Mają sławę, popularność i ogromne zasięgi. I nie boją się ich wykorzystywać. W mediach co chwila można trafić na kolejne artykuły na temat gwiazd, które w mocnych słowach wypowiadają się na tematy polityczne. Z ostrych komentarzy politycznych w ostatnim czasie słynie m.in. Joanna Szczepkowska. W bieżące sprawy angażują się także Maja Ostaszewska, Krystyna Janda, Julia Kamińska czy Andrzej Seweryn. A to tylko kilka przykładów. Temat gwiazd mówiących otwarcie o polityce wciąż polaryzuje. Spotykają się z krytyką, ostracyzmem, a nawet z zarzutami o wykorzystywanie swoich platform do agitacji. Tylko czy będąc osobą udzielającą się publicznie, można tak naprawdę w pełni ukryć swoje poglądy?
Nie ma się co oszukiwać. W dobie mediów społecznościowych dawno przestaliśmy podziwiać artystów wyłącznie za to, jaką wydali płytę czy jak zaprezentowali się w nowym filmie. Podglądamy ich codzienne życie na Instagramie, jesteśmy ciekawi, gdzie się ubierają, jak mieszkają, dokąd jeżdżą na wakacje, a także - co myślą na dany temat. Bo na popularność nie składa się już tylko talent, ale cała "marka osobista", czyli to, jak dana gwiazda jest postrzegana i jakie ma poglądy.
- Na każdej osobie publicznej spoczywa pewna odpowiedzialność, choć nie oznacza to, że musi zabierać głos w każdej sprawie - komentuje Robert Biedroń w rozmowie z Plotkiem. - Bycie osobą znaną to budowanie marki, a każda marka opiera się na określonych wartościach, które widać w twórczości i publicznej działalności. Każdy ma poglądy i prędzej czy później znajdują one odzwierciedlenie w tym, co robi i reprezentuje - dodaje polityk. Biedroń przyznał także, że "nie ceni biernego milczenia wobec ważnych spraw". - Zwłaszcza gdy w grę wchodzą podziały społeczne czy ataki na określone grupy. Uważam, że przestrzeń publiczna jest z natury polityczna, więc nawet milczenie stanowi pewien komunikat - podsumowuje w rozmowie z nami.
- Uważam, że to zawsze decyzja danej osoby, czy chce ujawniać swoje sympatie polityczne, czy też woli tego nie robić - mówi nam z kolei Borys Budka. - Rozumiem, że w czasach olbrzymiej fali populizmu i zorganizowanego hejtu może to być dla niektórych problem - dodaje polityk.
Ale są takie momenty, że nawet najbardziej apolityczne gwiazdy wolą narazić się na krytykę i hejt niż milczeć, gdy jakaś sprawa je dotyka. Głośnym przykładem jest wypowiedź Anny Lewandowskiej z 2022 roku, która odbiła się w mediach szerokim echem. Trenerka, która podobnie jak jej mąż słynie z notorycznego wręcz ukrywania swoich poglądów, z oburzeniem zareagowała wówczas na słowa Jarosława Kaczyńskiego o "dawaniu w szyję" przez kobiety.
Ekspertka od PR i wizerunku Żaneta Kurczyńska zauważa, że największym błędem gwiazd nie jest wcale samo mówienie o polityce, ale robienie tego wybiórczo lub koniunkturalnie. - Jeśli odbiorcy uznają, że celebryta zabiera głos wyłącznie wtedy, gdy jest to modne albo korzystne, może stracić wiarygodność znacznie szybciej niż osoba, która otwarcie prezentuje swoje poglądy, nawet jeśli są one kontrowersyjne - tłumaczy w rozmowie z nami.
Afiszowanie się ze swoimi poglądami to zatem dość grząski grunt, bo poza krytyką, czy hejtem gwiazdy narażają się na zarzuty o koniunkturalizm lub oportunizm. Co zatem nimi kieruje? - Być może wynika to z mojego dzieciństwa i dorastania w czasach wielkich przemian. Wychowywałam się w momencie, gdy w Polsce kształtowała się wolność słowa i możliwość swobodnego wyrażania własnych poglądów. Byłam świadkiem tych zmian i być może dlatego do dziś bardzo cenię i pielęgnuję tę wolność - mówi nam Dorota Naruszewicz, która publicznie komentowała m.in. wynik ostatnich wyborów prezydenckich.
- Od najmłodszych lat interesowałam się tym, co dzieje się w Polsce, a sprawy publiczne nigdy nie były mi obojętne. Nie traktuję tego jako misji, ale jako element obywatelskiej odpowiedzialności. Jestem świadomą obywatelką i chcę mieć wpływ na to, co dzieje się w moim kraju. Dlatego zabieram głos wtedy, gdy uważam to za ważne - tłumaczy aktorka. Naruszewicz zaznacza także, że nie potrafiłaby udawać, że polityka jej nie dotyczy. - Rozumiem, że nie wszyscy decydują się na taką postawę. Każdy sam określa granice swojej obecności w debacie publicznej i ponosi konsekwencje swoich wyborów. Ja po prostu lepiej czuję się z tym, że mówię otwarcie, co myślę. Nie chciałabym żyć w świecie, w którym ze strachu przed reakcjami innych rezygnujemy z własnego głosu - mówi nam aktorka. - To, czy ktoś będzie mnie z tego powodu lubił czy nie, nigdy nie było dla mnie najważniejsze - podsumowuje w rozmowie z Plotkiem.
