Poznajcie mamę Wojtka Szczęsnego! Opowiada o sławnym synu

Wojtek Szczęsny dzięki Euro 2012 zyskał wielką popularność i sympatię ludzi. Jednak nim stał się sławnym i cenionym bramkarzem ciężko pracował. Jego mama - Alicja Szczęsna zdradza w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów", jakie były jego początki.

Aktywne dzieciństwo

Alicja Szczęsna z synem Wojtkiem, gdy miał około 3 lat

Alicja Szczęsna, w młodości musiała zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, samotnym wychowywaniem dwojga chłopców. Tata Wojtka i Janka, ze względu na swoją piłkarską karierę, nie mógł być stale obecny przy dzieciach:

Tata, siłą rzeczy - nawet jakby chciał - nie mógł się tymi dziećmi zająć. Grał w Łodzi, potem w Krakowie, a my mieszkaliśmy w Warszawie. Bywało tak, że przez dwa miesiące nie widział się z chłopcami - powiedziała w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".

Przed młodą mamą postawiono trudne zadanie. Nie było jej łatwo samej opiekować się dwojgiem urwisów, tym bardziej na warszawskiej Pradze. Jednak z pomocą przyszedł jej...sport. To dzięki niemu mogła pozytywnie wykorzystać ogromne pokłady energii drzemiące w dzieciach. W tym samym wywiadzie wspomina:

Wychowywałam dzieci sama, chciałam przede wszystkim, by robiły to samo co ja - uprawiały sport. Mieszkaliśmy na Pradze. Trudna dzielnica, trudne środowisko. Sport bardzo mi pomógł w wychowaniu. (...) Trzy minuty w spokoju nie mogli wytrzymać. Roznieśliby dom, gdyby mogli.

A może taniec?

Wojtek Szczęsny podczas treningu na Agrykoli

Dla Pani Alicji oczywiste było, że jej dzieci będą coś trenować. Jednak Wojtek nie od razu trafił na boisko. W "Wysokich obcasach" mama słynnego bramkarza opowiada:

On próbował wszystkiego po trochu. Jako trzylatek chodził na zajęcia z akrobatyki, potem był tenis, taniec towarzyski, a w końcu piłka.

Wojtek w wieku 9 lat trafił do klubu Agrykola, wtedy definitywnie połknął bakcyla piłki nożnej. Mimo że chłopcy nie trenowali na luksusowym Orliku to ich zaangażowanie nie malało. Mama wspomina to z rozrzewnieniem w rozmowie z Olgierdem Kwiatkowskim:

Chłopcy mieli treningi na piaszczystym boisku, obok Łazienek. Obaj byli bramkarzami, do dresów przylepiał się piach. Czasami, gdy zdejmowało się z nich ubranie, do żywego mieli zdartą skórę. Cali zapiaszczeni - oczy, włosy.

Metoda na Wojtka? Sport!

Bracia Wojtek i Jan Szczęsny

Małżeństwo Państwa Szczęsnych było związkiem sportowców. Maciej Szczęsny jest utytułowanym piłkarzem, natomiast pani Alicja już od 10 roku trenowała sport wyczynowo. Poszła do Szkoły mistrzostwa sportowego na Siennickiej na Pradze Południe, gdzie potem uczęszczał Wojtek. W liceum trenowała piłkę ręczną. Sportu nie mogło zabraknąć też w życiu jej chłopców. W rozmowie z Olgierdem Kwiatkowskim, w "Wysokich Obcasach" mówi:

Nie mogłam inaczej wychować synów. Bez sportu. Geny sportowe odziedziczyli po obojgu rodzicach. Ja od 10 roku życia trenowałem sport wyczynowo był on stale obecny w moim życiu. (...) Maciek trenował piłkę nożną, a ja piłkę ręczną, dlatego Wojtek tak dobrze kopie i łapie. Po urodzeniu trójki dzieci wróciłam jeszcze do gry. Ale to już była tylko zabawa.

Inaczej potoczyła się kariera jej męża - Macieja Szczęsnego. Był jednym z lepszych polskich bramkarzy, jako jedyny zawodnik zdobył mistrzostwo Polski z czterema różnymi klubami. Przez wiele lat grał w warszawskiej Legii, następnie w Widzewie, Polonii i Wiśle. Alicja Szczęsna, w tym samym wywiadzie, opowiada jak synowie obserwowali karierę rodziców.

Oglądali jego mecze, żyli tym, co robi ojciec. Chodzili też na moje mecze, kiedy jeszcze grałam.

Ciało i psychika sportowca

Wojciech i Maciej SZczęsny

Sukcesy Maćka Szczęsnego były dla jego rodziny powodem do powodem do dumy, lecz także poważnie ją doświadczały. Nie chodzi tutaj tylko o ciągły brak obecności ojca. Alicja Szczęsna podzieliła się z czytelnikami "Wysokich Obcasów" także nieprzyjemnymi wspomnieniami.

Miał 11 lat, gdy jego drużyna wygrała turniej o Puchar Kazimierza Deyny. Na stadionie Legii w trakcie meczu ze Stomilem Olsztyn odbyły się uroczystości wręczenia pucharów. Spiker wyczytywał nazwiska najlepszych młodych piłkarzy, a ci podchodzili po odbiór nagród. Kiedy przyszła kolej na Wojtka i kibice usłyszeli nazwisko Szczęsny, zaczęły się wyzwiska, gwizdy. Kibice Legii nienawidzili jego ojca, bo odszedł do Widzewa.

Trudno sobie wyobrazić, co musiał przeżywać wtedy mały chłopiec. Mimo to, Wojtek nie załamał się. Pokazał tym samym, jak bardzo ma silną psychikę. Dla sportowca stanowi to równie wielki atut, co sprawność fizyczna. Okazuje się jednak, że nie tylko chłopcy byli szykanowani z powodu ojca.

Chłopcy obrywali za ojca, a ja za byłego męża. Maciek grał w Widzewie, my mieszkaliśmy w Warszawie. Kibice mieli jemu to za złe. Czasami chłopcy bali się wracać ze szkoły do domu. Ja miałam powybijane szyby w samochodzie, zdjęte koła z samochodu, poprzebijane opony, zamazane czarnym sprayem lusterka - powiedziała w "Wysokich Obcasach" Alicja Szczęsna

Dziś w mediach oglądamy Wojtka jako przystojnego młodego mężczyznę, który stoi u progu wielkiej kariery. Jeżeli jednak ciekawi Was, jak wyglądało jego dzieciństwo, przeczytajcie koniecznie tutaj cały wywiad z mamą bramkarza.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.