Monika Olejnik oburzona wypowiedziami Woydyłło o Świątek. Wystosowała mocny apel

Monika Olejnik dołączyła do grona osób stających w obronie Igi Świątek po głośnym wywiadzie Ewy Woydyłło w podcaście "Trzeci serwis". Dziennikarka wystosowała w tej sprawie apel.
Monika Olejnik odpowiada Ewie Woydyłło
Monika Olejnik odpowiada Ewie Woydyłło, Instagram/monikaolejnik_official, Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

Wszystkie media huczą o rozmowie Ewy Woydyłło z Lechem Sidorem, w której psycholożka w dosadny sposób wypowiedziała się o Idze Świątek i jej współpracy z Darią Abramowicz. Nazwała tenisistkę m.in. "głupiutką i wystraszoną", a za te słowa spadła na nią ogromna krytyka. "Bronię Igi Świątek! Bronię sportowców! Protestuje przeciwko słowom Ewy Woydyłło! Protestuje przeciwko hejtowi!" - pisze na Instagramie Monika Olejnik.

Zobacz wideo Jasna odpowiedź

Monika Olejnik stanęła w obronie Igi Świątek. Padły mocne słowa

Monika Olejnik opublikowała nagranie, w którym przyznała wprost, że jest rozczarowana, tym iż Ewa Woydyłło wypowiedziała takie słowa. - Wybitna psycholożka, autorytet w dziedzinie psychologii, autorka wielu książek - mówi dziennikarka. - Przecież wiadomo, że czym innym jest sport w teorii, a czym innym w praktyce. (...) Sportowiec ma prawo do łez, ma prawo do porażek, ma prawo do kryzysu. I pani o tym doskonale wie - zwróciła się do psycholożki.

Olejnik podkreśliła również, że zawód psychologa jest zawodem zaufania publicznego. - A nie "hejterskiego". Przykro mi - dodała. Na koniec dziennikarka dodała, że od lat namawia do tego, aby wszyscy dołączyli do jej akcji. - W każdej chwili w dzień, w każdej chwili w nocy, stop hejt i stop przemocy - podsumowała.

Ewa Woydyłło tłumaczy się ze swoich słów

Po fali krytycznych komentarzy wywiad z Ewą Woydyłło zniknął z YouTube'a. Psycholożka z kolei odniosła się do sprawy w rozmowie z "Faktem". Jak przyznała, nie sądziła, że jej wypowiedzi wywołają aż takie poruszenie. - Ktoś mi zarzuca pogardę. Niestety, znam dobrze język polski. No i niech mi ktokolwiek pokaże jedno słowo, jedno zdanie w tym wywiadzie, które by świadczyło o pogardzie - skomentowała. Woydyłło twierdzi również, że jej słowa były wyłącznie wyrazem troski o tenisistkę. - Że użyłam zdrobnienia głupiutka i wystraszona? To wyraża troskę. Tak, ta dziewczyna troszkę straciła panowanie nad sobą. I to nie jest pogardliwe. Jakby ktoś się nią nie martwił, to by powiedział: nie umie grać. A ja tak nie mówię. Ja mówię bardzo miłymi słowami - dodała.

Przypomnijmy również, że w podcaście "Trzeci serwis" psycholożka w bardzo krytycznym tonie wypowiedziała się także o Arynie Sabalence. - Zachowuje się potwornie wulgarnie. Dmucha sobie tę gębę, wypindrza się. To nie jest sport - powiedziała m.in. Więcej na ten temat przeczytacie w tym artykule.

Więcej o: