Jędrzejak przeklął na wizji, co stało się hitem sieci. "Stałem się człowiekiem-pralką"

W programach na żywo niełatwo ustrzec się przed wpadkami, o czym przekonał się Bartek Jędrzejak. W rozmowie z Plotkiem przyznał, że o jednej z sytuacji pamięta do dziś.
Bartek Jędrzejak
Fot. KAPIF.pl

Nie da się ukryć, że w programy na żywo rządzą się swoimi prawami i łatwo w nich o mniejsze czy większe wpadki. Są sytuacje, których przewidzieć się nie da, a doskonale wie o tym Bartek Jędrzejak, który od lat opowiada widzom o pogodzie. Prezenter w rozmowie z Plotkiem opowiedział o swojej najsłynniejszej wpadce, o której usłyszał niemalże cały internet.

Zobacz wideo Minge zaliczyła wpadkę przed wyjściem na parkiet. Co z jej zdrowiem?

Bartek Jędrzejak wspomina o największej wpadce w programie. To padło z jego ust

Jak zaznaczył Jędrzejak w rozmowie z Plotkiem, "Dzień dobry TVN" to program na żywo i wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym. - Nie ma poprawek. Kocham pracę na żywo, bo wprowadza pewien stan adrenaliny, której nie ma nigdzie indziej. Widzowie uwielbiają wpadki, to pokazuje, że nie ma ściemy, wszystko jest na żywo - mówił. W ciągu ponad 20 lat pracy prezenter zaliczył kilka wpadek, ale jedną pamięta do dziś. - Ta najbardziej spektakularna, którą pamiętam, to sytuacja, która stała się wiralem i obiegła cały świat. Nie wdając się w szczegóły, wyrwało mi się niecenzuralne słowo - to, które często pojawia się, jak w palec uderzmy się młotkiem, krótkie, z charakterystycznym, długim "r" - wspominał Jędrzejak. 

- Powiedziałem: "k***a, przecież ja mam program, moment" i wszystko było w necie, stałem się wiralem, człowiekiem-pralką - co mówi pralka, kiedy podczas prania chcesz dorzucić jeszcze jedną parę skarpetek: "k***a, przecież ja mam program" - żartował prezenter. 

O tej wpadce Sandra Hajduk długo nie zapomni. Tak zwróciła się do Barbary Bursztynowicz

Niegdyś Sandra Hajduk miała okazję porozmawiać z Barbarą Bursztynowicz, która gościła w "Dzień dobry TVN". Okazało się, że błędnie zwróciła się do aktorki. - Gościliśmy Barbarę Bursztynowicz w naszym studio i to była jedna z jej pierwszych, o ile nie pierwsza wizyta po odejściu z "Klanu", więc bardzo zależało jej, żeby się troszeczkę odciąć od tej postaci. No i taki był też nasz cel, żeby przedstawić widzom Barbarę Bursztynowicz, a nie Elżunię z "Klanu". No ale tak bardzo przyzwyczaiłam się do tej postaci i tak bardzo się na niej wychowałam, że przywitałam na antenie panią Barbarę ciepłymi słowami: "Witamy panią, pani Elu, w naszym programie" - wyznała nam Sandra Hajduk. O kolejnej wpadce dziennikarki przeczytacie tutaj: Tak przedstawiła Bursztynowicz na wizji. Drugą wpadkę też zapamiętała na zawsze

Więcej o: