Marcelina Zawadzka od jakiegoś czasu mieszka w Dubaju. Prezenterka na własne oczy doświadcza skutków narastającego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Po atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran sytuacja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich stała się bardzo napięta. Na swoim profilu na Instagramie prezenterka cały czas przekazuje nowe wieści. Zawadzka nie ukrywa, że jest gotowa na wszystko - nawet na ewakuacje. Na najnowszych InstaStories wyznała, dlaczego nadal jest w domu z rodziną.
Marcelina Zawadzka cały czas informuje fanów o sytuacji w Dubaju. Na InstaStories przyznała, że przyjechało do nich kilka znajomych osób, które utknęły w Dubaju. - Staramy się właśnie wspierać, nie siać paniki - podkreśliła, dodając, że ze znajomymi przesyła sobie tylko sprawdzone informacje. Dodała, że nie chce też dzielić się niepotwierdzonymi wiadomościami z fanami. - Jesteśmy bezpieczni, dziękujemy - podkreślała niejednokrotnie.
Wyznała również, dlaczego nadal jest w domu. - Kiedy był ten pierwszy dzień zestrzeliwania rakiet, to wszyscy mieliśmy wrócić do domów i obserwowaliśmy, co się dzieje, czytaliśmy media, byliśmy w kontakcie z naszymi bliskimi, którzy też są tutaj. Weryfikowaliśmy też to, co się dzieje w mediach, na ile sytuacja jest rzeczywiście taka, jaką ją opisują. Wydaje mi się, że niektóre media w Europie, w Polsce, mówią trochę inaczej, jednak to, co jest faktem, to to, że obecnie przestrzeń powietrzna jest zamknięta. Latają niektóre samoloty i mam tutaj stworzone grupy z koleżankami, na których się informujemy - podkreśliła Zawadzka.
Gdyby jednak była taka potrzeba, Zawadzka wraz z rodziną jest gotowa się przemieścić w każdej chwili. - Podjęliśmy taką decyzję, że wolimy zostać w domu w którym jest bezpiecznie, wolę mieć wodę, być u siebie. (...) Słuchamy poleceń rządu i bliskich. (...) Jesteśmy spakowani, mamy walizkę i torbę z jedzeniem, wodę, dodatkowe paliwo w aucie, jesteśmy gotowi, żeby jechać - skwitowała.
2 marca Marcelina Zawadzka opublikowała na Instagramie nowe InstaStories. "Tę noc absolutnie zmęczeni przespaliśmy dosyć dobrze. Nie było słychać zestrzeliwań, jednak one są w różnych miejscach" - napisała. Prezenterka opisała też poważne problemy związane z przekraczaniem granic i organizacją transportu.
"Aby przekroczyć granicę, potrzebny jest oczywiście paszport, ale też fizyczne ID, dokument, że samochód, którym jedziemy, należy do nas (musi też być to leasing lub kredyt na nas, nie na kogoś, kogo z nami nie ma - jeśli na męża, to mąż musi być w aucie!). Jeśli samochód zarejestrowany jest na kogoś innego, to nie można przekroczyć granicy" - przekazała. Dodała, że przemieszczanie jest wręcz niemożliwe. "Nie ma biletów lotniczych. Nawet jeśli jakiś samolot wylatywał z Omanu, to bilety były sprzedane, jest lista oczekujących" - czytamy. ZOBACZ TEŻ: Dubaj po wybuchach oczami Polki, która w nim mieszka. Tak funkcjonują lokalsi
Niebezpieczny upadek Skolima na koncercie. Jest oświadczenie w tej sprawie
Michał Sikorski nie chciał tego reklamować nawet za ogromne pieniądze. "Nie potrafiłbym spojrzeć w lustro"
Syn Ostaszewskiej i Englerta nie owija w bawełnę. "Nikt, kto nie ma sławnych rodziców, nie zrozumie..."
Strój Węgiel kojarzy się styliście "z babciną firanką". "Jest różnica między ręcznie robioną koronką..."
Cezary Żak o powrocie "Rancza". Wyjawił, kogo zabraknie w serialu
Fan "Rancza" obrzucił Żaka obelgami. Poszło o wizytę Tuska na planie
Sianeckiemu na końcu pogrzebu Morozowskiego załamał się głos: Andrzeju, Jędrku...
Marszał trzy razy odmówił Żurnaliście. Dlaczego? "Gościu, oddaj hajs"
Pogrzeb Andrzeja Morozowskiego. Tłum dziennikarzy i znanych osób żegna przyjaciela