Syn Ostaszewskiej i Englerta nie owija w bawełnę. "Nikt, kto nie ma sławnych rodziców, nie zrozumie..."

Syn Mai Ostaszewskiej i Michała Englerta nie odcina się od swoich korzeni, ale - jak podkreśla -chce, by jego kariera była oceniana przez pryzmat własnej twórczości. - Nie mam zamiaru też mówić, że wszystko, co osiągnąłem w życiu, osiągnąłem wyłącznie dzięki sobie. Byłoby to idiotyczne - zaznacza Franek Englert. Jednocześnie przyznaje, że znane nazwisko bywa również ciężarem.
Michał Englert, Franek Engler, Maja Ostaszewska
Kapif

 Franek Englert, syn aktorki Mai Ostaszewskiej i operatora oraz reżysera Michała Englerta, coraz śmielej buduje własną drogę w świecie muzyki. Razem z Bartoszem Imielskim tworzy rapowy duet Enigma. Jak się okazało, młody artysta, występujący jako Englaht, nie ukrywa swoich rodzinnych korzeni, ale jednocześnie nie chce, by to właśnie one definiowały jego twórczość.

Zobacz wideo Wygoda o fenomenie Heleny Englert. Odsłania kulisy współpracy z jej rodzicami

Franek Englert o sławnych rodzicach. "Chcę podążać swoją drogą"

Maja Ostaszewska i Michał Englert od początku mieli wspierać syna w jego artystycznych poszukiwaniach. Kiedy pierwsze nagrania Enigmy nie były jeszcze szczególnie udane, rodzice nie próbowali go zniechęcać. Zwracali jednak uwagę, że nad muzyką musi jeszcze popracować. - Pamiętam, jak puszczałem rodzicom nasze pierwsze numery, które wcale nie były dobre, a oni mówili, że fajnie, że mam pasję i coś robię, ale muszę się doszkolić. Nigdy nie powiedzieli, że mam zostawić muzykę i skupić się na szkole. Zawsze mnie wspierali - podkreślił.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Englert twierdzi, że rodzice są jednymi z większych fanów jego zespołu. Pomagają mu także finansowo w rozwijaniu projektu, traktując wydatki na sprzęt i produkcję jako inwestycję w jego przyszłość. Z tego powodu doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że startował z pozycji, o której wielu jego rówieśników może tylko marzyć. - W naszym domu kasy nigdy nie brakowało, rodzice zawsze dawali mi poczucie bezpieczeństwa i pozwalali na to, bym wyrażał się artystycznie. Nie mogę powiedzieć, że było mi wybitnie ciężko. Ale prawda jest taka, że nikt, kto nie ma znanych rodziców, nie zrozumie, jak to wygląda od kulis - powiedział w rozmowie z Plejadą.

Nie mam zamiaru też mówić, że wszystko, co osiągnąłem w życiu, osiągnąłem wyłącznie dzięki sobie. Byłoby to idiotyczne. Zdaję sobie sprawę, jak dobry dom i nawet sama możliwość kupienia pierwszego sprzętu mi pomogły. Mam świadomość, jak wiele zawdzięczam rodzicom i temu, czym się zajmują

- dodał.

Franek Englert o życiu w cieniu sławnych rodziców. "Chcę podążać swoją drogą"

Mimo wdzięczności za dorastanie w znanej i artystycznej rodzinie, Franek Englert nie ukrywa, że rozpoznawalność rodziców może utrudniać mu budowanie własnej tożsamości. Zamiast skupiać się na jego twórczości i osiągnięciach, część osób wciąż postrzega go przede wszystkim przez pryzmat tego, kim są jego rodzice. - Pewnie łatwiej byłoby mi promować moją muzykę, gdybym wydawał ją jako Franek Englert. Zakładam, że byłby to dobry ruch marketingowy. Ale nie zależy mi na tym, by od razu generować wielkie wyświetlenia. Nie odcinam się od nazwiska, ale chcę podążać swoją drogą, bez chodzenia na skróty. I chcę, by ludzie skupiali się na moich numerach, a nie tym, jak się nazywam i kim są moi rodzice - wyjaśnił.

Więcej o: