"Familiada" świętuje właśnie 30-lecie nadawania w TVP. Z tej okazji produkcja programu przygotowała dla fanów teleturnieju nie lada gratkę. Przez jakiś czas widzowie mogli zadawać Karolowi Strasburgerowi pytania, na które on teraz odpowiada. Na pierwszy rzut poszedł wątek dotyczący Tadeusza Sznuka. Jeden z fanów programu zapytał gospodarza "Familiady", czy rywalizuje z prowadzącym "Jeden z dziesięciu". W końcu ich programy są w telewizji najdłużej. Z tej okazji aktor opowiedział o kulisach ich znajomości w specjalnie nagranym filmiku.
Tadeusz Sznuk i Karol Strasburger to weterani TVP. Ich teleturnieje są na antenie już od 30 lat. Ale o rywalizacji nie ma mowy. Panowie darzą się sympatią. Co więcej, prowadzący "Familiadę" spędził ze Sznukiem niezapomniane prywatne chwile. - Z Tadeuszem znamy się dobrze. Nie rywalizujemy w ogóle, ponieważ nasze programy są kompletnie inne. Razem pracowaliśmy w zupełnie innym projekcie swojego czasu. Mianowicie byliśmy jurorami w takim festiwalu filmów lotniczych. A wiadomo, że Tadeusz Sznuk jest świetnym pilotem i sam pilotuje samoloty. Zdarzyło mi się być pasażerem, wtedy kiedy on pilotował. Przyznam, że emocja niezła. Bo to nigdy nie wiadomo, prawda. A jak jeszcze trochę przechylił na skrzydło i nagle zobaczyłem ziemię w innym wydaniu niż zawsze, to lekko się stremowałem. Ale robi to znakomicie, dużo wie o lotnictwie. Także mieliśmy też lotnicze wspólne spotkania - powiedział Karol Strasburger na filmiku udostępnionym na Facebooku "Familiady" i podsumował program kolegi oraz jego prowadzenie "Jednego z dziesięciu".
- Co do programów to byłem w "Jednym z dziesięciu", zobaczyłem, jak tam jest trudno. Tam jest bardziej wiedzowy program niż u nas. Ale można przygotować się łatwiej z jakiejś konkretnej jednej dziedziny. Bardzo lubię Tadeusza i jego styl. On jest taki trochę podobny. Mniej krzykliwy, bardziej z szacunkiem dla ludzi. Mniej wyśmiewania, mniej robienia show, a bardziej spotkania zwykłego, normalnego i to u niego cenię - dodał aktor.
Niedawno nasza reporterka zapytała Karola Strasburgera, czy - podobnie jak Wojciech Szczęsny - daje sobie konkretny czas na prowadzenie "Familiady" i w pewnym momencie przestanie prowadzić program Dwójki. Prezenter przyznał, że nie musi tego robić. - Rozumiem, że przy sporcie, graniu w klubach zagranicznych, wyjazdach, niemieszkaniu w domu, taki wybór jest konieczny - powiedział nam. - Ja tego nie muszę robić, ponieważ "Familiadę" nagrywam w Warszawie, tu, gdzie mieszkam, w związku z czym nie muszę tego kończyć - dodał i przy okazji zdradził, że jakiś czas temu i tak ograniczył swoją zawodową aktywność. - Ograniczyłem pracę w teatrze. (...) Teraz jest dość dużo spektakli wyjazdowych, nie mam ochoty już tak jeździć po Polsce, bo to jest właśnie związane z tym, że nie bywam w domu. (...) Staram się być w domu częściej, poświęcam ten czas dziecku, rodzinie, bo uważam to za najważniejszą rolę w tej chwili w moim życiu - przyznał. Przeczytaj też: Karol Strasburger został ojcem w wieku 72 lat. Zwykle nie pokazuje córki, ale zrobił wyjątek
"Dziennikarz trafił w czuły punkt, a Karol Nawrocki ma krótki lont". Ekspertka punktuje zachowanie prezydenta
Torbicka w stylowym garniturze, Zalewski cały na czarno. Olejnik poszła na całość
Wałęsowie są 56 lat po ślubie. Tak Lech zareagował na pytanie, czy wciąż się kochają
Ralph Kaminski nie ma dobrych wspomnień z popularnego show. Mówi o "telewizyjnym cyrku"
Hanna Lis miała paść ofiarą kradzieży. Toczy sądową batalię. "Śmieje mi się w twarz"
W poniedziałek wieczorem nadeszły smutne wieści. Nie żyje aktor "Świata według Kiepskich"
Bill Cosby skazany za gwałt sprzed 54 lat. Musi zapłacić ogromne odszkodowanie
Oto nowy prowadzący "Szkła kontaktowego". W poniedziałek wieczorem ujawniono nazwisko
Oto córka Agustina Egurroli. Tak wygląda 17-latka