Hołowczyc zwrócił się do kierowców przed wakacjami. Jedna rada może uratować życie

Krzysztof Hołowczyc został zapytany o to, czy ma jakąś radę dla kierowców, którzy wyruszają na wakacje. 64-latek miał na ten temat sporo do powiedzenia.
Krzysztof Hołowczyc ostrzega przed wakacjami
Kapif.pl; Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl

Krzysztof Hołowczyc jest kierowcą rajdowym, który ma na koncie trzykrotny tytuł mistrza Polski. W jednym z najnowszych wywiadów został zapytany o bezpieczeństwo na drogach, zwłaszcza w czasie wakacji, kiedy można zaobserwować wzmożenie ruchu. 64-letni rajdowiec zaskoczył, przyznając, że ma dla nich nieco nietypową sugestię. "Samuraje zawsze mówili: obserwuj otoczenie, patrz cały czas, co się wokół ciebie dzieje, bo najważniejszą świadomością jest to, żeby czytać drogę. Czytać nadjeżdżające samochody" - powiedział Plejadzie.

Zobacz wideo Rozmowa z Maciejem Wisławskim, pilotem rajdowym

Krzysztof Hołowczyc o bezpieczeństwie na polskich drogach w wakacje

Na tym nie koniec. Hołowczyc w tej samej rozmowie podkreślił, że kierowcy powinni zawsze być czujni i nie zapominać, że zagrożenie może pojawić się niespodziewanie. Najbardziej jednak zaskakuje to, co rajdowiec powiedział o prędkości. Okazuje się, że według niego to nie ona stanowi największe zagrożenie. 

Oczywiście, uczą nas, że prędkość zabija, prędkość jest najgroźniejsza, ale to nie prędkość, a różnica prędkości.

"Gdy ktoś wyjedzie z boku, gdy trzeba wykonać jakiś manewr, musisz mieć tę szansę, musisz mieć taką prędkość, żebyś mógł to zrobić, ominąć, zahamować, zrobić coś, a nie czekać albo nacisnąć pedał hamulca i zacisnąć zęby, a za chwilę jest ciężkie uderzenie" - ocenił. Na koniec Hołowczyc przyznał, że najważniejsze jest to, by dotrzeć do celu podróży i nie należy się spieszyć. 

Krzysztof Hołowczyc o swoim życiu. "Nie byłoby mi żal umierać, a każdy kolejny dodatkowy dzień życia jest dla mnie bonusem"

Jakiś czas temu Krzysztof Hołowczyc udzielił obszernego wywiadu portalowi weekend.gazeta.pl. To tam opowiedział, że nie czuje, że jest w wieku emerytalnym. By to udowodnić, przytoczył zabawną anegdotę. "Moja wnuczka jest o kilka lat młodsza od mojej najmłodszej córki. Dziewczynki wychowywały się praktycznie razem, obie wołały do mnie "tato", aż w końcu moja najmłodsza pociecha postawiła sprawę jasno: To jest mój tata, a nie twój, masz mówić do niego dziadku. Więc wnuczka zmieniła na 'tato-dziadku'. Jestem więc dziadziusiem, ale ludzie, którzy widzą mnie z wnuczką, nie dowierzają" - powiedział. 

Na tym nie koniec, bo zdobył się też na inne osobiste wyznanie. - Bez problemu wskakuję na metrowej wysokości stół. Wiem, że wiek to jest tylko liczba, ale dla mnie to także ogrom doświadczeń, które zebrałem, chwil, które przeżyłem. Nie byłoby mi żal umierać, a każdy kolejny dodatkowy dzień życia jest dla mnie bonusem - zdradził. Cały wywiad przeczytasz TUTAJ.

Więcej o: