Agnieszka Włodarczyk otrzymała alarm w Dubaju. Musiała zejść do schronu

Agnieszka Włodarczyk relacjonuje w mediach społecznościowych niepokojące wydarzenia z Dubaju. Aktorka poinformowała o alarmie związanym z możliwym zagrożeniem. Wraz z innymi gośćmi hotelu musiała zejść do przygotowanego schronu.
Agnieszka Włodarczyk, Robert Karaś
Kapif,instagram.com/agnieszkawlodarczykofficial

W ostatnich dniach coraz więcej mówi się o napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Konflikty w regionie doprowadziły m.in. do czasowego zamknięcia przestrzeni powietrznej w kilku krajach, co utrudnia wielu turystom powrót do domu. Niepokojące wydarzenia dotykają również Dubaju, gdzie przebywa obecnie sporo znanych Polaków. Jedną z osób, które relacjonują sytuację na miejscu, jest Agnieszka Włodarczyk

Zobacz wideo Karaś o tym, jakim jest ojcem. Wtem wspomniał o Włodarczyk

Agnieszka Włodarczyk w schronie w Dubaju. "Był alert. Zeszliśmy na dół z plecakiem"

Jeszcze kilka dni temu celebrytka uspokajała swoich obserwatorów, zapewniając, że wraz z partnerem, Robertem Karasiem, są bezpieczni, choć - jak przyznała - przygotowali się również na ewentualną ewakuację. 5 marca, w czwartek po południu aktorka opublikowała na Instagramie relację, w której poinformowała o alarmie związanym z możliwym zagrożeniem rakietowym. Pokazała także komunikat służb oraz opowiedziała, jak wyglądała sytuacja w hotelu, w którym się zatrzymali. "Był alert. Na spokojnie zeszliśmy na dół z plecakiem. Na miejscu były rozstawione krzesła, a nawet materace z pościelą. Obsługa hotelu miała wodę dla ludzi. Posiedzieliśmy ze 40 min, po czym dostaliśmy kolejny alert" - napisała.

Po pewnym czasie celebrytka dodała kolejne nagranie, w którym poinformowała, że mieszkańcy mogli już opuścić schron i wrócić do swoich pokoi. Na InstaStories pokazała także przygotowane przez hotel łóżka i miejsca do odpoczynku dla osób, które musiały zejść na dół podczas alarmu.

Marcelina Zawadzka i jej partner przygotowani na ewakuację

Warto przypomnieć, że w Dubaju przebywają obecnie również inne polskie osoby publiczne, m.in. Marcelina Zawadzka, która także relacjonuje wydarzenia w mediach społecznościowych. Jej ukochany Max Gloeckner w najnowszym wpisie poinformował, że rozważali nawet ewakuację. - (...) Były chwile niepewności. Co można zrobić w takiej sytuacji? Dowiadujesz się wszystkiego, oceniasz sytuację i podejmujesz decyzję. My przygotowaliśmy się na wypadek eskalacji, spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do samochodu i byliśmy w gotowości, żeby wyjechać - wyjaśnił. ZOBACZ TEŻ: Influencerki sprzedają bajkę o Dubaju? Ekspertki nie mają złudzeń. "Tam rządzi marketing"

Więcej o: