Pokonała Niemena, wyjechała na podbój USA z bratem prezenterki TVP. Dana Lerska odeszła w zapomnienie

Pół wieku temu jej hity, takie jak "Po prostu jestem", "Zakochani są wśród nas" i "Dwa kroki stąd", nuciła cała Polska. Podczas Festiwalu w Sopocie pokonała nawet samego Czesława Niemena. Pomimo ogromnego talentu Dana Lerska w pewnym momencie zniknęła z polskiej estrady i dziś już mało kto o tej charyzmatycznej artystce pamięta.
Pokonała Niemena, wyjechała na podbój USA z bratem prezenterki TVP. Dana Lerska odeszła w zapomnienie
Printscreen Youtube

Miała szansę na świetlaną karierę, ale odeszła w zapomnieniu. Niewiele brakowało, a wcale nie zostałaby piosenkarką. Rozkochała jednak w sobie zarówno publiczność, jak i krytykę. Co więc się stało, że nazwisko Dany Lerskiej jest dziś już znane jedynie nielicznym melomanom? W pewnym sensie zawiniła miłość - dla pierwszego męża artystka odrzuciła szansę na tournée po Europie. Dla drugiego - brata słynnej prezenterki TVP - wyjechała z Polski do USA. Wcześniej współtworzyli jeden z najpopularniejszych zespołów w kraju. Dlaczego zdecydowali się na emigrację? I dlaczego Dana Lerska zamiast zrobić międzynarodową karierę, po powrocie do Polski wycofała się z życia publicznego i popadła w zapomnienie?

Zobacz wideo Sara James o nowej płycie. "Opisuję na niej moje doświadczenia"

Scena zamiast szkolnej klasy

Urodzona 15 października 1935 roku w miejscowości Psary na Kielecczyźnie Danuta Pełka nie była jedną z młodych dziewcząt, które od dziecka marzyły o karierze piosenkarki. Jej ambicje były inne - pragnęła zostać nauczycielką. Dlatego zdecydowała się na studia na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Jednak w ich trakcie zrozumiała, że pisana jest jej inna droga. Danuta odkryła w sobie wokalny talent i zapragnęła go szlifować. Pobierała więc lekcje m.in. u Wacława Brzezińskiego i Marii Kaweckiej. Kształciła się też w warszawskim Studiu Piosenki "Pod Gwiazdami". Wszystko to już niebawem miało zacząć przynosić efekty. Bo już w 1960 roku 25-letnia wówczas Danuta wystąpiła w Klubie Piosenki Związku Polskich Autorów i Kompozytorów. A zaledwie rok później koleżanka, Ludmiła Jakubczak, zachęciła ją do wzięcia udziału w przesłuchaniach zorganizowanych przez Polską Agencję Artystyczną PAGART dla impresariów zagranicznych.

Szybko okazało się, że talent Danuty spotkał się z uznaniem nie tylko w Polsce - młoda artystka została dosłownie zasypana propozycjami występów w krajach demoludów, m.in. w Bułgarii. Nigdzie jednak nie wyjechała. Dlaczego, skoro w przeciwieństwie do wielu peerelowskich artystek Dana Lerska nie miała na pieńku z władzami, które utrudniałyby jej wyjazd? Decyzję o pozostaniu w Polsce podjęła sama, a winna temu była miłość. Jak tłumaczyła artystka w wywiadzie dla "Trybuny Robotniczej": "Byłam zakochana i nie chciałam wyjeżdżać". Zamiast tego w 1962 roku została członkinią zespołu ówczesnego ukochanego, który po pewnym czasie został też jej pierwszym mężem. Bohdan Kezik i Dana Lerska stanowili parę w życiu prywatnym i na estradzie w zespole Kwartet Warszawski. Doczekali się też syna, Jarosława. Zarówno małżeństwo, jak i zespół się rozpadły. Za to kariera Dany trwała w najlepsze.

Pierwsza Polka z Grand Prix w Sopocie

W 1963 roku Dana Lerska zdobyła wyróżnienie podczas festiwalu w Sopocie. Sympatię fanów zaskarbiła sobie za sprawą szybko wpadających w ucho hitów, jak "Jaka szkoda, że nie wcześniej", "Zakochani są wśród nas", "Polubisz to, co ja" i "Nie miej do mnie żalu". Prawdziwym przełomem w jej karierze był rok 1967. To właśnie wówczas na scenie w Opolu zaśpiewała piosenkę "Po prostu jestem". Utwór, do którego tekst napisał niezrównany Wojciech Młynarski, zapewnił Lerskiej nagrodę Przewodniczącego Komitetu do spraw RiTV. Nie był to jednak koniec sukcesów. Bo z "Po prostu jestem" Dana wystąpiła też w Sopocie. W tym samym roku Czesław Niemen po raz pierwszy wykonywał tam utwór "Dziwny jest ten świat". Artysta z dnia na dzień wyrósł wówczas na idola kontestującej młodzieży lat 60., a jego utwór do dziś jest uważany za jeden z najbardziej ikonicznych w historii polskiej muzyki. Jednak w 1967 roku to Dana Lerska wyjechała z sopockiego festiwalu z Grand Prix. Osiągnięcie było tym większe, że udało się jej to jako pierwszej Polce w historii tego wydarzenia. A "Po prostu jestem" stało się prawdziwym hitem, który nucił cały kraj.

Występ w Sopocie okazał się niezwykle istotny dla kariery Dany Lerskiej. Ta nie rozwijała się jednak tak, jak artystce wróżono. Bo zamiast iść za ciosem i nagrywać kolejne przeboje, Lerska zaczęła występować na festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu. Odniosła tam zresztą wielki sukces - równać się z nią mogła tylko Regina Pisarek. W 1969 i w 1970 roku zdobyła dwie ważne nagrody, w tym jedną za popularną piosenkę "Wrzosy". A co życiem uczuciowym Dany? Choć po rozwodzie z Bohdanem Kezikiem obiecała sobie, że już nigdy więcej nie wyjdzie za mąż, po pewnym czasie dosięgła ją strzała Amora. Wybrankiem artystki został Włodzimierz Wander - brat gwiazdy TVP, Bogumiły Wander. Włodzimierz - utalentowany muzyk, saksofonista tenorowy, klarnecista, kompozytor i wokalista - był członkiem kultowych w latach 60. grup Niebiesko-Czarni i Polanie. Do formacji dołączyła po pewnym czasie też Dana Lerska, która - wbrew temu, co sobie niegdyś poprzysięgła - wyszła za Włodzimierza za mąż.

Polanie byli cenieni i koncertowali nie tylko w Polsce, lecz także granicą. Jednak jedna z międzynarodowych tras grupy po ZSRR nie przebiegła zgodnie z planem. "Były to serie koncertów typu estradowego, mające niewiele wspólnego z rock and rollem i rhythm and bluesem. Chodziło o to, by na estradę wpuścić własne żony. Wander Danę Lerską, a Zbyszek Bernolak - Reginę Pisarek. Panie śpiewały słodko albo dramatycznie. Po zakończeniu jednej z tras koncertowych żony powiedziały 'dość'. Chciały mieć mężów w domach" - pisał Marek Gaszyński na jazzforum.com.pl. Wkrótce potem Polanie się rozpadli, a po fiasku reaktywowanego pod nazwą Nowi Polanie zespołu Włodzimierz Wander założył formację Wanderpol. Jego głosem został nie kto inny, jak Dana Lerska.

Emigracja i zapomnienie

W 1970 roku Wanderpol dostał zaproszenie na tournée i wyruszył w trwającą trzy miesiące trasę koncertową. Włodzimierz Wander miał jednak jeszcze większe ambicje - marzył mu się podbój USA. Zdecydował się więc na migrację, a Dana Lerska wyjechała wraz z nim. Choć występy zespołu w chicagowskim Cardinal Club odnosiły sukces, coś poszło nie tak. Bo podczas gdy Włodzimierz Wander w latach 80. został właścicielem klubu i zdecydował się pozostać w Chicago, Dana Lerska wróciła do Polski. Artystka zawsze bardzo chroniła życie prywatne, nie wiadomo więc, jak zakończyła się jej relacja z mężem, ale można przypuszczać, że doszło do rozwodu lub separacji.

Po tym, jak Dana Lerska wyemigrowała do USA, w kraju słuch o niej zaginął. Wieści o sukcesach Wanderpolu za oceanem nie docierały za Żelazną Kurtynę, dlatego fani artystki uznali, że zakończyła ona karierę. A ponieważ po powrocie do Polski Dana Lerska nie zdecydowała się powrócić na scenę, nigdy nie wyprowadziła ich z błędu. W efekcie niegdyś niezwykle popularna artystka popadła w zapomnienie. Dlatego brakuje też informacji na temat tego, co z Daną Lerską działo się po tym, jak wróciła do kraju. Wiadomo jedynie, że zmarła 27 grudnia 2006 roku.

Więcej o: