Robert Klatt, współtwórca zespołu Classic, przez kilka dni nie mógł opuścić Dubaju. Wszystko przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie i konflikt na linii Stany Zjednoczone, Izrael-Iran. W podobnej sytuacji znalazło się wielu turystów przebywających w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mimo niepewności, w nocy z 3 na 4 marca Klatt udał się na lotnisko w Dubaju. Co wydarzyło się dalej?
Wiemy już, że podróż Roberta Klatta zakończyła się pomyślnie. Całej sytuacji towarzyszyła jednak duża niepewność i zamieszanie informacyjne. Muzyk poinformował nas, że sytuacja na lotnisku była bardzo dynamiczna, a informacje o lotach często się zmieniały. "Było ogromne zamieszanie. Emirates w Polsce i moje biuro podróży poinformowały mnie, że ten lot jest odwołany. W aplikacji flyradar24 lot cały czas był. Na stronach lotniska też był odwołany" - tłumaczył.
Mimo to Klatt postanowił postawić wszystko na jedną kartę. "Chciałem mimo wszystko zaryzykować i pojechać na lotnisko. O 22:30 na stronie lotniska pojawiła się informacja, że lot się odbędzie" - wyjaśnił. Zaznaczył, że w tego typu sytuacjach kluczowe jest ciągłe sprawdzanie informacji i komunikatów pojawiających się w różnych źródłach. "Trzeba cały czas sprawdzać, niestety. Jest duże zamieszanie i chaos, dlatego warto być na bieżąco" - podsumował.
W czasie napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie pojawiły się różne opinie na temat bezpieczeństwa w Dubaju. Część influencerów uspokajała obserwatorów, przekonując, że mimo konfliktu w regionie codzienne życie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich toczy się normalnie. Agnieszka Włodarczyk apelowała o spokój i rozsądek w ocenie sytuacji. - Bardzo was proszę, nie nakręcajcie się nagłówkami, bo to niczego dobrego nie przynosi. I warto też pamiętać o tym, że Zjednoczone Emiraty Arabskie mają jeden z najbardziej zaawansowanych systemów ochrony na świecie - komentowała. Podobne stanowisko w tej sprawie ma Andziaks.
Innego zdania jest jednak Agata Krypczyk - ekspertka od social mediów i marketingu, która krytycznie oceniła takie komunikaty. "Namawianie przez influencerów do wyjazdów i przekonywanie, że jest bezpiecznie, jest po prostu nieodpowiedzialne. Takie komunikaty mogą wprowadzać ludzi w błąd i bagatelizować realne zagrożenia" - podkreśliła. Zwróciła też uwagę na sprzeczność w przekazie pojawiającym się w mediach społecznościowych. "Co więcej, powstaje absurdalna sytuacja. Z jednej strony słyszymy zapewnienia, że wszystko jest bezpieczne, a z drugiej pojawiają się głosy, że państwo zostawiło turystów samych sobie. Taka postawa jest nie tylko niekonsekwentna, ale też społecznie szkodliwa" -dodała.
Powiedziała: "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy". Korwin Piotrowska komentuje
Kolejna para z "Rolnik szuka żony" spodziewa się dziecka! "Czekamy na nasze maleństwo"
"Gościa nie obchodzi...". Ekspertka: Hotel Gołębiewski zalicza wpadkę po wpadce po wizycie Książula
Wskazał kwotę potrzebną do godnego życia w Polsce. Lubomirski-Lanckoroński: W naszym przypadku jest duża
Awantura po słowach dziennikarki Kanału Zero. "Drażni mnie, że Ukrainki mają superciuchy"
Syn Rozenek pochwalił się projektem butów na paryskiej uczelni. Takiego modelu nie spotkacie na ulicy
Alicję Janosz ostrzegano przed Wojewódzkim. "To mnie zwaliło z nóg"
Ralph Kaminski oburzony tym, co spotkało go w Krakowie. "Zaraz dostaniesz w pysk"
Ponownie przesłuchali kierowcę z wypadku, w którym zginął Litewka. Wiadomo, co powiedział