Podobną opinię na ten temat ma Julia Kamińska. Aktorka w rozmowie z nami przyznała, że stara się być szczera i nie oddziela swoich wartości od tego, co robi zawodowo. - Tematy społeczne są dla mnie ważne i naturalnie znajdują miejsce także w mojej twórczości. Zresztą sztuka od zawsze była sposobem komentowania rzeczywistości i inicjowania ważnych rozmów - zauważa. - Nie obawiam się, że ktoś się ze mną nie zgodzi. Wolę mówić otwarcie o tym, w co wierzę, autentyczność jest dla mnie ważniejsza niż powszechna akceptacja - podkreśla Kamińska. Jednocześnie aktorka nie ocenia osób publicznych, które nie podzielają jej opinii. - Każdy ma prawo sam zdecydować, jak chce korzystać ze swojej rozpoznawalności - dodaje w rozmowie z nami.
Czy na mówieniu o polityce gwiazdy mogą więcej zyskać czy stracić? Zdaniem Żanety Kurczyńskiej nie ma jasnej odpowiedzi na to pytanie, bo zarówno afiszowanie się z poglądami, jak i milczenie w tej kwestii wiąże się z ryzykiem. - Z perspektywy wizerunkowej najważniejsza jest spójność i autentyczność. Jeśli ktoś od lat angażuje się społecznie, zabiera głos w ważnych sprawach i ma jasno określone wartości, to milczenie w kluczowych momentach może być dla odbiorców bardziej problematyczne niż sama deklaracja poglądów - mówi nam ekspertka.
Specjalistka od wizerunku przypomina również, że polityka jest jednym z najbardziej polaryzujących tematów. - Każda publiczna deklaracja oznacza ryzyko utraty części odbiorców, a czasem także kontraktów reklamowych czy zaproszeń do określonych projektów. Nie da się dziś mówić o polityce i jednocześnie liczyć na to, że wszyscy pozostaną zadowoleni - zauważa. Jednocześnie jednak brak stanowiska w danej sprawie również bywa oceniany. - W dobie mediów społecznościowych odbiorcy coraz częściej oczekują od osób publicznych nie tylko rozrywki, ale także zajęcia stanowiska w ważnych sprawach społecznych czy politycznych. Dlatego milczenie nie zawsze jest bezpieczną strategią - dodaje.
Przy całej tej dyskusji pojawia się jednak pytanie - czy opinia gwiazdy może wpłynąć na poglądy polityczne jej fanów? Ciekawym przykładem są wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2024 roku. Taylor Swift, będąca jedną z największych światowych gwiazd, oficjalnie poparła wówczas Kamalę Harris. Z komentarzy fanów wokalistki dyskutujących na ten temat na portalu Reddit wynika jednak, że Swift swoim wpisem zachęciła ich do pójścia na wybory, jednak niekoniecznie do oddania głosu na kandydatkę Demokratów.
Co więcej, z sondażu Quinnipiac University, na który powołuje się BBC dowiadujemy się, że zaledwie 9 proc. respondentów było "bardziej entuzjastycznie nastawionych" do kandydatury Harris dzięki poparciu Swift. W dodatku aż u 13 proc. wywołało ono efekt odwrotny i zniechęciło ich do polityczki.
Opublikowane w 2019 roku przez "Forbesa" badanie Hill-HarrisX wskazało, że ogólnie niezbyt bierzemy sobie do serca polityczne opinie celebrytów. Aż 65 proc. respondentów stwierdziło, że poparcie od hollywoodzkich gwiazd nie ma żadnego wpływu na ich opinie wyborcze. Z kolei 24 proc. przyznało, że poparcie od osoby publicznej sprawiłoby, że byliby mniej skłonni zagłosować na wskazanego przez nią kandydata. Rekomendacja gwiazdy mogłaby przekonać do oddania głosu na danego polityka tylko 11 proc. badanych.
Bo choć z pewnością warto sięgać opinii innych, najlepiej kierować się własnymi przekonaniami i pamiętać, że celebryci nie są ekspertami od wszystkiego. A już w szczególności warto być wyczulonym na tych, którzy traktują politykę jako narzędzie do generowania zasięgów. Jak podkreśla Żaneta Kurczyńska, w debacie politycznej najlepiej bronią się te gwiazdy, które komunikują swoje wartości i są w tym konsekwentne. - Wówczas nawet krytycy zwykle szanują ich za przewidywalność i autentyczność. Natomiast osoby, które chcą być lubiane przez wszystkich, często kończą w sytuacji, w której nie przekonują już nikogo - podsumowuje ekspertka.
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Występ Rodowicz podzielił widzów TVP. "Tego nie da się oglądać" vs "najlepsza"
Wszyscy patrzyli na Lewandowską w Mediolanie. Jej mąż wcale nie odstawał: Chciałoby się widzieć więcej takich par
Trump znów uderzył w Meloni. Premierka Włoch: Moja popularność to nie jest twoja sprawa
Wśród światowych elit i gości Obamy w Chicago. Omenaa Mensah zdradza kulisy wyjazdu
Jeremy Clarkson usłyszał druzgocącą diagnozę. W najnowszym nagraniu wyznał, jak się czuje
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Olek Klepacz schudł aż 50 kilogramów. Tak dziś wygląda lider Formacji Nieżywych Schabuff
Ma dom na działce ROD. W łazience właściciele mogą podziwiać niebo i korony drzew