Od lat pytają Agnieszkę Dygant o operacje plastyczne. W końcu postawiła sprawę jasno

Spekulacje na temat wyglądu gwiazd nie słabną, a Agnieszka Dygant od lat pozostaje jedną z bohaterek takich dyskusji. Aktorka postanowiła zabrać głos i wyjaśniła, jak podchodzi do pojawiających się komentarzy. Jednocześnie wskazała, skąd jej zdaniem mogły wziąć się przypuszczenia dotyczące zmian w wyglądzie.
Agnieszka Dygant
Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Wyborcza.pl

Dyskusja wokół wyglądu Agnieszki Dygant nasiliła się po tym, jak rozpoczęła leczenie ortodontyczne. Zmiana ustawienia zębów i żuchwy wpłynęła na rysy twarzy, co szybko stało się pożywką dla internetowych teorii. Aktorka wielokrotnie podkreślała, że właśnie z tym wiąże widoczne zmiany, a nie z zabiegami medycyny estetycznej.

Zobacz wideo Dygant spóźniona na samolot

Agnieszka Dygant nie zamierza się tłumaczyć z rzekomych operacji

Tę kwestię aktorka poruszyła w rozmowie z Newserią. Jak przyznała, nie miała świadomości, że jej wygląd wywołuje w mediach aż tak duże zamieszanie. Dygant nie zamierza jednak przejmować się opinią innych.

No cóż, starość nie radość, człowiek się też trochę zmienia. Mam 50 lat, wyglądam, jak wyglądam, mam zmarszczki, to chyba widać, więc ja sobie specjalnie jakichś operacji nie robię. Jeśli komuś się to podoba, to fajnie, a jak nie podoba, to też okej. Myślę, że są lepsze tematy niż to, czy ja sobie zrobiłam operację plastyczną, czy nie - stwierdziła.

Gwiazda "Niani" dodała, że nie czyta artykułów na swój temat, ale cieszy się, że jej osoba cały czas wywołuje tyle podstaw do plotek. Stanowczo zapowiedziała, że kwestii rzekomych operacji plastycznych komentować nie będzie.

Nie mam nic do powiedzenia na ten temat, bo co ja mogę powiedzieć. Wydaje mi się, że nie ma sensu czegoś takiego komentować. Zresztą nie ma znaczenia, czy ja to skomentuję, czy nie (...). To wszystko jest burza w nocniku, czy jak mówią może mniej kolokwialnie, w szklance wody. Ja myślę, że naprawdę trzeba się zająć swoimi sprawami - tłumaczy.

Plotki na temat operacji plastycznych czy zabiegów medycyny estetycznej, którym rzekomo miała poddać się Dygant, zaczęły się mniej więcej wtedy, gdy aktorka zaczęła nosić aparat ortodontyczny. Nie da się ukryć, że to duża ingerencja w wygląd, która mocno zmienia rysy twarzy.

Aparat wypchnął mi usta. Nie powiększyłam ich. Moja twarz się zmienia, bo jest inna żuchwa, cały rysunek ust i zębów. Nie mam żadnych nici czy innych bajerów - tłumaczyła.

Korekta uzębienia sporo ją zresztą kosztowała. Jak wyliczył "Fakt", aktorka na nowy uśmiech mogła wydać nawet 700 tys. zł.

Więcej o: