściekli. Nie dziwię się wcale

"Całość jest 'poszatkowana' i nie ma żadnej spójnej narracji. Zapewne zaraz pojawią się głosy, że w 30-sekundowym nagraniu trudno pokazać piękno polskich nadmorskich miast. I ja się z tym zgadzam - jest trudno. Ale jestem w stanie też uwierzyć, że za siedem milionów (przypomnijmy, że tyle miały kosztować trzy spoty) można wymyślić coś lepszego" - pisze dziennikarka Plotka Anna Goworek na temat nowego spotu promującego Polskę.
Kadry ze spotu 'POLAND. More than you expected - Episode 2: Gdansk, Sopot, Gdynia'
Screen Poland Travel/YouTube

8 września ukazał się drugi z trzech spotów Polskiej Organizacji Turystycznej "POLAND. More than you expected". Projekt został zrealizowany na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki miał kosztować podatników 7 mln zł. Podobnie jak w pierwszym spocie, tak też w tym zobaczyliśmy Roberta Lewandowskiego, Mikołaja Rozbickiego, który wcielał się w Mikołaja Kopernika (w pierwszym spocie pojawił się jako Fryderyk Chopin), aktora Jessego Eisenberga (jego przodkowie pochodzili z Polski), a także Lecha Wałęsę. Pierwsza część spotu miała ukazywać Warszawę, teraz wzięto na tapet Trójmiasto. Czy faktycznie przybliżono widzom, a zwłaszcza tym zagranicznym (projekt ma być kierowany do odbiorców z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Włoszech oraz Hiszpanii), Gdańsk, Sopot i Gdynię? Śmiem wątpić. 

Zobacz wideo Felicjańska wspomina najbardziej dochodową reklamę. "Bardzo potrzebowałam tych pieniędzy"

Lewandowski gryzie gofra, a Kopernik wyleguje się na plaży 

Zacznę od tego, co o kampanii mówią jej twórcy. Spot ma być kierowany do osób, które podróżują i ma opierać się na pozytywnych skojarzeniach - stąd pojawiają się w nim postaci związane z polską kulturą. "W pięciu krajach pokażemy Polskę jako kraj piękny, bezpieczny i taki, który ma do zaoferowania znacznie więcej, niż można się spodziewać. Myślę, że ta kampania będzie dla odbiorców równie zaskakująca, jak sama Polska okazuje się dla turystów, którzy przyjeżdżają do nas po raz pierwszy" - powiedziała Magdalena Krucz, prezes Polskiej Organizacji Turystycznej. 

Czy spot faktycznie bazuje na pozytywnych skojarzeniach? Moim zdaniem fakt, że występują w nim znani Polacy to za mało. Sam spot jest bowiem ponury. Podobnie jak pierwszy, został bowiem w postprodukcji pokolorowany zbyt wyszarzonymi kolorami. Kolejne klatki są ciemne - mówię tu o scenach na plaży czy tych z ulic nadmorskich miast. Większość sprawia więc przygnębiające wrażenie (nieco ciepłych barw pojawia się w ostatnich ujęciach, na molo). W podobnych spranych kolorach był również pierwszy spot (widać przynajmniej pewną spójność), na co zwrócił wówczas uwagę operator Marcin Łukański, który na YouTube prowadzi konto "Na Gałęzi".

Ja nie wiem, czy oglądam thriller, czy nowy film Finchera, czy promocję naszego kraju (...) Nie wiem, jakie pobudki artystyczne kierowały twórcami przygotowującymi tę paletę barw. Zakładam, że mogli tutaj pójść w taką obecną modę na prezentowanie tak zwanej filmowości w sposób artystycznie brzydki. Ale nie tędy droga. (...) Autentycznie nawet nie jestem w stanie wymyślić, dlaczego te kolory są sprane, brzydkie, brudne, puste, nienasycone

- słyszymy na youtubowym nagraniu, na którym Łukański omawia techniczne szczegóły spotu promującego Warszawę.

Montaż i narracja jak u Patryka Vegi

Operator miał do tego 30-sekundowego nagrania też inne uwagi - wskazał m.in. na zbyt szybki montaż. Moim zdaniem w nowym spocie mamy powtórkę z rozrywki. Przejścia między kolejnymi kadrami są ekspresowe, ujęcia zbyt krótkie, a narracja poszatkowana jak w filmach Patryka Vegi. Ujęcia są tak krótkie, że trudno na nich dostrzec pokazywane fragmenty miasta (trzeba by robić stopklatki, a wątpię, żeby przeciętny odbiorca się na to decydował).

Najdłuższe ujęcie mamy na pustą plażę, a inne dłuższe fragmenty nie pokazują miast, ale... twarze bohaterów. Widzimy więc Rozbickiego jako Kopernika i w okularach przeciwsłonecznych, Roberta Lewandowskiego, który nawet nie dotyka ustami gofra czy Lecha Wałęsę i Jessego Eisenberga pokazujących znak wiktorii. Z całą sympatią do wskazanych panów, ale jak to ma zachęcić kogokolwiek do wizyty w Polsce? Trzeba bardzo wprawnego oka, by dostrzec architekturę miasta czy zabytki, w tym wypadku gdańską starówkę, Fontannę Neptuna czy molo w Sopocie.

Całość jest "poszatkowana" i nie ma żadnej spójnej narracji. Zapewne zaraz pojawią się głosy, że w 30-sekundowym nagraniu trudno pokazać piękno polskich nadmorskich miast. I ja się z tym zgadzam - jest trudno. Ale jestem w stanie też uwierzyć, że za siedem milionów (przypomnijmy, że tyle miały kosztować trzy spoty) można wymyślić coś lepszego. Coś, co skupia się na naszych zabytkach, technologiach, opowiada jakąś historię i serio budzi pozytywne emocje, nie kładzie przy tym nacisku na pokazywanie twarzy znanych Polaków.

Uczyć się możemy od Czechów, którzy w 2024 roku wypuścili reklamę polskiego wybrzeża, by zachęcić rodaków do podróży nad Bałtyk. Ich reklama jest zdecydowanie dłuższa, ale opowiada pewną historię, a bohaterowie budzą uśmiech. Czesi nie wydawali też pieniędzy na gwiazdy sportu, ale zainwestowali w ujęcia z dronów i zdecydowali się na ciepłe, kolorowe barwy, które kojarzą się z wakacjami

 

Co jeszcze poszło nie tak?

Wisienką na torcie pozostaje fakt, że film, który z założenia ma mieć charakter promocyjny, a więc trafić do jak najszerszego grona, został na YouTube'owym koncie Polskiej Organizacji Turystycznej obwarowany dodatkowymi ograniczeniami. Nie można bowiem udostępniać nagrania na innych stronach. Czyżby ktoś się bał niezbyt przychylnych artykułów?

Brak dosyępu do odficjalnego spotu 'POLAND. More than you expected - Episode 2: Gdansk, Sopot, Gdynia'
Brak dosyępu do odficjalnego spotu 'POLAND. More than you expected - Episode 2: Gdansk, Sopot, Gdynia'Screen Poland Travel/YouTube

A co o spocie Polskiej Organizacji Turystycznej myślą Polki i Polacy?

Okazuje się, że Polska Organizacja Turystyczna dokonała rzeczy niemożliwej - w tej jednej kwestii nie podzieliła Polek i Polaków. Komentarze na YouTube pokazują, że - delikatnie mówiąc - spot nie spodobał się internautom. Okrzyknięto go gorszym od poprzedniego. "Jest jeszcze gorzej niż poprzednio. Muzyka i kolory jak w horrorze", "Po obejrzeniu drugiej odsłony tej kampanii, mam wrażenie, że autorzy dokonali rzeczy trudnej: zrobili spot chyba jeszcze gorszy od pierwszego" - czytamy. 

Internautom nie podobało się też, że nie pokazano krajobrazów, za to pierwsze skrzypce grał Kopernik. "W reklamie polskiego wybrzeża, trwającej 30 sekund, polskie wybrzeże widać przez pięć sekund w tempie trudnym do zarejestrowania. Za to przez 15 sekund widać Kopernika, który z polskim wybrzeżem miał bardzo niewiele wspólnego, a już najmniej z Trójmiastem", "Ten materiał ma zaledwie 30 sekund i właśnie dlatego każda sekunda powinna być wykorzystana jak złoto. Tymczasem dostajemy Kopernika na plaży, Wałęsę, Eisenberga, Lewandowskiego z gofrem i serię cięć tak nerwowych, jakby montażysta dostał premię za liczbę zmian ujęcia. (...) Gdynia została potraktowana właściwie symbolicznie", "Gdybym nie wiedziała, że to coś ma cokolwiek promować, to bym się nie domyśliła"- grzmieli. 

Więcej o: