Co roku w sezonie letnim jak bumerang wraca temat cen nad polskim morzem. Ludzie skarżą się zwłaszcza na paragony grozy, z którymi wychodzą z tamtejszych restauracji. Do sprawy odniosła się również Magda Gessler, która skupiła się na jakości serwowanych nad Bałtykiem dań. - Ceny są kretyńskie, jakość jest żadna. To w ogóle nie ma sensu, te rzeczy są bardzo pomylone - grzmi w rozmowie z Jastrząb Post.
Zdaniem Magdy Gessler sytuację w polskiej gastronomii powinien ustabilizować rząd. - Jeśli nie mamy szkół gastronomicznych, jeśli nie mamy szkół, które pokazują, uczą i promują polskie produkty, to my, Polacy, jesteśmy jak w ciemnym pokoju. My nic nie wiemy. Bierzemy tylko to, co pod ręką, bierzemy pracowników, którzy są nieprzygotowani... - twierdzi restauratorka. Gessler zapytana o to, czy podczas wizyt nad polskim morzem sięga po ryby, odpowiedziała wprost. - Ja jem ryby w Hiszpanii, ponieważ to, co się tu dzieje, to jest jakiś obciach - stwierdziła. Podkreśliła także, że zagląda wyłącznie do lokali z najwyżej półki. - Gdzie wiem, że wszystko jest tak, jak powinno być - zaznacza w rozmowie z Jastrząb Post.
Najgorszą opinię Gessler ma jednak o budkach z rybami. Jak stwierdziła, muszą do nich zaglądać wyłącznie ludzie bardzo głodni. - Smażone w dwudziestym ósmym oleju, dobrze zatrutym, ryba jak wibrator twarda, to niech sobie jedzą, niech płacą te pieniądze - powiedzała. Na koniec rozmowy restauratorka stwierdziła, że polskie morze ogólnie nie jest szczególnie przyjaznym dla turystów miejscem. - Uważam, że nad polskie morze jedzie się pokazać swoją brykę, swoją blondynkę albo swojego faceta. To po prostu jedna wielka ekspozycja tego, co mamy, co posiadamy, co żeśmy osiągnęli - mówi restauratorka. - Ja tego nie rozumiem, bo dużo tańsze loty i dużo tańsze miejsca są za granicą. I żeby Polska była bardziej przyjazna, to ministerstwo turystyki powinno załagodzić to szaleństwo, żebyśmy my, Polacy, byli nad polskim morzem. Wszyscy, nie tylko ci wybrani - podsumowała Gessler.
Nie wszyscy jednak popierają opinię Magdy Gessler. Są osoby, które nadal podkreślają, że nad polskim morzem da się zjeść dobrze i tanio. Zalicza się do nich m.in. Jankes, który w tym roku miał okazję stołować się w Jastarni. - Chciałbym obalić mit, że nad morzem jest drogo - powiedział w nagraniu, które trafiło na TikToka. Prezenter radiowy przekazał, że za zupę ogórkową, rybę z frytkami i surówkę zapłacił w sumie 35 zł. - Ryba jest naprawdę wybitna - zachwalał. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
Kawalec odchodzi z Budki Suflera po konflikcie o parodię Martyniuka. "Nikt nie ma prawa mnie cenzurować"
Olga Frycz żegna tatę w poruszającym wpisie. "Ostatnie lata były piękne"
Partnerka Litewki u Żurnalisty w gorzkich słowach o sprawcy wypadku. "Robi z siebie ofiarę"
To była zwyczajna rodzina - a przynajmniej tak się wydawało. W piwnicy znaleziono ciała dzieci
Matylda Damięcka zareagowała na śmierć Jana Frycza. Poruszająca grafika
Jarocka usłyszała, że może nie dożyć rana. Odmówiła operacji. Wcześniej próbowała odebrać sobie życie
Grochola załamana śmiercią Frycza. "Miał być u mnie za tydzień na planie"
Jan Frycz miał poważne problemy zdrowotne. "Od paru lat był ciężko chory"
Big Boy z "Gogglebox" schudł 170 kg. Zdradził swój sposób. Tego nigdy nie tknie