W niedzielę, 24 maja, o godzinie 8.36 Łatwogang świętował osiągnięcie celu swojej podróży - zanim jeszcze dotarł do Gdańska, udało mu się zebrać 12 milionów złotych, które zostaną przeznaczone na leczenie ośmioletniego Maksa Tockiego. Chłopiec choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a - poważną i postępującą chorobę prowadzącą do zaniku mięśni oraz problemów z poruszaniem się, oddychaniem i pracą serca. - Wielkie serducha dla was. Piękna sprawa. Maks na pewno to ogląda, jesteś niesamowitym chłopakiem. Brawa dla was. Pokazaliśmy, jak to się robi, jak się pomaga. Ponownie się zjednoczyliśmy - mówił Łatwogang, gdy na liczniku wybiło 12 milionów złotych. Chwilę po ogłoszeniu radosnej nowiny Łatwogang ruszył w dalszą trasę i wystartował też z nową zbiórką.
Łatwogang po konsultacjach podjął decyzję, że rozpoczyna kolejną zbiórkę, tym razem dla czteroletniego Adasia, który choruje na dystrofię mięśniową DMD. Influencer tłumaczył się, że gdyby tylko mógł, pomógłby wszystkim dzieciom.
- Nie chciałbym nigdy podejmować takich decyzji, ale musimy zdecydować, komu teraz pomagamy dalej. Będziemy zbierać na Adasia. Ma cztery lata. Jego rodzice od trzech lat próbują zebrać na niego pieniądze. Damy z siebie wszystko, żeby wybrać całą sumę - ogłosił na streamie.
Co istotne, w zaledwie godzinę po ogłoszeniu kolejnej zbiórki na liczniku pojawiła się kwota 644 tysięcy złotych. W momencie publikacji tego artykułu Łatwogang zebrał już 983 tysiące złotych. Leczenie chłopca jest wycenione na 3,5 miliona złotych.
Przypomnijmy, że nową akcję Łatwogang rozpoczął 22 maja, ruszając rowerem z Zakopanego do Gdańska. Jego podróż można oglądać od początku na youtube'owym streamie, a celem było zebranie 12 milionów złotych. Początkowo youtuber zapowiadał, że po tym, jak dojedzie do Gdańska i chwilę odpocznie, ruszy w drogę powrotną. Okazuje się jednak, że musiał zmienić swoje plany.
- Taki troszeczkę cięższy temat. (...) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów (do celu - red.), to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie - powiedział Łatwogang.
- Chcę wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. (...) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie - kontynuował youtuber, zwracając się do widzów.
Występ Steczkowskiej w Sopocie rozjuszył widzów, a Młynarska wytknęła TVN błąd
Milion na koncie, a spokoju nie było przez lata. Zwycięzca "Milionerów" wyjawił, co stało się po wygranej
Tego telefonu w "Szkle kontaktowym" nie przewidzieli. Reakcje prowadzących bezcenne
Andrzej Seweryn zaskoczył wyznaniem o... Britney Spears. "Wszedłem w tę postać"
Ostro zakpił z Trumpa na antenie show. Przesadził. Czuję ciary żenady
Gawęda nie ukrywa, jakie ma relacje ze Szczepanikiem. "U nas zakończyło się to..."
Dom z ogrodem przestał im wystarczać? Koroniewska i Dowbor wybrali nietypowe rozwiązanie
Dolly Parton trafiła przed śmiercią do szpitala. Wiadomo, co jej dolegało
Żabson wystąpił na Top of the Top Sopot Festival. Widzowie krótko: Żenada