Podano przyczynę śmierci prof. Mariana Zembali. Zostawił list pożegnalny

Przyczyną śmierci profesora Mariana Zembali było utonięcie? Takie informacje potwierdziła Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach. Wybitny kardiochirurg miał 72 lata.

Więcej aktualnych informacji znajdziecie na stronie Gazeta.pl.

Marian Zembala był lekarzem, uznanym kardiochirurgiem oraz profesorem nauk medycznych. Był uczestnikiem pierwszej udanej transplantacji serca w Polsce. Przeprowadził także pierwszy przeszczep płucoserca. W swojej zawodowej karierze został także wybrany na posła VIII kadencji Sejmu, a przez krótki czas objął także urząd ministra zdrowia w rządzie Ewy Kopacz. Ciało profesora znaleziono 19 marca w basenie w jego domu w Zbrosławicach k. Tarnowskich Gór. Jak poinformowała prokuratorka, Anna Szymocha-Żak, potwierdziły się wstępne hipotezy, że śmierć nastąpiła wskutek utonięcia. Po przeprowadzonej sekcji zwłok zostaną jeszcze wykonane specjalistyczne badania toksykologiczne i histopatologiczne. 

Zobacz wideo "Bogowie" - zwiastun filmu

Prokuratura potwierdza, że profesor zostawił list pożegnalny

Prokuratura w Tarnowskich Górach wszczęła śledztwo pod kątem art. 151 kodeksu karnego. W przepisie tym jest mowa o namawianiu, bądź też udzielaniu pomocy w popełnieniu samobójstwa. W tej sprawie także wypowiedziała się prokuratorka Anna Szymocha-Żak.

Nic nie wskazuje, żeby ktoś pomógł panu profesorowi targnąć się na własne życie.

Jednocześnie prokuratura potwierdza, że profesor zostawił list pożegnalny. Nie została jednak ujawniona jego treść. W sprawie przesłuchano świadków i dokonano oględzin miejsca zdarzenia. Na temat śmierci Mariana Zembali wypowiedział się także jego przyjaciel, profesor Andrzej Bochenek. Mężczyzna stwierdził, że nie wierzy w samobójstwo i że być może doszło do nieszczęśliwego wypadku

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl.

Новини з України - Ukrayina.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.