Leszek Kuzaj po napadzie: Zaczynam i kończę dzień od środków przeciwbólowych

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Leszek Kuzaj.
Screen z dziendobry.tvn.pl

Gościem dzisiejszego " Dzień dobry TVN " był rajdowiec Leszek Kuzaj , który w piątek zaatakowali maczetą dwaj młodzi mężczyźni. Do zdarzenia doszło pod salonem Kuzaja pod Krakowem.

Było gdzieś koło 19. Byłem na terenie swojego salonu. Usłyszałem huki, trzaski. Włączył się alarm. Kątem oka zobaczyłem dwóch młodzieńców w kapturach uciekających żwawym tempem. W związku z tym dotarło do mnie bardzo szybko, że coś się wydarzyło. (...) Pobiegłem za nimi. Osiągnąłem życiowy wynik w bieganiu na kilkaset metrów. Biegłem wzdłuż pasa awaryjnego w jasnym sweterku. Pech chciał, że kiedy zbliżałem się do nich, prawie nic nie przejeżdżało i podejrzewam, że usłyszeli moje kroki. W związku z tym obrócili się jak na komendę, ubrali z powrotem kaptury. Usłyszałem kilka słów niecenzuralnych, żebym się oddalił, ale jednocześnie rozpięli bluzy, wyciągnęli maczety - relacjonował Kuzaj.

I zaatakowali rajdowca. Na szczęście obrażenia nie były bardzo poważne:

Czułem, jak dostaję, ale to były takie muśnięcia. Na żebrach mam koło dziesięciu szwów. Rana jest dość rozległa. Zaczynam i kończę dzień od środków przeciwbólowych. Łokieć i udo są ok, goja się bardzo dobrze. Mam kawałek ściętego łokcia - powiedział.
Leszek Kuzaj, Dorota Wellman, Marcin Prokop.
Leszek Kuzaj, Dorota Wellman, Marcin Prokop.Screen z dziendobry.tvn.pl

Wszystko działo się przy bardzo ruchliwej trasie. Jednak nikt nie pomógł Kuzajowi:

Przejechało na pewno kilkanaście, kilkadziesiąt samochodów, bo cały czas światła. Nikt nie zareagował.

Kierowca przy okazji zaapelował, aby w takich sytuacjach reagować. Nie trzeba wychodzić z samochodu. Wystarczy zatrąbić czy skierować światła samochodu na bójkę.

Przestępców jeszcze nie złapano, trwają poszukiwania.

Leszek Kuzaj
Leszek KuzajFot. Jakub Ociepa / Agencja Wyborcza.pl

Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Jax

Zobacz także:

Znany rajdowiec ZAATAKOWANY NOŻEM!

Więcej o: