Andziaks od wielu lat działa w mediach społecznościowych - a markę zbudowała poprzez filmiki na YouTube. Influencerka przed niemal sześciu laty opublikowała nagranie z porodu, które wzbudziło spore kontrowersje. Na początku stycznia 2026 roku Angelika Trochonowicz urodziła drugie dziecko. Fani również doczekali się materiału z drugiego porodu. Emocje wzbudził również fakt, iż Andziaks podjęła się współpracy ze szpitalem, w którym rodziła. Opublikowała nawet dedykowany tej sprawie post na Instagramie. Ktoś pokusił się o zgłoszenie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
16 stycznia na profilu Andziaks na Instagramie pojawił się post, w którym podziękowała za opiekę w jednym z warszawskich szpitali. Emocje wzbudził fakt, iż influencerka oznaczyła wpis jako współpracę. Jak informuje portal wirtualnemedia.pl, nie wszystkim ten fakt się spodobał. Do UOKiK-u wpłynęła skarga w tej sprawie. - Na influencerkę Andziaks i jej post dotyczący porodu wpłynęła do UOKiK do tej pory jedna skarga - przekazała serwisowi Agnieszka Majchrzak z biura prasowego UOKiK-u. - Każdy przypadek jest przez Urząd analizowany i podejmujemy działania tam, gdzie to jest konieczne i celowe dla zapewnienia ochrony interesu publicznego w zakresie ochrony konsumentów - tłumaczyła.
Najpierw w poście pojawiło się słowo "współpraca", a nie zwrot "współpraca płatna", który możemy zobaczyć obecnie. Czy to zgodne z prawem? "Jeżeli twórca otrzymuje korzyść majątkową za to, że reklamuje jakiś produkt, to taki post musi być czytelnie, jednoznacznie i zrozumiale oznaczony. Takie oznaczenie musi się pojawić w widocznym miejscu, tak aby każda osoba miała świadomość, że nie jest to neutralna informacja. Określenia rekomendowane przez Urząd to napisane wyraźną czcionką takie słowa jak m.in. #reklama, (reklama), [reklama], #materiał sponsorowany, (materiał sponsorowany), [materiał sponsorowany]" - przekazano.
Czy UOKiK rozpatrywał już kwestie niewłaściwego oznaczania w mediach społecznościowych współprac promocyjnych, które pojawiają się pod hasztagami #reklama, lecz nie wskazują bez marki? - Urząd nie prowadził w tym zakresie postępowań. Niemniej jednak zwracamy uwagę na to, aby oprócz informacji o tym, że post jest reklamą, była w nim informacja również o marce lub reklamodawcy - poinformowało biuro prasowe urzędu.
Andziaks opublikowała nagranie, na którym jej córka poznaje brata. Dla wielu zaskakujące było, że Charlotte otrzymała prezent w postaci drogiego telefonu, który miał jej "podarować" noworodek. - Braciszek oczywiście "kupił" dużo wcześniej już prezent dla siostry, więc będzie niespodzianka, ale siostra oczekuje tego prezentu, bo tak jakoś przekonaliśmy ją do brata na początku. "Co byś chciała dostać od braciszka? Zobaczysz, jak przyjdziesz do szpitala, to braciszek będzie miał dla ciebie prezent, będzie fajnie". No i jakoś poszło - relacjonowała influencerka. Andziaks wyjaśniła pięciolatce, że ze smartfona będzie korzystała tak jak z tabletu - umożliwi on jej oglądanie bajek.
Internauci byli zszokowani zachowaniem celebrytki i gorzko je komentowali. "Nie podoba mi się takie wychowanie", "Do czego doszło, że pięciolatka dostaje telefon za to, że urodził się jej brat. Magiczna chwila zepsuta tym, żeby dać prezent", "Szkoda dzieciństwa. Przecież czas na telefony, komputery jeszcze przyjdzie", "Brat dla Charli powinien być prezentem, a nie telefon" - pisali w sieci widzowie Andziaks. Co na ten temat sądzi psycholożka? Tego dowiecie się tutaj: Andziaks podarowała pięcioletniej córce nowego iPhone'a. Ekspertka punktuje błędy.
Krzan "nie była kumpelką" Nowakowskiej. Ujawnia, jakie teraz mają relacje
Lewandowska natrafiła na pierwszy problem w Chicago. "To niemałe wyzwanie"
Przez dwa lata nie płaciła rat kredytu hipotecznego. "Ja nie wpadłam w długi"
Matylda Damięcka żegna Wandę Traczyk-Stawską. Oddała jej hołd piękną grafiką
Michał Wiśniewski wyprowadza się z domu. Pokazał kulisy. "Przenosisz cały swój świat"
Kawalec odchodzi z Budki Suflera po konflikcie o parodię Martyniuka. "Nikt nie ma prawa mnie cenzurować"
Polska influencerka pojechała zbierać truskawki do Niemiec. Ujawniła, ile zarobiła w 33 dni. Zaskoczeni?
Gwiazda disco polo w mocnych słowach broni Martyniuka po aferze z Kawalcem. "Ma wystarczająco problemów"
Lewandowski i Chopin mieli sprzedać Polskę światu za siedem mln zł. Zastanawiam się, czy naprawdę nie stać nas na więcej?