"Mamy w domu szpital". Frycz nie ukrywa, jak naprawdę wygląda życie po porodzie

Tak wyglądają pierwsze dni Olgi Frycz po narodzinach trzeciego dziecka. Aktorka na Instagramie uchyliła rąbka tajemnicy z życia rodziny. Nie zawsze jest kolorowo.
Olga Frycz
instagram.com/tojafrycz

6 lutego Olga Frycz urodziła syna Jasia. Mimo radości, z jaką przywitała nowego członka rodziny, aktorka musi zmierzyć się z kolejnymi wyzwaniami. Na Instagramie podzieliła się mniej radosnymi kulisami pierwszych dni po porodzie. Zdradziła, że w jej domu zapanowała niemal szpitalna atmosfera.

Zobacz wideo Bohosiewicz i Kosiński o Frycz. Jest zazdrosna o narzeczonego?

Olga Frycz relacjonuje codzienność po porodzie. "Mamy w domu szpital"

Od momentu porodu Frycz regularnie pokazuje w mediach społecznościowych fragmenty swojej nowej codzienności. Jednak oprócz radości pojawiły się także troski. Okazało się, że młodsza córka aktorki - Zofia - zmaga się z infekcją i wymaga inhalacji. "A w międzyczasie mamy szpital w domu" - napisała na Instagramie aktorka. W kolejnych relacjach pokazała dziewczynkę podczas zabiegu, opisując scenę: "Zosina #inhalacje". W tle widać codzienne obowiązki - gotowanie rosołu i rozmowy o lekach, które w aptece kupił Albert. 

To jednak niejedyne wyzwania, z jakimi musiała zmierzyć się Frycz w ostatnim czasie. Zaledwie tydzień po porodzie 39-latka pokazała, że nie zamierza zwalniać tempa. Już 13 lutego odwiedziła wraz z narzeczonym plac budowy, gdzie trwają przygotowania do remontu nowego domu. Na Instagramie pokazała kadr z prac budowlanych. "A w tak zwanym międzyczasie... Zaczęliśmy wyburzanie domu, żeby postawić nasz nowy domek" - mogliśmy przeczytać. 

Olga Frycz ma oryginalną kuchnię. Aktorka zrezygnowała z górnych szafek

Olga Frycz chętnie pokazuje w mediach społecznościowych wnętrza swojego mieszkania. Szczególną uwagę przyciąga kuchnia, w której zastosowano nietypowe rozwiązania. W 2022 roku aktorka sprzedała luksusowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie i zamieszkała w apartamencie w Rembertowie z córkami i narzeczonym Albertem Kosińskim. Choć kuchnia różni się nieco od pierwotnych planów, efekt robi ogromne wrażenie.

Kuchnia jest otwarta na salon i nieduża, ale funkcjonalna. Wzrok przyciągają rzadko spotykane dziś płytki - białe, małe kwadraty położone na ścianach aż do sufitu, które nawiązują do stylu PRL. Fronty szafek wykonano z jasnego drewna, a blat powstał z białego konglomeratu. Co ciekawe, Frycz całkowicie zrezygnowała z górnych szafek. Na ścianie zawisła otwarta półka, a na jednej ze ścian znalazła się biała zabudowa, w której ukryto lodówkę. Nietypowym rozwiązaniem jest również płyta grzewcza umieszczona na wyspie kuchennej, z piekarnikiem pod spodem. Podłoga została wykonana z biało-czarnego materiału i jest podgrzewana. 

Więcej o: