Anna Lewandowska jest dziennikarką i jedną z prowadzących program "Pytanie na śniadanie". W czwartek podzieliła się z obserwatorami niepokojącą relacją z pobytu w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie musiała udać się ze swoim 11-letnim synem. Jak wyjaśniła, w nocy doszło do uszkodzenia elementu cewnika, co spowodowało krwawienie i wymagało konsultacji medycznej. Przy okazji prezenterka odniosła się także do krytycznych opinii części internautów, którzy regularnie komentują jej częste wyjazdy i aktywność na Instagramie.
Prezenterka poinformowała swoich obserwatorów, że jej plany na czwartek niespodziewanie się zmieniły. Zamiast do Augustowa, musiała pojechać z synem do szpitala. Jak wyjaśniła, chłopiec obudził rodzinę nad ranem po tym, jak podczas snu doszło do uszkodzenia elementu cewnika. "Obudził nas o poranku, a łóżko było we krwi. Uszkodził we śnie cewnik (kabel) połączony z żyłą główną" – przekazała na Instagramie.
W dalszej części wpisu prezenterka odniosła się do komentarzy osób, które zarzucają jej częste podróże. Podkreśliła, że przez długi czas sytuacja rodzinna nie pozwalała jej na swobodne wyjazdy, a obecnie stara się korzystać z chwil, gdy może liczyć na wsparcie bliskich i poświęcić czas także sobie oraz rodzinie. "Doszły do mnie niedawno obrzydliwe plotki, że tylko podróżuję. Długo nie mogliśmy ruszyć nosa poza dom, a w domu drugie dziecko pełne marzeń i chęci poznawania świata. Teraz szpitala jest coraz mniej, łatwiej zorganizować pomoc przy Leo, ale nie wiem, jak długo to okienko potrwa, więc korzystam, ile mogę, by poza domem spędzać czas np. z mamą" – dodała prezenterka.
Na koniec Lewandowska nie kryła emocji i zwróciła uwagę na trudne doświadczenia, z jakimi mierzy się od lat jako matka. Jednocześnie podkreśliła, że mimo przeciwności stara się czerpać z życia jak najwięcej. "Nie życzę nikomu takich życiowych doświadczeń, jakie mam ja. Tyle, ile przeszłam i ile razy podnosiłam się z gleby, ile miesięcy spędziliśmy w szpitalu i ile łez wylałam... Nie życzę takich poranków czy nocnych karetek. Zazdrośników nie pozdrawiam. Pozdrawiam tych, którzy mimo trudnych życiowych wyzwań potrafią wycisnąć życie jak cytrynę i, zamiast narzekać, pędzą przez nie dalej" – podsumowała.
Anna Lewandowska wyjaśniła na Instagramie wcześniej, że jej syn wymaga specjalistycznego wsparcia żywieniowego i nie może przyjmować posiłków w tradycyjny sposób. W związku z tym każdego dnia samodzielnie wykonuje szereg procedur medycznych, dbając o to, by chłopiec otrzymywał wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Prezenterka podkreśliła, że opieka nad synem wiąże się z dużą odpowiedzialnością oraz koniecznością zachowania sterylnych warunków. Zobacz też: Anna Lewandowska ma chore dziecko. Zagotowała się na antenie "PnŚ"
Brytyjka weszła do sklepu w Polsce i przeżyła zaskoczenie. "Koszmar"
Donald Tusk pobiera trzy emerytury. Tyle miesięcznie wynoszą jego świadczenia
Jeden gest Nawrockiej wystarczył. Lawina komentarzy po jej spotkaniu z powstańcami
Anna Guzik schudła 15 kg. Wykluczyła z diety tylko trzy produkty
Ekspertka bez litości dla stylizacji Marty Nawrockiej. "Sprawdziłaby się podczas przygotowywania niedzielnego obiadu"
Helena Englert spytana o hejt przed "Tańcem z gwiazdami". Podsumowała to jednym zdaniem
Pawlikowska nie wierzy w badania i nie bierze leków. Lekarze grzmią: Brak kompetencji, zero zahamowań
Zamieszanie wokół "Tańca z gwiazdami". Muzyk z orkiestry grzmi na temat zwolnień
Kosztowny koszmar Kajry. Pierścionek za ponad 350 tys. zł przepadł bez śladu