Tadla nie chciała tracić czasu na randki. Przyszła do swatki z takimi wymaganiami

Beata Tadla rozkwita w małżeństwie z Michałem Cebulą. Do oświadczyn doszło po zaledwie trzech miesiącach znajomości. Dziennikarka postanowiła przypomnieć widzom tę historię w "Pytaniu na śniadanie".
Beata Tadla, Michał Cebula
KAPiF

Beata Tadla jako dziennikarka i kobieta biznesu nie chciała tracić czasu na nieudane randki. Zależało jej na poznaniu partnera, który wie, czego chce i jest gotowy na dojrzały związek. Z pomocą przyszła swatka, która przedstawiła Tadli Michała Cebulę. Na początku żadna ze stron nie wyobrażała sobie związku na odległość. Jedno spotkanie zmieniło wszystko.

Zobacz wideo Tadla ze wzruszeniem o mężu

Beata Tadla poznała obecnego męża dzięki swatce. Tego oczekiwała

- Samotność jest straszna. Niektórzy nie potrafią być sami - zaczęła dziennikarka, opowiadając kulisy poznania z mężem dzięki swatce. Wiedziała, że nie chce być dłużej singielką i jednocześnie pragnęła jakościowej relacji. - Gorszy od samotności jest bylejaki związek - dodała. Przedstawiła swoje oczekiwania swatce i zaznaczyła, że chce, aby jej potencjalny partner był również z Warszawy. Michał Cebula podczas rozmowy wstępnej również przekazał, że zależy mu, aby przyszła partnerka była ze Szczecina bądź Poznania. - Po czym otrzymałem genialną ofertę z panią z Warszawy. Mówiłem, że nie, absolutnie. Na coś się umawialiśmy... - opowiedział w TVP2. Był wówczas przekonywany, że "miłość nie zna granic". Zaufał ekspertom i w ten sposób ma dziś szczęśliwe małżeństwo. Cebula postanowił przeprowadzić się do stolicy po dwóch miesiącach znajomości z dziennikarką. - Mężczyzna jak chce, to może i potrafi! - skomentowała zadowolona dziennikarka.

Tadla wspomniała w rozmowie, że korzystanie z usług swatki powinno być dyskretne. Nie chciała, aby wyszło na jaw, że jako znana dziennikarka szuka miłości. Przekazała na wizji, że nie każde biuro jest warte uwagi i nie każde dobrze wykonuje swoją pracę. - Jest to usługa dla osób bardzo świadomych, gotowych do poważnego związku, a nie szukających powierzchownych relacji - przekazała. -Chciałam mężczyznę, który ma swój sukces i dziecko. Dla mnie to było ważne, żeby wiedział, że jest taki rodzaj odpowiedzialności - dodała.

Beata Tadla tak postrzega korzystanie ze swatek. "Szukamy dwóch całości"

Dziennikarka zauważyła, że coraz więcej osób przekonuje się do swatek, a nie do korzystania z aplikacji randkowych. - Wracamy do tego co jest pierwotne, potrzebne i bliskie człowiekowi. [...] Bycie offline jest kompetencją przyszłości - wyznała dziennikarka. Dodała następnie, jakim osobą pomagają swatki. - Szukamy dwóch całości, nie [jesteśmy tam - przyp. red.] po to, żeby się na kimś uwiesić - powiedziała pod koniec. 

Więcej o: