Łukasz Litewka zginął, gdy poruszał się rowerem między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Poseł został potrącony przez 57-letniego kierowcę, a prokuratura prowadzi dochodzenie w tej sprawie. 29 kwietnia odbył się pogrzeb polityka, na którym zgromadziły się tłumy - w tym prezydent, premier i marszałek Sejmu. Parlamentarzysta znany był przede wszystkim ze swojej działalności charytatywnej. Jego fundacja #TeamLitewka działała od lat i wspierała potrzebujących. Co dalej z organizacją? Na profilu Łukasza Litewki pojawił się wpis, w którym wszystko wyjaśniono.
6 maja na facebookowym profilu Łukasza Litewki pojawił się wpis, w którym jego najbliżsi współpracownicy zabrali głos, odnosząc się do przyszłości jego fundacji. "Drogie Krokodylki, ostatni czas był dla wszystkich bardzo trudny. Wielu zadawało pytanie - co dalej? My także. Pogrążeni w żałobie, szoku i poczuciu niesprawiedliwości, czuliśmy bezradność, nie znajdując jednoznacznej odpowiedzi. Bo podobnie jak Wy, robiliśmy wszystko dla Łukasza. Wspólnie cieszyliśmy się z sukcesów, wspieraliśmy w trudach, pokonywaliśmy przeszkody i szukaliśmy rozwiązań wspierających tę niezwykłą moc, którą obdarowywał innych" - czytamy na wstępie.
We wpisie współpracownicy zaznaczyli, że chcieliby, by świat, który tworzyli z Litewką, nie zniknął. "Pewnie w swojej skromności Łukasz byłby zaskoczony, widząc te wszystkie piękne słowa, które dziś po śmierci są do niego kierowane z różnych stron. Zapracował i zasłużył na każde z nich" - podkreślono w poście. "Fundacja, którą tak naprawdę stanowicie Wy, tworząc niezwykłą społeczność #teamLitewka, to jego największy 'pomnik'. Określenie dalszych losów Fundacji nie byłoby możliwe, bez rozmowy z najbliższymi Łukasza - Rodzicami oraz Bratem. Dziś mieliśmy okazję porozmawiać i jesteśmy zgodni, że najlepszą możliwą formą uczczenia Jego pamięci, jest dalsze, wspólne realizowanie tego, co sobie wymarzył" - ujawniono. Zaznaczono, że przed fundacją niełatwe zadanie.
Zdajemy sobie sprawę, że przed nami niełatwe zadanie, Łukasz był naszym wspólnym mianownikiem, swoją niepowtarzalnością do łączenia ludzi zaprosił nas wszystkich na swój statek, trzymając kompas - dlatego wierzymy, że razem z Wami na pokładzie cel nigdy nie zniknie z horyzontu
- dowiadujemy się. "Dobro, którym nas zaraził, wciąż w nas jest, czujemy to w każdym uderzeniu serca. Podsycajmy ten ogień, przekazujmy go dalej i wszystkie ręce na pokład! Wierzymy, że w jakiś magiczny sposób Łukasz będzie czuwał nad nami, nad swoim jedynym i niepowtarzalnym #teamemLitewka" - podsumowano.
57-latek, który potrącił Łukasza Litewkę, najpierw trafił do szpitala na badania, a następnie do aresztu. Kierowca szybko go opuścił - wpłacono za niego kaucję w wysokości 40 tysięcy złotych. Prokurator Bartosz Kilian w rozmowie z "Faktem" przyznał, że kwotę zapłaciły "osoby dla niego najbliższe". Złożono zażalenie w sprawie opuszczenia przez mężczyznę aresztu, a Sąd Okręgowy w Sosnowcu ma rozpatrzeć sprawę. "Sąd nadal nie wyznaczył posiedzenia w przedmiocie zażalenia prokuratury" - ujawnił prokurator. Więcej dowiecie się tutaj: Litewka zginął pod kołami jego samochodu. Prokuratura ujawnia, kto wpłacił 40 tysięcy złotych kaucji za kierowcę
Lewandowscy i Morrone w pierwszym rzędzie na pokazie Dolce&Gabbana. Styliści wydali werdykt
Niespodziewane doniesienia ze sceny na koncercie TVN. Do "Dzień dobry TVN" dołącza nowa prowadząca
Burza po koncercie "Wianki nad Wisłą". "To jest porażka"
Ma dom na działce ROD. W łazience właściciele mogą podziwiać niebo i korony drzew
Występ Rodowicz podzielił widzów TVP. "Tego nie da się oglądać" vs "najlepsza"
Roszady w śniadaniówkach. Kto na tym wygrywa? "Matko, jak ten duet żre"
Wśród światowych elit i gości Obamy w Chicago. Omenaa Mensah zdradza kulisy wyjazdu
Jeremy Clarkson usłyszał druzgocącą diagnozę. W najnowszym nagraniu wyznał, jak się czuje
Wszyscy patrzyli na Lewandowską w Mediolanie. Jej mąż wcale nie odstawał: Chciałoby się widzieć więcej takich par