6 lipca CBA zatrzymało pięć osób, które są podejrzane w sprawie o wyłudzenia ponad 7,5 miliona złotych z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Wśród nich znalazł się również biznesmen Łukasz Porzuczek. Jego obrońca Mateusz Daniluk w rozmowie z Plejadą przekazał, że jego klient wyraża zgodę na używanie pełnego imienia i nazwiska, bez anonimizacji wizerunku. Prokuratura postawiła Łukaszowi Porzuczkowi zarzuty popełnienia trzech przestępstw i podjęła decyzję o aresztowaniu go na trzy miesiące. - Mój klient nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów - przekazał obrońca biznesmena.
Zarzuty postawione Łukaszowi Porzuczkowi dotyczą m.in. oszustwa finansowego, w którym miało dojść do posłużenia się fałszywymi dokumentami w celu wyłudzenia dużej kwoty pieniędzy oraz wystawiania lub używania fałszywych faktur w celu wyłudzenia mienia znacznej wartości. Więcej na ten temat pisaliśmy w tym artykule.
- Rzeczywistym przedmiotem sprawy jest zaawansowana technologia neutralizacji zatopionej broni chemicznej. Na dnie Bałtyku zalega kilkadziesiąt tysięcy ton amunicji chemicznej zatopionej po drugiej wojnie światowej - korodującej z każdym rokiem i do dziś nieusuniętej, ponieważ nikt nie dysponował rozwiązaniem działającym w skali przemysłowej. Kto takie rozwiązanie opracuje, ten wejdzie na rynek liczony nie w milionach, lecz w miliardach, i to na dekady. Mówimy więc o technologii wyjątkowo wrażliwej, o realnym znaczeniu dla bezpieczeństwa regionu, i o stawce, przy której grant z NCBiR jest ułamkiem tego, o co naprawdę toczy się gra - przekazał Mateusz Daniluk w rozmowie z Plejadą.
- Rzecz najistotniejsza jest zaś taka, że system, którego dotyczy postępowanie, realnie powstał i działa - potwierdziły to zakończone wynikiem pozytywnym, certyfikowane próby na poligonie w Brnie. Podkreślam, że nie jest to wątek poboczny podniesiony przez obronę: to prokuratura kwestionowała sprawność instalacji, a my na to twierdzenie odpowiadamy dokumentem, czyli certyfikowanym protokołem prób zakończonych wynikiem pozytywnym. Trudno bowiem mówić o wyłudzeniu środków na technologię, która fizycznie istnieje i funkcjonuje - dodał obrońca Porzuczka.
Daniluk przekazał również informacje na temat przesłuchania. - Ostatnie przesłuchanie trwało blisko osiem godzin. Nie była to jednak sytuacja, w której organ zadaje kolejne pytania, a podejrzany zdawkowo odpowiada - przeciwnie, to mój klient miał wiele do powiedzenia i chciał to powiedzieć. Wyjaśniał obszernie, szczegółowo i z własnej inicjatywy, korzystając z prawa do przedstawienia własnej wersji zdarzeń - powiedział Plejadzie. - Mój klient nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Podkreślam przy tym, że mówimy o zarzutach sformułowanych na wczesnym etapie postępowania przygotowawczego, a domniemanie niewinności pozostaje w pełni aktualne - dodał Daniluk.
Jak udało nam się dowiedzieć, 21 lipca do Sądu Rejonowego w Gdańsku wypłynęło zażalenie na postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Łukasza Porzuczka. Jak twierdzi jego adwokat, decyzja o zatrzymaniu jest nieuzasadniona. - Wniosek prokuratury opiera się w istocie na argumentacji, którą można przytoczyć w każdej większej sprawie gospodarczej: że postępowanie ma charakter rozwojowy i wymaga zabezpieczenia prawidłowego toku, a podejrzanym grozi surowa kara. To jednak stanowczo za mało - powiedział Plejadzie.
- Gdyby sam fakt, że śledztwo jeszcze się toczy, wystarczał do pozbawienia człowieka wolności, areszt przestałby być środkiem wyjątkowym, a stałby się regułą. Przepisy wymagają czegoś innego - wskazania konkretnych, zindywidualizowanych okoliczności odnoszących się do tej właśnie osoby. Mój klient od około roku wiedział o prowadzonym postępowaniu i przez cały ten czas współpracował z prokuraturą, przekazywał dokumenty, o które był proszony, i nie unikał kontaktu z organami - tłumaczy Mateusz Daniluk.
- Nie ujawniono żadnej próby wpływania na świadków, ukrywania dowodów czy utrudniania postępowania - mimo że miał ku temu pełną sposobność przez wiele miesięcy. Obawa matactwa musi być realna i aktualna, a nie hipotetyczna. Co więcej, czynności dowodowe, którym miałoby służyć aresztowanie, zostały już wykonane: dokumentacja projektu została zabezpieczona, a akta sprawy liczą dziś 51 tomów. Izolacja nie służy więc zabezpieczeniu żadnej czynności procesowej. Trudno też uznać, by osoba pozbawiona wolności miała lepsze możliwości wyjaśnienia sprawy niż osoba, która przez rok robiła to dobrowolnie - dodał obrońca Porzuczka.
- Jeśli więc chodzi o dalsze działania obrony, oczekujemy obecnie na przekazanie akt do sądu i wyznaczenie terminu posiedzenia. Naszym celem jest bowiem doprowadzenie do uchylenia tymczasowego aresztowania i zastąpienia go środkami o charakterze wolnościowym - podsumowuje w rozmowie z Plejadą.
Słynnemu aktorowi puściły hamulce. Uderzył w Trumpa. "Zniszczony człowiek"
Michał Wiśniewski wprost o przyszłości z Mandaryną. "Niczego sobie nie obiecujemy"
"Czy podziękowałaś swojemu mężczyźnie za dziecko?". Karol z TikToka pyta, a ja mu odpowiadam. Nie tylko ja. "Ale dzban"
Indonezyjska influencerka zszokowana jazdą pociągiem w Polsce. "Aż boisz się oddychać"
Partie polityczne rozbrykały się na TikToku. "To nie zastąpi wiarygodności"
Grały w "Gotowych na wszystko". Jedna trafiła do więzienia, a losy pozostałych też mogą zaskoczyć
Nawrocki napisał do Dymnej z okazji jej 75. urodzin. Zwrócił uwagę na konkretną rzecz
Tak mieszkają Urbańska i Józefowicz. Wnętrza jak z innej epoki to dopiero początek
Obejrzałam pierwszy odcinek "Jestem jaki jestem". Nie sądziłam, że tak się to skończy