W środę Maja Bohosiewicz pokazała wiadomość od Sandry Kubickiej. Naprawdę takie słowa padły

Maja Bohosiewicz wrzuciła na InstaStories screen wiadomości od Sandry Kubickiej. Oceniła też jej postawę, gorąco jej dziękując.
Maja Bohosiewicz pokazała wiadomość od Sandry Kubickiej. Niebywałe, jakie słowa padły
KAPIF/instagram.com/majabohosiewicz

Maja Bohosiewicz jest nie tylko aktorką, influencerką czy byłą uczestniczką "Tańca z gwiazdami". Być może nie każdy wie, że od lat prowadzi swoją markę odzieżową. Wygląda na to, że ubrania z jej kolekcji wpadły w oko Sandrze Kubickiej. Natychmiast odezwała się do Mai Bohosiewicz, a ta pokazała wiadomość od niej na InstaStories. Te słowa zrobiły na niej wrażenie.

Zobacz wideo Bohosiewicz i Kosiński o Frycz. Jest zazdrosna o narzeczonego?

To Sandra Kubicka napisała do Mai Bohosiewicz. Takich słów nikt się nie spodziewał

Maja Bohosiewicz postanowiła podzielić się z obserwatorami wiadomością od Sandry Kubickiej. Opublikowała jej fragment na InstaStories. "Ty oszalałaś. Ja chciałam zapłacić normalnie. Nie przyszłam cyganić" - napisała modelka. Jej słowa zrobiły duże wrażenie na Mai Bohosiewicz, która szybko wyjaśniła, o co chodzi, przy okazji dziękując Sandrze Kubickiej.

Okazuje się, że modelka chciała kupić ubrania z kolekcji Bohosiewicz i nie oczekiwała, że otrzyma je "w prezencie" za darmo. Właścicielka marki doceniła tę postawę. "Sandra Kubicka jest jedną z tych osób, które przychodzą do butiku i zawsze chcą zapłacić za ubrania. Nie mówię, że inni zawsze robią inaczej, ale to jest strasznie miłe, kiedy przychodzi do was osoba i pomimo tego, że ma zasięgi i marki wysyłają jej wszystko za dara, chce po ludzku zapłacić, a potem jeszcze i tak to pokazuje i taguje, bo lubi te ubrania. Dziękuję Sandra, to jest mega mega mega miłe" - napisała. 

Maja Bohosiewicz o kulisach powstania marki. Wszystko zaczęło się od... kwiatów w pudełku 

W rozmowie z portalem NowyMarketing Maja Bohosiewicz zdradziła, że inspiracją do założenia własnej firmy była dla niej silna potrzeba tworzenia i kreowania. Aktorka chciała mieć także źródło dochodu, które w stu procentach podlega jej. "Kiedy skupiałam się na karierze aktorskiej, byłam zdana na innych ludzi. W branży filmowej karty rozdają castingowcy oraz reżyserzy, którzy decydują o tym, kto ostatecznie dostanie rolę i pojawi się na deskach teatru czy na ekranie" - mówiła.

Zanim rozpoczęła się jej przygoda z firmą, prowadziła kwiaciarnię. "Jako pierwsza osoba w Polsce stworzyłam butik z kwiatami w pudełku. Wtedy był to ewenement. Nikt wcześniej tego nie zrobił. Przez cały ten czas towarzyszyła mi moda, która jest moją pasją. Finalnie zdecydowałam się spróbować swoich sił w tej branży i tak właśnie powstała moja marka" - opowiadała. 

Więcej o: