Niepokojące wieści o Jerzym Antczaku. Słynny reżyser trafił do szpitala

2 lutego na profilu Jerzego Antczaka na Facebooku pojawił się niepokojący wpis. Jak się okazuje, reżyser trafił do szpitala.
Antczak
Niepokojące wieści o Jerzym Antczaku. Słynny reżyser trafił do szpitala / Fot. KAPIF

Jerzy Antczak to polski reżyser teatralny i filmowy, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Odpowiada m.in. za produkcje "Noce i dnie" oraz "Chopin. Pragnienie miłości". Antczak otwarcie informuje o swoich problemach ze zdrowiem. W 2024 roku na jaw wyszło, że reżyser trafił do szpitala. W jego organizmie doszło do zakażenia bakterią. "Rozpoczęła się lekarska pogoń. Lekarze użyli wszystkich dostępnych środków, ale co najgorsze okazało się, że bakteria ta dobrała się do serca" - czytaliśmy w mediach społecznościowych. Wszystko zakończyło się pozytywnie, jednak teraz Antczak ponownie trafił do szpitala.

Zobacz wideo Minge wprost o zdrowiu. Zaliczyła pewną wpadkę

Jerzy Antczak trafił do szpitala. Jego syn wyjawił szczegóły. "Tato upadł"

1 lutego na profilu Jerzego Antczaka na Facebooku pojawił się nowy wpis. Został on zamieszczony przez Mikołaja, syna reżysera. Przekazał wiadomość o hospitalizacji taty. "Tato upadł i złamał biodro. Jest w szpitalu" - czytaliśmy. Niedługo później wpis został skrócony. "Tato upadł i jest w szpitalu" - brzmi obecnie. Pod publikacją pojawiło się sporo komentarzy od zmartwionych internautów. Życzyli Antczakowi powrotu do zdrowia. "Współczuję", "Dużo siły dla pana Jerzego", "Ojej, okropna wiadomość! Oby wracał jak najszybciej do zdrowia, bo kochamy go ogromnie! Proszę przekazać gorące pozdrowienia i dużo siły dla taty! Musi być dobrze!", "Spokojnie, powrotu do zdrowia" - czytamy. 

Wpis na Facebooku
Wpis na Facebooku Fot. Jerzy Antczak / Facebook

Jerzy Antczak o zmarłej żonie. Poruszające słowa. "Ja nie zaakceptowałem..."

Jadwiga Barańska zmarła 24 października 2024 roku. Reżyser bardzo przeżył śmierć żony, z którą przeżył wiele szczęśliwych lat. - Takie było przeznaczenie, żebym spotkał Jadzię Barańską. Żebyśmy przeżyli 68 lat pięknych ze sobą. Kiedy Jadzia odchodziła, ja podziwiałem jej szczerość, jako ona powiedziała: "Jurku, ani dłużej, ani krócej, tylko tyle, ile przeznaczył Bóg". (...) Ona jest w tej chwili, jak my rozmawiamy, tutaj jest jej zdjęcie naprzeciwko mnie - zaznaczył w programie "halo tu polsat". Antczak nie pogodził się z odejściem ukochanej. -  Ja nie zaakceptowałem, że Jadzi nie ma. Jadzia jest, będzie i póki ja będę, ona będzie ze mną - dodał. 

Więcej o: