Justyna Steczkowska jest jedną z najjaśniejszych gwiazd estrady w Polsce. Pomimo iż na scenie występuje od ponad 30 lat, ani na chwilę nie zwalnia tempa. W ubiegłym roku artystka po raz drugi reprezentowała Polskę na Eurowizji. Wokalistka nie zajęła wysokiego miejsca, ale jej piosenka konkursowa spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem i zdobyła fanów na całym świecie. Artystka była więc tym bardziej rozczarowana, gdy Telewizja Polska nie zaprosiła jej na ubiegłoroczny festiwal w Opolu. Gwiazda przyznała, że nie ma pojęcia, co stało za decyzją TVP i wyznała, że cała sprawa kosztowała ją wiele nerwów.
Justyna Steczkowska gościła ostatnio w podcaście Żurnalisty. W pewnym momencie prowadzący zapytał ją o powód braku zaproszenia do Opola. Wokalistka przyznała, że występ był już "dogadany". - Gdybym wiedziała, o co poszło, to bym ci powiedziała. Tam było tyle informacji. Jeden powiedział, że "nie", bo zaraz po Eurowizji wystąpiłam na festiwalu w Polsacie, na który zostałam zaproszona. Drugi, że tylko gdybym była na Eurowizji w pierwszej trójce, to mogłabym wystąpić w Opolu, trzeci jeszcze coś innego... Tysiące głosów, a gdzie jest prawda? - wspominała.
Gwiazda przyznała, że decyzja władz TVP była dla niej bardzo bolesna. - Zostałam w tej energii żalu i pretensji, naprawdę płakałam z żalu, zastanawiając się, dlaczego mi się to wydarzyło. To się nakręcało, ja zaczęłam płakać, denerwować się, aż w końcu pomyślałam, ale nad czym ja płaczę, po co się denerwuję. Nie, to nie, mam to gdzieś, zajmuję się sobą, idę dalej - opowiadała.
Artystka przyznała też, że władze Telewizji Polskiej szybko zdały sobie sprawę ze swojego nietaktu. Steczkowska postanowiła więc puścić całą sytuację w niepamięć. - Sami zadzwonili do mnie z przeprosinami i zaprosili na spotkanie z prezesem. Przyszłam, przyjęłam kwiaty, powiedziałam, że było mi przykro, ale spoko, już nie mam problemu - wyznała.
Burza po przerwanym koncercie Męskiego Grania. Widzowie domagają się jednego
Aktorka założyła zbiórkę na "wesele marzeń", a internet się zagotował. "Żenada i brak klasy"
Tak dziś wspomina Annę Przybylską jej najmłodszy syn. Te słowa zostają w pamięci. "Staram się"
Tajner opowiedziała o kulisach małżeństwa z Wiśniewskim. "Michał pił, zawalał różne rzeczy"
Internauci oburzeni stawkami za pracę na planie "Rancza". "To chyba żart"
Grała Wonder Woman. Tak dziś wygląda 75-letnia Carter, która zapewnia, że nie poprawiała urody
Julia von Stein cierpi po drugim liftingu. Gojdź mówi wprost o ryzyku. Wylicza, jakie mogą być powikłania
Poseł Konfederacji twierdzi, że niska dzietność to wynik dyskryminacji mężczyzn. Biejat się nie patyczkuje
To za to Blanka oberwała po występie na Miss Supranational 2026. "Żenada"