Tylko u nas

Muzyk disco polo zdradził nam kulisy powrotu do Polski. O mały włos, a Klatt zostałby w Dubaju

Przez kilka dni nie było pewne, czy Robert Klatt wróci do Polski z Dubaju. Muzyk disco polo podjął jednak ryzyko i ruszył na lotnisko. To, co tam zobaczył, bardzo go zaskoczyło.
Robert Klatt
instagram.com/robert_klatt, REUTERS

Robert Klatt, współtwórca zespołu Classic, przez kilka dni nie mógł opuścić Dubaju. Wszystko przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie i konflikt na linii Stany Zjednoczone, Izrael-Iran. W podobnej sytuacji znalazło się wielu turystów przebywających w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Mimo niepewności, w nocy z 3 na 4 marca Klatt udał się na lotnisko w Dubaju. Co wydarzyło się dalej?

Zobacz wideo Zawadzka relacjonuje z Dubaju. "Dlaczego jeszcze jesteśmy w domu?"

Robert Klatt wrócił z Dubaju. Tak wyglądał chaos na lotnisku. "Poinformowano mnie, że lot jest odwołany"

Wiemy już, że podróż Roberta Klatta zakończyła się pomyślnie. Całej sytuacji towarzyszyła jednak duża niepewność i zamieszanie informacyjne. Muzyk poinformował nas, że sytuacja na lotnisku była bardzo dynamiczna, a informacje o lotach często się zmieniały. "Było ogromne zamieszanie. Emirates w Polsce i moje biuro podróży poinformowały mnie, że ten lot jest odwołany. W aplikacji flyradar24 lot cały czas był. Na stronach lotniska też był odwołany" - tłumaczył. 

Mimo to Klatt postanowił postawić wszystko na jedną kartę. "Chciałem mimo wszystko zaryzykować i pojechać na lotnisko. O 22:30 na stronie lotniska pojawiła się informacja, że lot się odbędzie" - wyjaśnił. Zaznaczył, że w tego typu sytuacjach kluczowe jest ciągłe sprawdzanie informacji i komunikatów pojawiających się w różnych źródłach. "Trzeba cały czas sprawdzać, niestety. Jest duże zamieszanie i chaos, dlatego warto być na bieżąco" - podsumował. 

Dubaj a konflikt na Bliskim Wschodzie. Influencerzy uspokajają, ekspertka ma inne zdanie. "To nieodpowiedzialne"

W czasie napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie pojawiły się różne opinie na temat bezpieczeństwa w Dubaju. Część influencerów uspokajała obserwatorów, przekonując, że mimo konfliktu w regionie codzienne życie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich toczy się normalnie. Agnieszka Włodarczyk apelowała o spokój i rozsądek w ocenie sytuacji. - Bardzo was proszę, nie nakręcajcie się nagłówkami, bo to niczego dobrego nie przynosi. I warto też pamiętać o tym, że Zjednoczone Emiraty Arabskie mają jeden z najbardziej zaawansowanych systemów ochrony na świecie - komentowała. Podobne stanowisko w tej sprawie ma Andziaks.

Innego zdania jest jednak Agata Krypczyk - ekspertka od social mediów i marketingu, która krytycznie oceniła takie komunikaty. "Namawianie przez influencerów do wyjazdów i przekonywanie, że jest bezpiecznie, jest po prostu nieodpowiedzialne. Takie komunikaty mogą wprowadzać ludzi w błąd i bagatelizować realne zagrożenia" - podkreśliła. Zwróciła też uwagę na sprzeczność w przekazie pojawiającym się w mediach społecznościowych. "Co więcej, powstaje absurdalna sytuacja. Z jednej strony słyszymy zapewnienia, że wszystko jest bezpieczne, a z drugiej pojawiają się głosy, że państwo zostawiło turystów samych sobie. Taka postawa jest nie tylko niekonsekwentna, ale też społecznie szkodliwa" -dodała.

Więcej o: