Konrad "Skolim" Skolimowski udowadnia, że wie, jak robić biznes. Piosenkarz otworzył stację benzynową, ma już własną linii perfum, ubrań, a także wraz ze znaną firmą mięsną produkuje kiełbaski. To jednak nie koniec jego podbojów, gdyż na początku tego roku usłyszeliśmy, że wchodzi w branżę hotelarską. Muzyk zdecydował się na zainwestowanie w pensjonat nad Bałtykiem. Willa Drako w Międzyzdrojach przyjmuje gości, oferując pokoje zarówno dwuosobowe, jak i dla większych grup. Czy Skolim wpadł na kolejny genialny pomysł i ma szansę na sukces? O to zapytaliśmy Patrycję Brychcy, która znana jest jako Pati od hoteli. Ekspertka od hotelowych rewolucji współpracowała z ponad 800 hotelarzami w Polsce. Miała okazję nauczać ich zasad skutecznej sprzedaży i nowoczesnego marketingu w branży HORECA - sektorze hotelarskim oraz gastronomicznym.
Ekspertka w rozmowie z Plotkiem przyjrzała się stawkom w pensjonacie Skolima. Uważa, że to standardowe ceny za nocleg nad Bałtykiem. Zwróciła uwagę na to, że kwoty wahają się w zależności od okresu, w jakim chcemy wynająć pokój w Willi Drako. - Typowy, podręcznikowy przykład sezonowości cen nad Bałtykiem, a nie żadna anomalia. Za duży apartament ceny mieszczą się w przedziale od około 490 do 850 zł za dobę, a we wrześniu pojawiały się oferty zaczynające się nawet od 150-200 zł. W styczniu, w środku tygodnia, za nocleg w pokoju dwuosobowym płaciło się około 151 zł. Taki rozstrzał między sezonem a poza sezonem to standard w każdym nadmorskim obiekcie noclegowym w Polsce – im bliżej lipca i sierpnia, tym ceny rosną, bo rośnie popyt, a podaż pokoi nad morzem jest ograniczona - tłumaczy Brychcy.
- Szczytowe stawki w wakacje, czyli około 1119 zł za dwie noce w pokoju dwuosobowym z balkonem, to w przeliczeniu na dobę kwota mieszcząca się w widełkach, jakie w wysokim sezonie oferują porównywalne pensjonaty i małe obiekty w Międzyzdrojach czy okolicznych miejscowościach nadmorskich - to nie jest cena wygórowana na tle konkurencji w tej lokalizacji i tej porze roku. Innymi słowy: to nie marka Skolima sztucznie podbija cennik, tylko normalny mechanizm popytu i podaży, który obowiązuje w całej branży hotelarskiej nad polskim morzem w sezonie letnim - uważa specjalistka branży HORECA. - Nie nazwałabym tego psuciem rynku - to raczej inny segment, oparty na rozpoznawalności, a nie na klasycznej konkurencji jakością czy lokalizacją - dodała.
Jak zaznacza Brychcy, Skolim nie wchodzi w przysłowiową paradę lokalnym hotelarzom. - Gwiazda wchodząca w hotelarstwo nie zabiera gości "zwykłym" pensjonatom w tej samej cenie, bo przyciąga inną grupę - fanów, dla których sam fakt bliskości z idolem jest wartością samą w sobie - wyjaśnia nam. - Ryzyko jest inne: jeśli inwestycja opiera się wyłącznie na nazwisku, a nie na realnym zarządzaniu operacyjnym (obsługa, czystość, jakość pobytu), to model się nie utrzyma, bo fani szybko zweryfikują rozbieżność między obietnicą a rzeczywistością w opiniach online - zauważa, dodając, że "dane pokazują, że na razie jakość operacyjna trzyma poziom, więc trudno mówić o zagrożeniu".
Skolim przyciągnie do siebie fanów, ale co później? - To silny magnes marketingowy, bo Skolim ma już zbudowaną bazę fanowską z koncertów i wcześniejszych biznesów (stacja paliw, kiełbasy, perfumy). Pytanie o trwałość jest jednak zasadne: sama marka osobista przyciąga gościa raz, ale to, czy wróci i poleci dalej, zależy wyłącznie od jakości pobytu, a nie od nazwiska na szyldzie - mówi w rozmowie z Plotkiem ekspertka. - Efekt "must see, must sleep" typowy dla miejsc celebryckich ma naturalną datę ważności - jeśli popularność artysty spadnie albo pojawi się seria złych opinii, sam chwyt marketingowy nie utrzyma frekwencji - dowiadujemy się.
Ekspertka uważa, że fakt, iż w pensjonacie można zakupić merch Skolima, jest świadomym działaniem biznesowym. - To nie jest naciąganie, tylko świadome zarządzanie marką osobistą - dokładnie ten sam mechanizm, który znamy z merchandisingu koncertowego czy hoteli tematycznych na świecie, gdzie gość płaci nie tylko za nocleg, ale za całe doświadczenie związane z daną osobowością - powiedziała nam Brychcy. - Granica, którą ja jako trenerka branży zawsze stawiam swoim klientom, jest jedna: sprzedaż dodatkowa nie może zastępować jakości samego pobytu ani wywierać presji na gościu. Tutaj tej presji nie widać - obiekt ma ocenę 9,0 przy blisko 900 opiniach, a to oznacza, że sam produkt noclegowy broni się sam. Dopóki zakup gadżetów jest opcją, a nie elementem cennika za pokój, to zwyczajnie dobry, przemyślany model biznesowy - nie oszustwo - skwitowała.
"Już się nareszcie skończył". Richardson podsumowała karierę Wojewódzkiego
Szczerek opisał spotkanie z taksówkarzem z Ukrainy. "Aż mi się chciało płakać"
Zmarł Andrzej Komorowski. Psycholog był znanym ekspertem telewizyjnym
Kariera okazała się ważniejsza od miłości? Czerkawski po latach szczerze o relacji ze Scorupco
Tolak żyje z córką w kamperze. "W wieku czterech lat poznała więcej świata niż niejeden dorosły"
Kłeczek nie wytrzymał: "Pan pisze!". Niebywałe sceny w TV Republika
Sean Paul spóźnił się na własny koncert w Łodzi. Teraz się tłumaczy: Hej, Polska, nie będę wam kłamać
Znamy datę premiery nowych odcinków "Rancza". Wygadał się prezes TVP
Dorota R. usłyszała zarzuty. Prokuratura podała, co może jej grozić