Izabella Miko rozczarowana życiem w Los Angeles. "Strasznie drogo i brudno"

Izabella Miko w najnowszym wywiadzie wypowiedziała się na temat realiów życia w Los Angeles. Według aktorki, życie w mieście Fabryki Snów dalekie jest od ideałów i straciło swój dawny blask.
Izabella Miko opowiedziała o realiach życia w Los Angeles
Izabella Miko opowiedziała o realiach życia w Los Angeles. Fot. KAPiF

Izabella Miko od lat próbuje swoich sił w branży rozrywkowej za oceanem. Jej karierę w balecie przekreśliła kontuzja, ale wówczas zdecydowała się na naukę w Lee Strasberg Theatre and Film Institute i karierę w aktorstwie oraz modelingu. W najnowszym wywiadzie celebrytka wyznała, że w jej opinii Los Angeles straciło już swój dawny blask. Składa się na to kilka czynników. 

Zobacz wideo Miko mówi o cenach w Polsce i USA

Izabella Miko narzeka na życie w Los Angeles. "Teraz tam jest taka depresja"

Izabelli Miko udało się w przeszłości zagrać w kilku głośnych, hollywoodzkich produkcjach, jak: "Wygrane marzenia" czy "Step Up: All In", ale ostatnio grała zdecydowanie mniej. W rozmowie z serwisem Viva aktorka przyznała, że Los Angeles, które kiedyś było dla niej spełnieniem marzeń, obecnie ją zawodzi. Miko narzeka na brud i drożyznę.

"Teraz tam jest taka depresja (…). Ludzie są smutni, bo nie pracują. Najpierw były strajki aktorów, scenarzystów, potem był Covid, nic się nie pracowało i po tym Covidzie wszystko tak po prostu się posunęło (...). Pożary były, powodzie, zresztą ja też doznałam ogromnych strat przez te kataklizmy wszystkie, więc ludzie po prostu nie mają z czego żyć. Wyprowadzają się (...). Także jest smutno tam. Już nie ma takich ciekawych imprez, tylko jak już jest impreza, to żeby promować coś. Oprócz tego jest strasznie drogo i brudno. Nie wiem, co się stało" - stwierdziła Izabella Miko. 

Próbowano włamać się do domu Izabelli Miko. "Akurat nagrywałam casting"

W dodatku ktoś próbował się włamać do domu aktorki. Aktorka dostała powiadomienia o próbie włamania i alarmy zadziałały, ale w tym samym czasie miała akurat wyciszony telefon. "Mam oczywiście firmę, która monitoruje mój dom. No i dostałam alarm jeden, drugi… A ja akurat nagrywałam casting, mój telefon był wyłączony, więc jak włączyłam telefon, to było 15 smsów od sąsiadów, policja" - opowiedziała Miko. Ostatecznie jednak wszystko dobrze się skończyło i nic nie zostało skradzione z posiadłości aktorki. "Nic się nie stało. Ale po prostu, no, tak jest" - dodała Izabela Miko. 

Więcej o: