Pogrzeb Pawła Adamowicza. Przemowa córki zmarłego prezydenta chwyciła za serce. "Tatulku, kocham cię"

Paweł Adamowicz spoczął w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. Prezydenta pożegnały najważniejsze osoby w państwie i tłumy Polaków. Jednak w pamięci na długo zostaną słowa wypowiedziane przez jego żonę i córkę.
Zobacz wideo

W sobotę, 19 stycznia 2019 roku, w Bazylice Mariackiej w Gdańsku odbyły się uroczystości pogrzebowe Pawła Adamowicza. Uczestniczyli w nich między innymi prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz byli prezydenci Polski. W trakcie mszy padło wiele mocnych słów, które powinny być dla nas przestrogą. W szczególności w pamięci zapadła przemowa Magdaleny i Antoniny Adamowicz, żony i córki zmarłego włodarza.

ZOBACZ TEŻ: Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska został zaatakowany przez nożownika

Paweł Adamowicz pożegnany przez żonę i córkę

Magdalena Adamowicz podziękowała wszystkim za tak doniosłą uroczystość. Podziękowała również lekarzom, którzy walczyli o życie jej męża. Przypomniała też moment, w którym poznała swojego przyszłego męża.

Nie chcę, by panował smutek. To prawda, jest nam dziś bardzo ciężko. Ale chcę podziękować Bogu, że wiele lat temu skrzyżował nasze drogi, że miałam wspaniałego męża i ojca naszych córek: Tuni i Tereski. Mamy mnóstwo cudownych wspomnień. W maju miała być nasza 20. rocznica ślubu. Od początku wiedziałam, że twoją miłością muszę się dzielić z Gdańskiem. Nie byłam zazdrosna.

Żona zmarłego prezydenta Gdańska powiedziała, że choć została sama, nie czuje się samotna.

Są z nami gdańszczanki, gdańszczanie, tysiące przyjaciół z całej Polski i z zagranicy. Dziękuję za ciepłe myśli, oddaną przez was krew, nocne czuwanie pod szpitalem, i pełne żałoby milczenie i współczucie. Jeśli prawdą jest, że pamięć jest nieśmiertelnością, to w nas Paweł będzie zawsze.

Magdalena Adamowicz przyznała też, że nie może pogodzić się z nagłą śmiercią męża. Jednocześnie apelowała do wszystkich zebranych, żeby szanowali siebie i już nigdy nie doprowadzili do podobnej sytuacji.

Musimy zrobić rachunek sumienia: co robiliśmy, gdy obok działo się zło. Musimy oswoić osierocone miejsce przy stole, biurko, przy którym ręcznie pisałeś swoją książkę, pusty fotel. Mówiłeś, że potrzebujesz spokoju. Rozumiałam to. Ale nie rozumiem, dlaczego ta chwila ma trwać wieczność. Niech już nigdy nie zdarzy się taka tragedia, która okryła Gdańsk żałobą - powiedziała Magdalena Adamowicz.

Jednak najbardziej poruszającą częścią ceremonii było przemówienie Antoniny Adamowicz. Nastoletnia córka prezydenta Gdańska podziękowała zmarłemu tacie za wychowanie i wartości, jakie jej przekazał.

Drogi, najdroższy tatulku. Chcę ci dziś podziękować za wszystko. Za całe życie, które spędziłeś z nami, za wieczorne spacery, za to, że nauczyłeś mnie miłości do książek, historii, ciekawości świata. Że zawsze miałeś czas, żeby wytłumaczyć mi sprawy, których nie rozumiałam. Za czas, którego nie miałeś wiele. Dziękuję ci za ostatni wspólny urlop, inny niż wszystkie, który spędziliśmy razem, bez znajomych. Tylko ty i my. Za ostatnie rozmowy, w których przedyskutowaliśmy moje plany na przyszłość. Proszę, opiekuj się nami i całym Gdańskiem. Tam w niebie - powiedziała Antonina Adamowicz.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska

Podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Paweł Adamowicz na chwilę przed "Światełkiem do nieba" został zaatakowany przez nożownika, Stefana W. Mężczyzna zadał mu trzy ciosy nożem. Mimo że prezydent Gdańska przeszedł kilkugodzinną operację, nie udało się go uratować. Miał 53 lata.

Paweł Adamowicz urodził się 2 listopada 1965 roku w Gdańsku. Już od czasów liceum angażował się w działalność polityczną. Zajmował się między innymi drukiem i kolportażem prasy podziemnej. Był również jednym z organizatorów strajków na Uniwersytecie Gdańskim. W 1990 roku został radnym z list Komitetu Obywatelskiego "Solidarność". W następnej kadencji zasiadał w Radzie Miasta z ramienia Unii Wolności. W 1998 roku został prezydentem Gdańska. Funkcję tę pełnił przez kolejne 20 lat.

AD

Więcej o: