Szatanowie o swoim mieszkaniu w Hiszpanii. "Dała nam dosłownie noc"

Barbara Kurdej-Szatan wraz z mężem urządzają swoje gniazdko w Hiszpanii. W najnowszej rozmowie małżonkowie opowiedzieli o mieszkaniu. To ujawnili.
Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan o hiszpańskiej posiadłości
Fot. KAPIF.pl, Instagram/@kurdejszatan

Hiszpania stała się istnym hitem wśród polskich celebrytów. Coraz więcej osób decyduje się na zakup nieruchomości w tym kraju. Wiadomo, że posiadłości mają tam Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor, Dorota Szelągowska oraz Borys Szyc i Justyna Nagłowska. W tym gronie są również Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan. Małżonkowie urządzają właśnie swoje mieszkanie na Costa del Sol. Szybko musieli decydować, czy chcą je kupić. Aktorka ujawniła, że część prac wykonuje jej mąż. 

Zobacz wideo Kurdej-Szatan o medycynie estetycznej i kupowaniu w ciucholandzie. Wypada?

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan o zakupie nieruchomości w Hiszpanii. Dziś kończą aranżować wnętrza 

Obecnie małżonkowie wykańczają wnętrza w posiadłości na Costa del Sol. - Już wyremontowane, już poprawki przez Hiszpanów zrobione, bo tam dużo poprawek było do wykonania. Ale już jest pięknie i w tej chwili jesteśmy na etapie umeblowywania - komentowała gwiazda w rozmowie z portalem Viva.pl. Rafał Szatan wykonuje część prac w domu, m.in. był odpowiedzialny za malowanie ścian. W sprawę angażuje się również ich córka, Hania. Małżonkowie podkreślają, że dzięki temu tworzenie przestrzeni ma rodzinny wymiar.

Rafał Szatan przyznał, że najpierw sprawdzał wszelkie informacje o posiadłościach w sieci. Chcieli jednak zobaczyć rejon na własne oczy. - Dzisiaj wszystko można znaleźć w internecie. Dość długo i intensywnie sobie przeglądałem różne oferty i pisałem też z różnymi pośrednikami, nie tylko polskimi, jak to w ogóle wygląda w Hiszpanii - opowiadał. 

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan musieli się szybko podjąć decyzję ws. mieszkania w Hiszpanii 

Zakochani musieli podjąć szybką decyzję w sprawie hiszpańskiego mieszkania. - Trafiła się taka okazja, że stwierdziliśmy, no nie no, nie ma się nad czym zastanawiać - mówiła Kurdej-Szatan. Jej mąż wyznał, że zakupiony przez nich lokal był ostatnim dostępnym mieszkaniem w inwestycji - a kolejnych chętnych nie brakowało. - To było ostatnie mieszkanie, które oglądaliśmy. I pani od dewelopera, która nam pokazywała, prezentowała to miejsce, tę dziurę w ziemi, powiedziała, że jesteśmy w sumie pierwszymi osobami, którym może zarezerwować. Ale po nas tam pięć rodzin jeszcze było, które chciały rozmawiać o tym mieszkaniu - wspomina Szatan. - Dała nam dosłownie noc na decyzję. Wróciliśmy do hotelu i rano musieliśmy odpowiedzieć, czy się decydujemy, czy nie - podkreślił. 

Więcej o: