Marina Łuczenko-Szczęsna 30 czerwca urodziła swoje pierwsze dziecko, syna Liama. Od tamtego momentu dodała już dwa zdjęcia dziecka, a teraz pokazała, co je po porodzie.
Wokalistka skorzystała z cateringu. Zdecydowała się na posiłki proponowane przez Annę Lewandowską. Wiele osób mogło pomyśleć, że Łuczenko-Szczęsna dwa tygodnie po urodzeniu dziecka stara się wrócić do sylwetki sprzed ciąży, dlatego zdecydowała się na dietę. Okazuje się, że to nie dieta odchudzająca, a dla karmiących matek.
Dominika Wojsz, która prowadzi bloga "Mama Lekarz" zwróciła się do Mariny i odniosła się do jej diety. Wojsz znana jest z tego, że obala mity dotyczące macierzyństwa. Tak też było i tym razem. Lekarka zaznaczyła, że Marina zupełnie niepotrzebnie zrezygnowała ze spożywania swoich ulubionych dań i zastąpiła je innymi na czas karmienia piersią. Wszystko wyjaśniła w swoim wideo, które możecie u nas zobaczyć.
Mama Lekarz doceniła jednak to, że piosenkarka publicznie przyznała, że małego Liama karmi piersią. Według Wojsz bardzo mało kobiet się na to decyduje. Poprosiła też swoje obserwatorki, by te oznaczyły na Instagramie profil Mariny, żeby mogła zobaczyć jej nagranie.
Myślicie, że Marina jeszcze podzieli się tym, co je, czy raczej będzie chciała uniknąć komentarzy dotyczących jej diety i macierzyństwa?
MT
Lewandowska podłamana problemami mieszkaniowymi w Chicago. "Nie jest zadowolona"
Syn Krawczyka pominięty na koncercie z okazji 80. urodzin ojca. Lichtman: Cały czas zemsta trwa!
Kabaret Smile zadrwił z afery wokół "Nigdy w życiu!". Żart o Tosi podbija sieć
Szelągowska uderzyła w Jabłczyńską. Nazwała ją "złym człowiekiem". Teraz aktorka pokazała wiadomości od Grocholi
Mandaryna o związku z Wiśniewskim: My sobie idziemy swoją drogą, celebrujemy to po swojemu
Szelągowska nazwała Jabłczyńską "złym człowiekiem". Teraz znów zabrała głos
Najpierw Skolim, teraz Kizo. Eksperci nie mają wątpliwości, co chce osiągnąć Nawrocki
Adam Małysz był wtedy na ustach całej Polski. Mało kto wiedział, z czym mierzyła się jego żona
Książulo przetestował restaurację z gwiazdką Michelin. Za mielonego zapłacił 99 złotych. "Beze mnie takie cyrki"