Brzydka pogoda nad morzem. Przedsiębiorcy się martwią, a Chajzer zaciera ręce. "Ludzie z nudów..."

W sieci pojawiły się nagranie, które pokazywały pustki w znanych nadmorskich kurortach. Brzydka pogoda psuje plany wakacyjne Polaków, a także powoduje straty u lokalnych przedsiębiorców. Okazuje się, że ta kwestia wcale nie spędza snu z powiek Filipowi Chajzerowi.
Brzydka pogoda nad morzem. Przedsiębiorcy się martwią. Chajzer: Dla gastronomii to dobrze
Fot. KAPIF.pl, Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

Od lat temat wyjazdów nad polskie morze jest przedmiotem dyskusji. Wielu uważa, że Bałtyk ma swój klimat i chętnie decyduje się na spędzenie wakacji właśnie tam. Inni podnoszą, że urlop spędzony w tej części kraju łączy się wyłącznie z niepewną pogodą i wysokimi cenami. W ostatnim czasie media rozgrzało nagranie z Pobierowa, gdzie możemy zobaczyć pustki na deptaku. Optymizmem nie napawają również relacje z innych nadmorskich kurortów. Widzimy wysokie fale i mocny wiatr, które utrudniają funkcjonowanie. Okazuje się, że problemu nie widzi w tym Filip Chajzer.

Zobacz wideo Socha podsumowała wakacje nad Bałtykiem. W ten sposób unika paragonów grozy
Zobacz wideo Michałowski tak oszczędza na wakacjach. I to zagranicznych!

Filip Chajzer o pobycie nad polskim morzem. Uważa, że jesteśmy roszczeniowi wobec natury 

Nie da się ukryć, że wakacje nad Bałtykiem to istna roletka. Z jednej strony można trafić na słoneczną pogodę i spędzić miły czas na plaży. Z drugiej jednak strony przytrafić się nam mogą deszcze i wiatr, które skutecznie uprzykrzają wypoczynek. Jak podkreślił w rozmowie z nami Chajzer, nie powinniśmy być roszczeniowi wobec tego, co "serwuje" nam polskie morze. - Myślę że jesteśmy trochę zbyt roszczeniowi wobec natury. Morze Bałtyckie nie jest wytworem Instagrama czy TikToka, tylko Pana Boga. To żyjący we wszechświecie gigantyczny naturalny zbiornik wodny, tak piękny, kiedy możemy przy nim wypoczywać, ale też tak prawdziwy kiedy "żyje" według swoich zasad i praw, które mu się należą - uważa dziennikarz. 

Filip Chajzer uważa, że brzydka pogoda sprzyja jego działalności, gdyż ludzie decydują się poświęcić więcej czasu w lokalach gastronomicznych. - Z pozytywnych aspektów - prognozy zapowiadają, że nadchodzi fala upałów większa od tych ostatnich, a teraz, kiedy nie można plażować, ludzie z nudów jedzą, a dla gastronomii to dobrze. We Władysławowie najwięcej kebabów sprzedajemy, kiedy jest szaroburo - wyjawił nam prezenter.

Filip Chajzer wyjaśnia nam, co dalej z jego kebabem w Kielcach

Filip Chajzer zamknął pod koniec czerwca swój lokal z kebabem w Kielcach ze względu na upał i do dziś go nie otworzył. Portal kielce.naszemiasto.pl informował, że dziennikarz chce oddać lokalu w ręce franczyzobiorcy, więc zapytaliśmy o tę kwestię u źródła. Chajzer przyznał, że ma na głowie wiele spraw - prowadzenie podcastu, pisanie książki, ślub oraz zajmowanie się synem. To skłoniło go do ważnej decyzji. - Doba jest za krótka, a dwa lata pracy 24/7 w gastronomii nauczyły mnie, że "samograje" nie istnieją. Właściciel musi być na miejscu. Z tego powodu chce oddać biznes w czyjeś ręce. Dlatego właśnie oddaję gotowy działający biznes w ręce kogoś, kto chce się zaangażować w pracę "na swoim". Przechodzę w Kreuzberg wyłącznie na model franczyzowy - wyjaśnił nam Chajzer. Więcej dowiecie się tutaj: Lokalne media huczą o końcu lokalu w Kielcach. Chajzer tylko u nas mówi, co się stało

Więcej o: