Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest cały czas napięta. Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran sprawił, że niebezpiecznie zrobiło się również w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie przebywa wielu Polaków. Marcelina Zawadzka na co dzień mieszka w Dubaju wraz z narzeczonym i synem. Prezenterka ostatnio zabrała głos, tłumacząc, że wraz z rodziną są bezpieczni. Teraz sprawę relacjonuje jej narzeczony, Max Gloeckner. Opublikował filmik, w którym wyjawił, jak teraz wygląda sytuacja.
Na Instagramie Maksa Gloecknera pojawiło się nagranie, w którym relacjonuje sytuację w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. - Dzień trzeci w Dubaju. Krótka aktualizacja, czy się eskaluje, czy się uspokaja? (...) Wracam do pierwszego dnia, nie będę kłamać, nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego, rakiet w przestrzeni powietrznej i ich przechwycenia. Były chwile niepewności - mówił na nagraniu ukochany Zawadzkiej. - Co można zrobić w takiej sytuacji? Dowiadujesz się wszystkiego, oceniasz sytuację i podejmujesz decyzję. My przygotowaliśmy się na wypadek eskalacji, spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do samochodu i byliśmy w gotowości, żeby wyjechać - wyjaśnił.
Zawadzka i Gloeckner podjęli decyzję, by pozostać w Dubaju. Przedsiębiorca nie ukrywa, że rozumie turystów, ale on wraz z rodziną jest w zupełnie innej sytuacji. - Bycie turystą, i przebywanie w pobliżu tych wysokich budynków, w które mogą trafić rakiety, wszystko rozumiem. Sporo ludzi tak pomyślało i uciekli do Omanu, od trzech dni wylatują z tych rejonów. Nasza sytuacja jest jednak trochę inna, bo mamy tu dom. Mamy tu rodzinę. Mamy tu sporo przyjaciół. Mamy osoby, które udzielają nam niezbędnych informacji - stwierdził na filmiku.
Jak zdradził Gloeckner, cały czas myślą pozytywnie. Zwrócił uwagę, że jest nikła szansa, by to na nich spadły rakiety. - W Dubaju nie ma morza rakiet, zwykle jest ich z pięć czy sześć. (...) Pierwszej nocy była niepewność, potem już rozumiesz, co się dzieje i czujesz się nieco pewniej. Najzabawniejsze jest to, że człowiek się przyzwyczaja. Słyszysz huk i wiesz, że przechwycono kolejną rakietę. Nie panikujesz i przestajesz się tym tak przejmować - opowiadał.
Dowiadujemy się również, że jest spokojniej niż wcześniej. Ludzie zaczęli wracać do swojej codzienności. - Myślę, że tak już zostanie i nie będzie gorzej. Ludzie znów chodzą po ulicach, dzieci się bawią, psy biegają na zewnątrz. Normalny dzień, po prostu z pewnym ryzykiem, które raczej się nie sprawdzi, ale jeśli jednak, to jesteśmy gotowi - relacjonuje przedsiębiorca. - Na razie myślimy pozytywnie i tego samego życzymy i wam. Jeśli jesteście w Dubaju, to wiecie, że nic wam nie grozi, a jeśli nie jesteście, to nie wierzcie zawsze w narrację mediów. Będzie dobrze, nie martwcie się - skwitował.
Presley Gerber nie żyje. Syn Cindy Crawford miał 27 lat
Córka Andrzeja Dudy miała kolizję pod Kielcami. Trafiła do szpitala
Holland zabrała głos w sprawie nowej "Lalki". Mówi o jednym problemie
Nawrocka niczym Brigitte Macron. Ekspertka wyłapała jednak wpadkę. "Może wyglądać jak źle dobrana bielizna"
Majdan skrytykował Bońka, a ten zakpił z byłego bramkarza. Wspomniał o Rozenek
Aleksander M.-B. spowodował wypadek. Muzyk w końcu usłyszał zarzut
Widzowie "Tańca z gwiazdami" grzmią o faworyzowaniu Kuny. Terrazzino: To jest bardzo trudne
Szczegóły kolizji Kingi Dudy. Mamy komentarz policji
Znana jest prawdopodobna przyczyna śmierci Presleya Gerbera