Monika Miller jest wnuczką byłego premiera Leszka Millera i od lat bryluje w polskim show-biznesie. Dziś możemy ją oglądać w serialu "Gliniarze", a niedawno wzięła udział w programie "Królowe przetrwania". Celebrytka poinformowała fanów, że poddała się liftingowi tygrysiemu. W rozmowie z Plotkiem lekarz medycyny estetycznej Krzysztof Gojdź ocenił decyzję Miller. Nie ukrywa, że to nie było dobre posunięcie, a prawdopodobnie wynik obecnej mody i trendów estetycznych.
Monika Miller efektami liftingu pochwaliła się w sieci i nie kryła zachwytu. Krzysztof Gojdź, delikatnie mówiąc, nie jest już tak entuzjastycznie nastawiony do tego zabiegu i przed nim przestrzega. - Coraz częściej w mediach społecznościowych pojawia się tzw. "tygrysi lifting". Brzmi spektakularnie, wygląda efektownie na krótkich filmikach… ale w rzeczywistości to kolejny modny, ale głupi trend estetyczny, który bywa przedstawiany w sposób mocno wprowadzający w błąd - ostrzega ekspert.
W dalszej części rozmowy Gojdź wyjaśnił, na czym polega ten zabieg. - Najczęściej jest to chirurgiczne nacięcie skóry w okolicy skroni i podciągnięcie odpowiednich powięzi mięśniowych, które mają spowodować uniesienie brwi oraz górnego i środkowego piętra twarzy - "podnieść" policzki, linię żuchwy czy okolice oczu. Na nagraniach widać natychmiastowy efekt - twarz wydaje się napięta, "uniesiona" bardziej wyrzeźbiona. Problem w tym, że te efekty są zwykle krótkotrwałe - podkreślił.
Po kilku tygodniach lub co najwyżej miesiącach twarz wraca do swojego wyglądu przed zabiegiem. Nie jest to trwała metoda liftingu, nie zatrzymuje procesów starzenia i w praktyce wymagałaby regularnego powtarzania, aby utrzymać widoczny efekt
- wyjaśnia nam specjalista.
Ekspert zauważa, że problemem jest to, że zabiegi wykonywane są przez niewykwalifikowane osoby. - Jeszcze większy problem pojawia się wtedy, gdy takie zabiegi są wykonywane lub promowane przez osoby niebędące lekarzami medycyny czy chirurgami plastycznymi, np. przez dentystów. Intensywna manipulacja tkankami twarzy, szczególnie w okolicach naczyń i nerwów, wykonywana bez odpowiedniej wiedzy medycznej i doświadczenia, może prowadzić do trwałych uszkodzeń tkanek, nerwów czy unaczynienia skóry - wyjaśnia Gojdź.
Moda na szybkie "cudowne liftingi" w internecie niestety często wygrywa z rzetelną wiedzą medyczną. Dlatego warto zachować zdrowy rozsądek i krytycznie podchodzić do trendów, które obiecują spektakularne efekty w kilka minut
- stwierdził. Zaapelował, by wszelkie zabiegi estetyczne konsultować z lekarzem medycyny lub chirurgiem plastycznym. - Oceni wskazania, przeciwwskazania i realne możliwości poprawy wyglądu. Internetowe trendy przemijają. Zdrowie i bezpieczeństwo powinny być zawsze na pierwszym miejscu - skwitował w rozmowie z Plotkiem Gojdź.
Horror w willi byłego premiera. Tortury, tajne dokumenty i podwójne morderstwo. Z domu polityka zniknęło tylko jedno
Awantury ciąg dalszy. Posłanka nieudolnie tłumaczy się ze zdjęcia z martwymi rybami. Biejat nie miała litości
Mają tam dom Chincz i Żukowska. Chciałaby tam zamieszkać także Świątek. "Wielu Polaków szybko czuje się jak u siebie"
Polsat zapowiada kolejne zmiany. Najpierw usunęli "Interwencję", a teraz znika kolejny program
Schudł 30 kg i zdradził, jak to zrobił. Sekret Wojciecha Manna zaskakuje prostotą
Dziennikarz TVN24 komentuje zachowanie Trumpa na mundialu. Zapowiada: To jeszcze nie koniec
Wywiad Williamsa wywołał burzę w sieci. Poszło o to, co wypadło mu z ust. Teraz muzyk się tłumaczy
Pokazali nowe zdjęcia zza kulis "Rancza". Szok, jak zmieniła się Lodzia. Te kadry to hit!
Rok temu przyłapali ich na koncercie Coldplay. Wiadomo, jak teraz wygląda ich życie