Na początku stycznia 2026 roku Andziaks (a tak naprawdę Angelika Trochonowicz) poinformowała, że powitała na świecie drugie dziecko - syna. Wraz z mężem Luką wychowują już także pięcioletnią córkę Charlotte. 27 stycznia influencerka podzieliła się na YouTubie filmem o tytule "Charli poznaje braciszka", w którym ich pociecha odwiedziła po raz pierwszy mamę i noworodka w szpitalu. Jak się okazało, tego dnia Charli "otrzymała" od brata prezent. Wywołał on niemałe poruszenie. W rozmowie z Plotkiem głos w sprawie zabrała psycholożka Magdalena Chorzewska.
- Dzisiaj wielki dzień, bo jedzie właśnie do mnie Luka z Charlie i Charlie pierwszy raz pozna swojego braciszka. Ja jestem po prostu taka podekscytowana, a z drugiej strony jestem pełna obaw, jak ona się zachowa. (...) Nie wiem totalnie, co ona teraz ma w głowie. Mówi, że się bardzo cieszy, że nie może się doczekać, żeby zobaczyć braciszka - mówiła na początku nagrania Andziaks. Influencerka wyjaśniła, że odwiedziny Charli będą też związane z tym, iż dostanie ona od brata prezent.
Braciszek oczywiście 'kupił' dużo wcześniej już prezent dla siostry, więc będzie niespodzianka, ale siostra oczekuje tego prezentu, bo tak jakoś przekonaliśmy ją do brata na początku. 'Co byś chciała dostać od braciszka? Zobaczysz, jak przyjdziesz do szpitala, to braciszek będzie miał dla ciebie prezent, będzie fajnie'. No i jakoś poszło
- opowiedziała celebrytka. Prezentem okazał się nowy smartfon. Dziewczynka, gdy go otrzymała, trzymała właśnie w objęciach swojego brata. Nie kryła szczęścia i od razu zaczęła dziękować noworodkowi. - Tylko wiesz co? Poczekaj, delikatnie, żebyś tutaj nie rzuciła na braciszka - powiedziała do niej mama, gdy Charli chwyciła za telefon. Andziaks wyjaśniła pięciolatce, że ze smartfona będzie korzystała tak jak z tabletu - będzie mogła jedynie oglądać na nim bajki. Prezent mimo wszystko mocno zszokował internautów.
O opinię w tej sprawie poprosiliśmy psycholożkę Magdalenę Chorzewską. Ekspertka zaznaczyła, co w takiej sytuacji jest problematyczne. - Z psychologicznego punktu widzenia sam pomysł obdarowania starszego dziecka przy okazji narodzin rodzeństwa nie jest niczym nowym ani z definicji złym. Często ma on na celu pokazanie dziecku: nadal jesteś ważna. Problemem nie jest więc sam prezent, ale jego forma i przekaz, jaki z sobą niesie - zaczęła ekspertka w rozmowie z Plotkiem.
- W wieku pięciu lat dziecko nie potrzebuje drogich gadżetów, żeby poradzić sobie z emocjami związanymi z pojawieniem się rodzeństwa. Najważniejsze są rozmowa, bliskość, czas z rodzicem i pomoc w nazwaniu uczuć, takich jak zazdrość czy złość. Gdy prezent jest bardzo drogi i symbolicznie wygląda jak nagroda za akceptację brata, może budować mylne skojarzenie, że emocje i relacje reguluje się rzeczami i do tego drogimi - dodała Chorzewska.
Pod najnowszym filmem na kanale Andziaks prędko pojawiło się wiele komentarzy. Większość z nich dotyczy właśnie momentu z nagrania, gdy Charli otrzymała wspominany telefon. Użytkownicy nie kryli, że nie spodobała im się decyzja rodziców o tym prezencie. "Do czego doszło, że pięciolatka dostaje telefon za to, że urodził się jej brat. Magiczna chwila zepsuta tym, żeby dać prezent", "Szkoda dzieciństwa. Przecież czas na telefony, komputery jeszcze przyjdzie, a dzieciństwo przeżywa się tylko raz", "Nie podoba mi się takie wychowanie", "Brat dla Charli powinien być prezentem, a nie telefon" - pisali jednogłośnie widzowie Andziaks.
Miller mieszka luksusowo, ale wnętrza nie są z katalogów. Ogród robi wrażenie
Aukcja Musiała na WOŚP z niespodziewanym finałem. Zszokowany aktor zabrał głos
Policja komentuje skandaliczny incydent na lotnisku. Wiadomo, co może grozić polskiemu celebrycie
Olejnik wbiła szpilę Hołowni na wizji. "Wszyscy się śmieją z państwa". Ten nie gryzł się w język
Była ikoną telewizji, dziś niemal nie wychodzi z domu. "Jestem sama jak palec"
Nowe "obiektywne przesłanki" ws. zaginięcia Iwony Wieczorek. Chodzi o kierowcę białego auta
Hakiel nie oszczędza Cichopek. Nie hamował się, mówiąc o kontakcie przez prawników
Awantura z polskim celebrytą na lotnisku w Krakowie. Nagranie krąży po sieci. Głos zabrała policja
Natalia Kukulska pokazała zdjęcie córki. 20-latka to kopia Anny Jantar