Opinia

Siedzieli przed Chajzerem i dla pieniędzy upokarzali siebie i bliskich. "Żenada, kicz i kontrowersja"

"Moment prawdy" gościł na antenie Polsatu. Prowadzącym był Zygmunt Chajzer, który zadawał uczestnikom niewygodne pytania. Po latach show nadal wzbudza emocje. Postanowiłam powrócić do programu i nie da się ukryć, że stawiał on przede wszystkim na szokowanie widza.
Po latach obejrzałam 'Moment prawdy' i poczułam ciarki żenady. 'Kicz i kontrowersja'
Fot. YouTube/@momentprawdy4088

"Moment prawdy" był emitowany w Polsacie w latach 2009-2010. Uczestnicy najpierw byli badani wariografem, by później przed Zygmuntem Chajzerem odpowiadać na kolejne pytania. Każda odpowiedź zgodnie z prawdą przybliżała ich do głównej wygranej - 250 tysięcy złotych. By ją zdobyć, należało nie skłamać 21 razy, czego w polskiej edycji nikomu się nie udało. Dziwić się jednak trudno. Pytania były intymne i niezwykle niewygodne, przez co uczestnicy mimowolnie nie decydowali się odpowiadać zgodnie z prawdą. Po latach trudno tu mówić o czymś interesującym. Format był intencjonalnie szokujący i nastawiony na kontrowersje. Powracając do odcinków, czuje się dyskomfort. To, co się w nich działo, wywołuje dziś ciarki żenady. 

Zobacz wideo Program Młynarskiej w TVN Style tylko podżegał konflikty? "Manipulacyjne i fałszywe"

Po latach obejrzałam "Moment prawdy". Czy dziś ten program zrobiłby furorę? 

Widzowie od lat oczekują od telewizji, by ta dostarczała im nie tylko rozrywki, ale również emocji. Nie da się ukryć, że takie formaty jak "Bar", "Big Brother" czy "Warsaw Shore: Ekipa z Warszawy" cieszyły się popularnością dzięki kontrowersji. Polsat wpadł na pomysł, by szokować również w teleturniejach. W ten sposób na ich antenie pojawił się "Moment prawdy", który bazował na kolumbijskim oryginale. Przed laty wyemitowano dwa sezony formatu, który już wtedy wzbudzał mieszane uczucia. Dziś program można opisać trzema słowami - żenada, kicz i kontrowersja. 

Uczestnicy mierzyli się z osobistymi pytaniami, a wszystkiemu przyglądali się ze studia ich bliscy -to podsycało atmosferę, gdyż często pytania dotyczyły właśnie ich. Wielokrotnie byliśmy świadkami nerwowych reakcji, smutku czy niechęci do oglądania dalszej gry. Zwróciłam uwagę na to, że pytania były skonstruowane tak, by przykuć uwagę widza, by ten dalej oglądał program i czekał na kolejne przekroczenie bariery taktu i smaku. Dziś ta kontrowersja by się nie przyjęła. Widz zaczął być bardziej empatyczny, choć nadal lubi oglądać rywalizację. Widać jednak, że nie samą kontrowersją żyje dziś telewizja. 

"Moment prawdy". Tymi pytaniami przekraczano granicę?

Problemem formatu były przede wszystkim pytania, którymi starano się wywołać jak najwięcej emocji i zadziwić widza. Odcinki zazwyczaj zaczynały się dość niewinnie, jedynie nieco "podgryzając" uczestnika. Najczęściej pytano o ich usposobienie czy opinie. Później jednak produkcja decydowała się na personalne wycieczki i coraz bardziej pogrążała biorących udział w programie. Pytania nie dotyczyły wyłącznie samego uczestnika, ale uderzały również w jego bliskich. To znacząco uatrakcyjniało show, ale było po prostu niesmaczne i przekraczało granice taktu. 

W jednym z odcinków udział brała Beata, która do studia zaprosiła partnera, kuzynkę oraz przyjaciółkę. Przez początkowe etapy przebrnęła bez większych problemów. Później drążono jednak temat jej związku z młodszym mężczyzną. Usłyszała kolejne pytania: "Czy uważasz, że twój partner Damian odstaje od ciebie intelektualnie?", "Czy kiedykolwiek pomyślałaś, że twój obecny partner jest jednym z najgorszych kochanków, jakich do tej pory miałaś" oraz "Czy odeszłabyś od swojego partnera Damiana, gdybyś miała szansę na związek z bogatym mężczyzną". Beata cały czas odpowiadała "tak", a produkcja raczyła nas ujęciami na jej zasmuconego partnera, robiąc z tego istne show. Często uczestnicy nie chcieli rezygnować z dalszej gry, widząc, do czego dążą kolejne pytania - zdawało się, że wysoka wygrana potrafiła zawrócić w głowie. 

Grażyna również zdecydowała się na udział w programie, a towarzyszyli jej: mąż, siostra oraz przyjaciółka. Większość pytań dotyczyła jej relacji z małżonkiem. Padły takie pytania jak: "Czy zdarza się, że kłamiesz swojemu mężowi prosto w oczy?", "Czy jesteś przekonana o tym, że będziesz ze swoim mężem do końca życia?". Apogeum przyszło jednak, gdy na wizji uczestniczka wyjawiała, że byłaby skłonna do zdrady małżeńskiej. Później padło: "Czy to prawda, że zażądałaś od swojego żonatego kochanka pieniędzy za milczenie?", na co Grażyna odpowiedziała, że tak. Jej mąż przyjął tę odpowiedź z trudem i widać było, że jest bardzo załamany. Oczywiście produkcja uraczyła nas zbliżeniem na jego minę

Po co powstał ten program? "Moment prawdy" miał cieszyć kosztem innych 

Z perspektywy czasu zastanawiać się można - po co i dla kogo był ten program? Widzowie mogli poczuć się lepiej, oglądając, jak ludzie wręcz się upokarzają w telewizji, próbując wygrać pieniądze. To z pewnością prowokowało nas do dalszego oglądania. Chcieliśmy wiedzieć, do czego posunie się uczestnik, by sięgnąć po główną wygraną. Program mimo wszystko szybko zniknął z anteny, a żadna stacja nie zdecydowała się na sięgnięcie po podobny format. 

Więcej o: