Syn prof. Mariana Zembali we wzruszających słowach pożegnał ojca: Powoli dochodzi do mnie, że nie usłyszę twojego telefonu

Smutna wiadomość kilka dni temu obiegła polskie media. Zmarł wybitny kardiochirurg i były minister zdrowia, profesor Marian Zembala. Jego ciało znaleziono 19 marca w basenie. Syn profesora, również lekarz, opublikował wzruszające pożegnanie. Łzy cisną się do oczu.

Więcej aktualnych informacji znajdziecie na stronie Gazeta.pl.

Prof. Marian Zembala zmarł w wieku 72 lat. Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", ciało wybitnego kardiochirurga znaleziono rano, w basenie wybudowanym przy jego rodzinnym domu w Zbrosławicach. Z nieoficjalnych informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że były minister miał napisać list pożegnalny adresowany do swojej rodziny. Profesor Zembala doczekał się czworga dzieci, a część z nich poszła w jego ślady. W mediach społecznościowych pojawił się poruszający wpis syna kardiochirurga. Nie ukrywał, że trudno pogodzić mu się z taką stratą. - Powoli dochodzi do mnie, że nie usłyszę twojego telefonu - pisał Michał Zembala. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Unikały tematu operacji plastycznych jak ognia! W końcu się przyznały. Które gwiazdy korzystają z usług chirurga?

Zobacz wideo Bolesław Piecha: Nie wydaje mi się, żeby system ochrony zdrowia się rozwalił

Syn prof. Mariana Zembali pożegnał ojca ze wzruszających słowach: Nie usłyszę twojego telefonu

Michał Zembala, syn nieżyjącego już prof. Mariana Zembali, 19.03 opublikował poruszający wpis na Facebooku, w którym pożegnał swojego ojca. 

Tato, to jedna z twoich ostatnich wiadomości do mnie. Ja dziś proszę tego samego Boga o wybaczenie, że nie dal mi tyle sił, by pomoc tobie. Pamiętasz jak płynęliśmy razem do Szwecji - mówiłeś mi wówczas że najlepiej płynie się pod wiatr. Mówiłeś wówczas: jest trudno, bo fala bałtycka krótka i często wleje się na pokład. Tak tez jest w naszym zawodowym życiu - trudno, bo zawód wymagający poświecenia, ale każdy kogo uleczysz, uratujesz jest jak słonce, które suszy mokry sztormiak - zaczął.

W dalszej części wpisu lekarz zwrócił się do ojca z podziękowaniami za lata wsparcia i przekazanej wiedzy. 

Nauczyłeś mnie szacunku i pokory wobec pacjenta, chirurgii (mimo że nie zgadzaliśmy się przy stole), ale przede wszystkim nauczyłeś mnie dbałości o miejsce, o szpital, o każdą cegłę która budowałeś, o której finansowanie zabiegałeś jeżdżąc w wózku, w niewygodzie do Warszawy.

Nie może pogodzić się z tak ogromną stratą, gdyż profesor był jego wielkim autorytetem. Z ojcem łączyło go również życie zawodowe. 

Powoli dochodzi do mnie, że nie usłyszę twojego telefonu z pytaniem o ostatniego chorego po przeszczepie, o to czy rezydenci rozwijają się dobrze, czy uda nam się o czasie złożyć dokumenty dotyczące asystenta lekarza, czy tez o zdrowie męża naszej pielęgniarki - kontynuuje lekarz.

Na zakończenie podkreślił, że z ojcem nie zawsze się zgadzali i dużo ich różniło, ale łączyło jeszcze więcej. Po chwytającym za serce wpisie widać, że mieli bardzo dobrą relację i zawsze mogli na siebie liczyć. 

Różniło nas wiele, ale łączyło - więcej niż wiele. Wierzę, że tam na górze płyniesz (jak zawsze) pod wiatr. Wolny od wózka, od ułomności którą dzielnie znosiłeś. Będę wypatrywał ciemnych chmur wiedząc, że właśnie tam jesteś: ryjąc je dziobem swojego statku. Niezłomny. Żegnaj kapitanie. Żegnaj Profesorze. PS. i w końcu zagrasz ponownie na akordeonie - napisał na zakończenie lekarz.

Pod postem internauci składali kondolencje i przyznali, że Michał Zembala pożegnał ojca w piękny sposób. 

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.

Najnowsze informacje z Ukrainy po ukraińsku w naszym serwisie ukrayina.pl.

Новини з України - Ukrayina.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.