Revo dostał pismo od jednej z agencji obsługujących influencerów. Wzywają do usunięcia filmu o reklamowaniu scamu

Revo od pewnego czasu nagłaśnia problem scamu reklamowanego przez influencerów. Jednej z agencji się to nie spodobało. Postanowili wysłać mu pismo.

Podczas jednej z ostatnich transmisji na Twitchu Revo zdradził, że otrzymał pismo od agencji obsługującej popularnych influencerów. Przyznał, że taka sytuacja, gdy był proszony o usunięcie filmu, miała już kilkukrotnie miejsce. Zawsze jednak proszono go o to wyłącznie w wiadomościach na Instagramie. Tym razem reklamodawcy zdecydowali się pójść o krok dalej. 

Zobacz wideo Natsu przeprasza za reklamowanie scamu

Revo: Dostałem pismo z wezwaniem o usunięcie filmu

Revo wyznał, że kiedy publikował filmy na temat influencerów, często otrzymywał wiadomości od prawników lub samych zainteresowanych. Informowali, że jeśli nie zdejmie wyznaczonych materiałów, sprawa trafi do sądu. Na wiadomościach z Instagrama się zawsze kończyło. Tym razem pewna agencja zdecydowała się wysłać pismo. Chodziło o materiał, który potwierdzał, że reklamowane słuchawki są dropshippingiem i można je kupić taniej na chińskich aukcjach. 

Julia ŻugajJulia Żugaj przeprosiła za reklamowanie scamu. "Nie chciałam was oszukać"

Revo wyjaśniał "instagramowe bagno". Nie spodobało się to agencji

Kanały commentary uważają, że reklamowanie dropshipingu są zwykłym naciąganiem swoich odbiorców. Influencerzy reklamują produkty, które są "w specjalnej cenie". Pismo nie było ofensywne, pełnomocnik bronił swoich klientów. Agencji nie spodobał się fakt, że Revo nagrał film bez konsultacji z firmą. Zaznaczali, że testowali słuchawki i spełniały one swoją funkcję. Mieli się kontaktować z pracownikami branży IT, aby ustalić cenę adekwatną do jakości. Słowa youtubera miały naruszać dobre imię marki. 

Poczciwy KrzychuWłaściciele domków letniskowych oskarżają członka Ekipy o zniszczenie mienia

Revo kontaktował się wcześniej z innymi agencjami influencerów

Revo miał okazję skontaktować się z innymi wiodącymi agencjami. Dział marketingu przyznał, że sytuacja była dla nich wtopą i z pewnością wyciągną z niej wnioski na przyszłość. Nikt nie miał problemu z jego słowami, ponieważ zdawali sobie sprawę z pomyłki. Uważa, że agencja, od której otrzymał pismo, zachowała się nieprofesjonalnie. Wszystko omówił ze swoim prawnikiem i nie ma powodu do usunięcia filmu. Wystąpił w imieniu pokrzywdzonych, zatem materiał ma pozytywny wydźwięk społeczny. 

Więcej o: